Książki

RECENZJA: Kwiat paproci | Dziesięć głosów z mroku dawnych wierzeń

Kwiat paproci i inne legendy słowiańskie to antologia, która wyrasta z potrzeby powrotu do korzeni, ale czyni to bez nostalgicznego patosu i muzealnej dosłowności. Dziesięć autorek, związanych z fantastyką, literaturą grozy i współczesną reinterpretacją mitu, sięga po słowiańskie wierzenia nie po to, by je rekonstruować, lecz by nadać im nowy puls. Efektem jest zbiór opowiadań bardzo różnorodny, momentami nierówny, lecz konsekwentnie zanurzony w tym samym źródle wyobraźni. To książka, która nie opowiada jednej wersji słowiańskości, lecz pokazuje ją jako żywy, wielogłosowy organizm, podatny na reinterpretacje, przesunięcia i eksperymenty formalne.

Poniższa recenzja przygląda się antologii w czterech wymiarach: kulturowym i społecznym, konstrukcji świata i mitu, warsztatowi literackiemu oraz emocjonalnemu oddziaływaniu poszczególnych tekstów. Tylko takie ujęcie pozwala uchwycić zarówno mocne strony zbioru, jak i jego ograniczenia.

Słowiańskość jako wspólne pole wyobraźni

Największą siłą antologii jest jej wspólny mianownik tematyczny. Słowiańskość nie funkcjonuje tu jako zamknięty katalog demonów, obrzędów i nazw własnych, lecz jako atmosfera, sposób myślenia o świecie, relacji człowieka z naturą i sacrum. Autorki sięgają po znane motywy, takie jak Noc Kupały, kwiat paproci, wiedźmy czy dzieci przeklęte przez los, ale każda z nich filtruje je przez własną wrażliwość.

Część opowiadań wręcz kipi ludowością i obrzędowością, inne jedynie muskają temat, traktując słowiańskie wierzenia jako tło dla historii bardziej uniwersalnych. Ten rozrzut jest świadomy i wpisany w formę antologii. Dzięki temu zbiór unika monotonii, choć jednocześnie traci na spójności. Nie jest to jedna opowieść o słowiańskim świecie, lecz dziesięć osobnych spojrzeń, z których każde akcentuje inne aspekty dawnej mitologii.

Warto podkreślić, że antologia nie idealizuje przeszłości. Słowiański świat przedstawiany jest jako miejsce brutalne, pełne lęku, przesądów i niepewności. Rytuały bywają okrutne, a sacrum nie daje pocieszenia, lecz domaga się ofiary. To ważny kontrapunkt wobec popkulturowej tendencji do estetyzowania dawnych wierzeń.

Mit w nowoczesnej formie: konstrukcja świata i konwencje

Formalnie Kwiat paproci i inne legendy słowiańskie operuje na pograniczu fantasy, grozy, obyczaju i humoru. Niektóre opowiadania bliskie są klasycznej literaturze grozy, inne przypominają miejską fantastykę lub wręcz pastisz. Ta różnorodność bywa atutem, ale momentami ujawnia też granice projektu.

Najlepiej wypadają teksty, które potrafią zachować równowagę między mitem a współczesną narracją. Opowiadania Pauliny Hendel, Marty Kisiel, Marty Krajewskiej, Katarzyny Bereniki Miszczuk czy Anny Szumacher wykorzystują słowiańskie motywy jako fundament, na którym budują napięcie, klimat i znaczenie. W tych tekstach mit nie jest dekoracją, lecz siłą napędową fabuły.

Słabiej wypadają historie, które albo zbyt mocno osuwają się w konwencję czystej rozrywki, albo nie potrafią znaleźć wyraźnego punktu ciężkości. W kilku przypadkach pomysł wydaje się ciekawszy niż jego realizacja, a zakończenia pozostawiają poczucie niedosytu lub przypadkowości. To jednak problem typowy dla antologii, gdzie różnice warsztatowe są nieuniknione.

Równość poziomu i indywidualne głosy

Pod względem językowym zbiór prezentuje się solidnie. Opowiadania są napisane sprawnie, z dbałością o rytm i obrazowość, a poziom literacki większości tekstów utrzymuje się na dobrym, wyrównanym poziomie. Nawet historie, które fabularnie nie trafiają do każdego czytelnika, bronią się poprawnym warsztatem.

Na szczególną uwagę zasługują teksty, które operują skrótem i sugestią, zamiast dosłowności. Tam, gdzie autorki pozwalają czytelnikowi dopowiedzieć sensy, atmosfera gęstnieje, a słowiańskość nabiera autentycznego ciężaru. Z kolei opowiadania zbyt rozgadane lub przeładowane pomysłami tracą impet i sprawiają wrażenie nie do końca przemyślanych.

Ważnym elementem jest też humor, obecny w kilku tekstach. Nie rozbija on klimatu antologii, lecz działa jako kontrapunkt dla mroku i grozy. Dzięki temu zbiór nie popada w jednolity ton posępności, a słowiańska mitologia zyskuje ludzką, momentami ironiczną twarz.

Antologia nierówna, ale potrzebna

Czytelnicze doświadczenie Kwiatu paproci i innych legend słowiańskich jest zmienne. To książka, w której jedne opowiadania zostają w pamięci na długo, inne zaś szybko się zacierają. Dla jednych czytelników będzie to mocna ósemka, dla innych solidna szóstka. Wszystko zależy od tego, na ile dana interpretacja słowiańskości rezonuje z osobistą wrażliwością.

Nie da się jednak odmówić tej antologii jednego. Pokazuje ona, że słowiańskie motywy wciąż mają ogromny potencjał narracyjny i emocjonalny. Nawet jeśli nie wszystkie teksty są równie udane, całość spełnia ważną funkcję kulturową, przypominając o bogactwie lokalnych mitów i legend.

Podsumowanie

Kwiat paproci i inne legendy słowiańskie to antologia nierówna, ale świadomie różnorodna. Jej największą siłą jest uchwycenie ducha słowiańskości, a nie próba jego definitywnego opisania. To zbiór, który nie zawsze zachwyca, ale rzadko pozostawia obojętnym. Dla miłośników słowiańskich klimatów będzie to lektura wartościowa, zwłaszcza jako przegląd różnych sposobów pracy z mitem.

Gradory

Robot nie może skrzywdzić istoty ludzkiej lub - poprzez wstrzymanie się od działania - pozwolić, by stała jej się krzywda. Podobno.