Mika umiera, a Yuuichirou właściwie natychmiast uznaje, że w takim razie jego własne życie również przestaje mieć większą wartość. Nie kalkuluje, nie zastanawia się nad przyjaciółmi, którzy właśnie próbują do niego dotrzeć, nie szuka nawet szczególnie długo innego rozwiązania. Prosi Ashuramaru, żeby go zabił. Tomy 21 do 25 Serafina Dni Ostatnich wykorzystują tę desperację jako punkt wyjścia do kolejnego dużego etapu opowieści. Mika przestaje być wampirem i staje się demonem, Yuu dostaje jeszcze jeden powód, żeby rzucić wyzwanie całemu światu, a Takaya Kagami coraz wyraźniej sugeruje, że więź łącząca tę dwójkę nie zaczęła się ani w sierocińcu Hyakuya, ani nawet w ich obecnym życiu.
Trudno znaleźć w tych tomach moment, w którym fabuła naprawdę zwalnia. Jeszcze niedawno centralnym problemem była wojna ludzi z wampirami, później na pierwszy plan zaczęły wychodzić eksperymenty, demony i działania Pierwszego Protoplasty. Teraz wszystkie te elementy zostają połączone z tajemnicą pochodzenia Yuu i Miki. Shikama Douji, Guren, Mahiru, Krul, Ashuramaru oraz pozostali Czarni Demoni mają własne cele, a bohaterowie znajdują się pomiędzy nimi. Problem polega na tym, że niemal każdy twierdzi, iż robi to, co konieczne, i niemal każdy ukrywa przy tym sporą część prawdy.
Najbardziej bezpośrednią kontynuacją wcześniejszych wydarzeń jest starcie Yuu i Miki z Gurenem. Szczególnie dobrze wypada tutaj Mika, ponieważ po raz kolejny okazuje się jedyną osobą, która patrzy na dawnego dowódcę bez sentymentu. Yuu nadal chce wierzyć człowiekowi, który go wychował i przez lata pełnił rolę kogoś w rodzaju zastępczego rodzica. Mika widzi natomiast przede wszystkim kolejne zdrady, manipulacje oraz fakt, że Guren ponownie staje naprzeciw nich z bronią w ręku. Ta różnica między chłopakami była obecna już wcześniej, ale tutaj staje się szczególnie ważna. Yuu ufa niemal odruchowo, Mika odruchowo podejrzewa. Jeden rozpaczliwie potrzebuje rodziny, drugi rozpaczliwie próbuje tę rodzinę chronić.
Kagami potrafi nawet zrobić z tego źródło humoru. Mika szybko orientuje się, że przekonywanie Yuu do porzucenia Gurena może nie mieć większego sensu, dlatego zaczyna mówić jego językiem. Skoro Guren jest przyjacielem i trzeba go uratować, najlepiej najpierw uciec, odnaleźć resztę drużyny, a później wspólnie wymyślić sposób na jego ocalenie. To zabawna scena, ale jednocześnie bardzo celnie pokazuje dynamikę tej dwójki. Mika doskonale wie, na jakie argumenty Yuu zareaguje. Problem w tym, że ich próba ucieczki prowadzi do jednej z najbardziej dramatycznych sekwencji w całej dotychczasowej serii.
Mika poświęca się, aby ochronić Yuu. Nie jest to zachowanie szczególnie zaskakujące, ponieważ robił podobne rzeczy wcześniej, ale tym razem konsekwencje okazują się znacznie poważniejsze. Jego ciało rozpada się, a Yuu może jedynie patrzeć, jak osoba, którą od lat próbuje odzyskać i chronić, ponownie mu znika. Kagami nie potrzebuje tutaj dodatkowej wielkiej katastrofy. Dla Yuu katastrofą jest właśnie Mika.
To ważne, ponieważ Serafin Dni Ostatnich od dawna opowiada o rodzinie, lecz w przypadku Yuu słowo to stało się niemal obsesją. Chłopak bardzo łatwo włącza kolejnych ludzi do swojego kręgu bliskich. Wystarczy wspólna walka, odrobina zaufania albo rodzinne powiązanie z kimś, kogo już zna. Nawet Krul szybko zostaje przez niego potraktowana jak część tej przedziwnej rodziny. Kiedy jednak Yuu traci Mikę, cała ta szeroka definicja nagle przestaje mieć znaczenie. Wokół niego są Shinoa, Yoichi, Kimizuki i Mitsuba, a mimo to pierwszą reakcją jest przekonanie, że został sam.
Mika zajmuje w jego życiu miejsce, którego nie potrafi zastąpić nikt inny. Te tomy mówią o tym znacznie bardziej otwarcie niż wcześniejsze. Yuu przypomina sobie, że właśnie Mika dał mu powód do życia. Mika przed śmiercią wyznaje mu miłość. Kiedy później widzimy jego idealny świat, największym marzeniem okazuje się zwyczajne życie z Yuu i dziećmi z sierocińca. Bez wojny, wampirów, eksperymentów oraz konieczności ciągłego ratowania kogokolwiek. Chce dorosnąć, zestarzeć się i przeżyć życie u boku osoby, która była przy nim od dzieciństwa.
Nie ma większego znaczenia, jaką etykietę czytelnik przypisze tej relacji. Kagami buduje ją jak centralną więź emocjonalną całej historii i w tomach 21 do 25 właściwie nie pozostawia co do tego wątpliwości. Problem polega jedynie na tym, że jest to więź równie piękna, co niezdrowa. Mika jest gotów umrzeć dla Yuu. Yuu po śmierci Miki chce umrzeć razem z nim. Obaj traktują własne życie jako walutę, którą można bez zastanowienia zapłacić za bezpieczeństwo drugiego.
Właśnie dlatego niespodziewanie ważną rolę dostaje Ashuramaru. Demon mógłby wykorzystać rozpacz Yuu, przejąć jego ciało i osiągnąć to, czego demony podobno pragną. Zamiast tego zmusza chłopaka do skonfrontowania się z konsekwencjami własnego myślenia. Mika umarł, żeby Yuu mógł żyć. Natychmiastowa rezygnacja z życia oznaczałaby więc odrzucenie ostatniej rzeczy, którą Mika próbował mu podarować. To jeden z ciekawszych momentów Ashuramaru, bo na chwilę przestaje być źródłem mocy i tajemniczym elementem większej intrygi. Zachowuje się jak ktoś, kto naprawdę zna Yuu i rozumie jego autodestrukcyjne odruchy.
Śmierć Miki okazuje się zresztą początkiem następnego problemu. W świecie Serafina Dni Ostatnich śmierć od dawna nie jest stanem szczególnie definitywnym. Mika przemienia się w demona, a tym samym staje się obiektem zainteresowania praktycznie wszystkich stron konfliktu. Guren i Mahiru chcą przemienić go w przeklętą broń. Shikama Douji wydaje Czarnym Demonom rozkaz przejęcia jego duszy. Yuu chce po prostu odzyskać Mikę. Sam Mika początkowo nawet nie rozumie, kim właściwie jest.
Tutaj seria wchodzi w jeden ze swoich najdziwniejszych, ale też wizualnie najciekawszych etapów. Demon Mika ma postać dziecka, a jego świadomość zostaje umieszczona w przestrzeni funkcjonującej według logiki wspomnień, pragnień i traum. Granica między wnętrzem Yuu i Miki zaczyna się zacierać. Bohaterowie dosłownie wchodzą sobie do serc, oglądają cudze wspomnienia i próbują dotrzeć do tego, co zostało ukryte najgłębiej.
Yamato Yamamoto dostaje dzięki temu ogromne pole do popisu. Walki nie muszą już odbywać się wyłącznie na ulicach zrujnowanych miast. Pojawiają się puste przestrzenie, surrealistyczne pejzaże, wspomnienia przekształcone w miejsca oraz demoniczne formy bohaterów. Szczególnie dobrze wypada Mika. Jego dziecięca postać kontrastuje z tym, czym właśnie się stał, a jednocześnie ma uzasadnienie emocjonalne. Najszczęśliwsza wersja Miki pochodzi przecież z czasu sprzed przemiany w wampira, zanim stracił rodzinę i został oddzielony od Yuu.
W tomie 23 akcja na moment ustępuje miejsca wyjaśnieniom. Krul opowiada o wydarzeniach sprzed ośmiu lat, wracają wspomnienia Mahiru i Shinoi, więcej miejsca dostają Kimizuki oraz Yoichi. Po bardzo intensywnych wydarzeniach dwóch poprzednich części taki oddech jest potrzebny, szczególnie że pozwala uporządkować część zależności. Problem w tym, że Serafin Dni Ostatnich od dawna ma szczególny stosunek do odpowiedzi. Każde rozwiązanie zagadki jest przede wszystkim okazją do stworzenia następnych trzech.
Najlepszym przykładem pozostają Guren i Mahiru. Coraz więcej wiemy o ich planie, ale wiedza ta nie sprawia, że łatwiej im zaufać. Wręcz przeciwnie. Okazuje się, że przemiana Miki nie była wyłącznie przypadkowym skutkiem walki. Został potraktowany jak kolejny element układanki, który należało umieścić w odpowiednim miejscu. Guren może tłumaczyć swoje działania zamiarem naprawienia świata i wskrzeszenia zmarłych, lecz lista ludzi skrzywdzonych po drodze staje się coraz dłuższa.
I tutaj seria zaczyna trochę kręcić się w kółko. Guren robi coś potwornego. Bohaterowie odkrywają część jego planu. Pada informacja, że wszystko służy większemu celowi. Yuu ponownie zastanawia się, czy powinien mu zaufać. Pozostali przypominają mu, że Guren właśnie zrobił coś potwornego. Schemat powtarzał się już kilka razy i w tych tomach zaczyna być męczący. Kimizuki ma pełne prawo nie rozumieć, dlaczego Yuu tak łatwo przechodzi nad kolejnymi czynami Gurena do porządku dziennego.
Sam Guren pozostaje interesującą postacią właśnie wtedy, gdy manga nie próbuje zbyt mocno go usprawiedliwiać. Jest człowiekiem, który doprowadził do katastrofy, stracił bliskich i od tamtej chwili próbuje zmusić rzeczywistość, żeby pozwoliła mu cofnąć konsekwencje własnych decyzji. Problem polega na tym, że w imię naprawienia jednego grzechu popełnia kolejne. To znacznie ciekawsze niż przedstawianie go jako niezrozumianego stratega, którego brutalne decyzje kiedyś okażą się całkowicie słuszne.
Podobnie niejednoznaczna pozostaje Mahiru. Retrospekcje pokazują, że ona i Shinoa od urodzenia były traktowane jak element eksperymentu związanego z Shikamą Doujim. Mahiru próbuje wyrwać się spod kontroli ludzi, którzy zdecydowali o jej życiu jeszcze przed narodzinami, ale sama zaczyna stosować wobec innych dokładnie takie metody, przeciwko którym się buntowała. Manipuluje, zataja informacje i wykorzystuje ludzi jako narzędzia. Jej relacja z Shinoą jest przez to celowo nieprzyjemna. Trudno jednoznacznie stwierdzić, w którym momencie przemawia przez nią troska, a w którym realizacja własnego planu.
Sama Shinoa wreszcie dostaje trochę przestrzeni niezwiązanej wyłącznie z uczuciami wobec Yuu. Jej walka z Shikamą Doujim i wspomnienia dotyczące Mahiru przypominają, że przez dużą część serii była jedną z ciekawszych postaci. Szkoda więc, że Kagami nadal tak często wraca do romantycznego wątku z Yuu. Na tym etapie niewiele on wnosi, szczególnie że emocjonalny środek historii znajduje się zupełnie gdzie indziej. Znacznie ciekawsze są pytania o to, kim Shinoa miała zostać według planów swojej rodziny i czy potrafi całkowicie wyrwać się spod wpływu Pierwszego.
Nie pomaga też humor. Po dramatycznej śmierci Miki, rozpaczy Yuu oraz kolejnych opowieściach o eksperymentach na dzieciach pojawiają się żarty związane z alkoholem, piersiami i obmacywaniem. Nie rozładowują napięcia, tylko wybijają z historii. Serafin Dni Ostatnich zawsze lubił gwałtownie przeskakiwać między tragedią i komedią, ale tym razem kilka takich scen wyjątkowo mocno nie pasuje do wydarzeń rozgrywających się wokół nich.
Znacznie lepiej wypada humor wynikający bezpośrednio z charakterów postaci. Yuu potrafi po kilku zdaniach uznać Krul za rodzinę. Mika nawet po przemianie pozostaje kimś, kto niemal instynktownie reaguje na Yuu. Ferid i Crowley potrafią zachowywać się absurdalnie swobodnie w środku kolejnej walki wampirzych protoplastów. Takie momenty działają, ponieważ nie wyglądają jak obowiązkowa przerwa na dowcip. Wynikają z tego, kim ci bohaterowie są.
Największą zmianę przynoszą jednak tomy 24 i 25. Poszukiwanie Miki zmienia się w walkę o jego duszę, a Czarne Demony okazują się kolejną stroną konfliktu. Ashuramaru, Gekkouin i Kiseki O próbują wykonać polecenie Shikamy Doujiego, podczas gdy Yuu zamierza uczynić z Miki własnego demona. Nie chodzi już więc o zwykłe uratowanie przyjaciela. Yuu musi wejść w przestrzeń jego świadomości i zmierzyć się z kimś, kto stracił znaczną część wspomnień.
To prowadzi do ciekawego odwrócenia ich dotychczasowych ról. Przez dużą część mangi Mika próbował odzyskać Yuu. Teraz to Yuu próbuje odzyskać Mikę. Demon chce pochłonąć jego duszę, ale nawet bez wspomnień reaguje na chłopaka w sposób sugerujący, że ich więź znajduje się głębiej niż zwykła pamięć. Yuu z kolei jest gotowy wejść za nim właściwie wszędzie.
Najciekawsze sceny pojawiają się wtedy, gdy Mika zaczyna oglądać wnętrze Yuu. Trafia między innymi do miejsca związanego z chwilą, w której po latach ponownie napił się jego krwi. Dla Yuu to przestrzeń szczególna, ponieważ właśnie tam Mika naprawdę do niego wrócił. Jeszcze istotniejsze okazują się wspólne traumy. Obaj wracają do śmierci dzieci z sierocińca i chwili, w której zostali rozdzieleni. Dla jednego i drugiego jest to rana definiująca znaczną część późniejszego życia.
Potem Kagami idzie znacznie dalej. W najgłębszych warstwach pamięci pojawiają się obrazy z odległej przeszłości. Mały Yuu, kolejne ciała, zbiorniki i eksperymenty. Okazuje się, że chłopak nie był pojedynczym dzieckiem przypadkowo uwikłanym w plan Shikamy Doujiego. Istniały jego kolejne wersje, a jego zadanie od początku było związane z Mikaelą. Yuu miał go obudzić, nawet jeżeli sam musiał przy tym ginąć raz za razem.
W tym miejscu wiele wcześniejszych dziwactw serii zaczyna nabierać innego znaczenia. Niezwykła odporność Yuu, eksperymenty Hyakuya, zainteresowanie Pierwszego, powiązanie z serafinem oraz jego relacja z Miką nie są osobnymi przypadkami. Wszystko prowadzi do wydarzeń znacznie starszych niż współczesna wojna ludzi i wampirów. Yuu i Mika nie znaleźli się przypadkiem w centrum tej historii. Najprawdopodobniej zostali stworzeni właśnie po to, aby się w nim znaleźć.
Jest w tym coś jednocześnie fascynującego i niepokojącego. Dotychczas ich relację można było rozumieć jako więź dwojga straumatyzowanych dzieci, które w świecie pełnym przemocy stworzyły własną rodzinę. Teraz pojawia się sugestia, że nawet ich spotkanie mogło zostać zaplanowane znacznie wcześniej. Kagami zaczyna więc podważać coś, co wydawało się najbardziej autentycznym elementem całej opowieści. Jeśli Yuu został stworzony dla Miki, gdzie kończy się plan Shikamy, a zaczyna ich własny wybór?
Tom 25 nie daje jeszcze odpowiedzi, ale właśnie dlatego należy do ciekawszych części tego zestawu. Po wielu tomach dokładania kolejnych frakcji manga wreszcie zbliża się do pytania, które może rzeczywiście uporządkować całą mitologię. Kim jest Yuu? Kim naprawdę jest Mikaela? Dlaczego Shikama przez tysiące lat realizuje plan związany z nimi oboma? I przede wszystkim, dlaczego potrzebował kolejnych Yuu, aby obudzić swoje dziecko?
Nie znaczy to, że fabuła nagle stała się przejrzysta. Wręcz przeciwnie. Czytanie Serafina Dni Ostatnich nadal wymaga pamiętania, kto zdradził kogo, który demon współpracuje z którą stroną, kto został opętany, kto jedynie korzysta z demonicznej mocy oraz które wspomnienia można traktować jako wiarygodne. Wątki starszych wampirów, Saitou, Urda i Ferida również nadal funkcjonują obok głównej historii. Chwilami można odnieść wrażenie, że Kagami ma przed sobą tablicę pokrytą setkami strzałek, a czytelnik dostał jedynie jej niewielki fragment.
Różnica polega na tym, że w tomach 21 do 25 chaos ma bardzo wyraźny emocjonalny punkt odniesienia. Jest nim Mika. Niezależnie od tego, czy bohaterowie rozmawiają o planie Gurena, rozkazach Shikamy, Czarnych Demonach czy eksperymentach sprzed tysięcy lat, Yuu ma jeden cel. Chce go odzyskać. Dzięki temu nawet najbardziej zagmatwane fragmenty mają prostą stawkę, którą łatwo zrozumieć.
I być może właśnie tego Serafinowi Dni Ostatnich najbardziej brakowało w kilku wcześniejszych tomach. Mitologia rozrosła się do ogromnych rozmiarów, ale pod nią ponownie pojawiła się bardzo prosta historia o dwóch osobach, które nie potrafią pogodzić się z utratą siebie nawzajem. Yuu chce ocalić Mikę. Mika, nawet pozbawiony wspomnień, chce ocalić Yuu. Wokół nich można postawić wampiry, demony, anioły, tysiącletnie eksperymenty i kolejne plany w planach. Dopóki ten prosty konflikt pozostaje w centrum, manga nadal ma się czego trzymać.
Tomy 21 do 25 są więc jednocześnie jednymi z najbardziej emocjonalnych i najbardziej zagmatwanych w całej serii. Kagami nadal mnoży pytania szybciej, niż udziela odpowiedzi, Guren coraz mocniej wystawia cierpliwość bohaterów i czytelnika na próbę, a niektóre żarty potrafią całkowicie rozbić atmosferę sceny. Jednocześnie przemiana Miki, eksploracja jego relacji z Yuu oraz pierwsze konkretniejsze spojrzenie na ich wspólną przeszłość sprawiają, że główna tajemnica wreszcie zaczyna nabierać kształtu.
Wojna ludzi z wampirami jest już właściwie odległym wspomnieniem. Prawdziwa historia Serafina Dni Ostatnich zaczęła się tysiące lat wcześniej, a Yuu i Mika najwyraźniej przeżywają tylko jej kolejne wcielenie. Najważniejsze pozostaje pytanie, czy tym razem zdołają zrobić coś, czego nie przewidział dla nich człowiek stojący za całym tym chaosem.

