Próba odpowiedzi na pytanie „czym właściwie jest manga?” może skończyć się szybciej, niż powinna. Japoński komiks, charakterystyczna kreska, kadry czytane od prawej do lewej, Dragon Ball, Naruto, Czarodziejka z Księżyca, może jeszcze Osamu Tezuka jako ojciec wszystkiego i właściwie można wracać do czytania. Shige (CJ) Suzuki i Ronald Stewart robią coś dokładnie odwrotnego. Biorą te wygodne skojarzenia, rozkładają je na części i pokazują, że za jednym słowem kryje się medium kształtowane przez historię Japonii, zmiany społeczne, politykę, technologię, rynek wydawniczy, fandom oraz dziesiątki twórców, którzy niekoniecznie zmierzali w tym samym kierunku. Manga. Przewodnik jest więc znacznie mniej instrukcją obsługi japońskiego komiksu, niż sugerowałby tytuł. To próba nauczenia czytelnika, żeby zadawał mu lepsze pytania.
Autorzy zaczynają od historii, ale szczęśliwie nie zamieniają jej w prostą linię prowadzącą od dawnych japońskich zwojów prosto do współczesnego Shōnen Jumpa. Jedną z zalet książki jest właśnie ostrożność wobec wygodnych opowieści o narodzinach medium. Suzuki i Stewart pokazują różne źródła jego rozwoju, wpływy rodzime i zachodnie, znaczenie prasy, karykatury, zmian technologicznych oraz przemian rynku. Manga nie pojawia się tutaj nagle w gotowej formie. Przeobraża się razem z Japonią.
Podobnie potraktowany zostaje Osamu Tezuka. Jego znaczenia nikt oczywiście nie próbuje podważać, ale autorzy unikają tworzenia mitu samotnego geniusza, który pewnego dnia wymyślił współczesną mangę. Znacznie ciekawsze okazuje się pokazanie otoczenia, w którym działali twórcy: wydawców, redaktorów, konkurencji, oczekiwań odbiorców i zmieniających się sposobów dystrybucji. Historia mangi w tym ujęciu nie jest historią kilku wielkich nazwisk, lecz historią całego środowiska, które nieustannie reagowało na zmieniającą się rzeczywistość.To podejście ma jeszcze jedną zaletę. Pozwala zobaczyć, jak niewiele mówi o mandze samo wyliczanie jej najpopularniejszych tytułów. Suzuki i Stewart interesują się oczywiście konkretnymi dziełami i twórcami, ale równie ważne pozostają okoliczności, dzięki którym mogły one powstać. Wojna, cenzura, rozwój telewizji, import zachodniej popkultury, narodziny kolejnych magazynów, zwiększający się udział kobiet w branży czy rozwój fandomu wpływały nie tylko na tematy opowieści, lecz także na sposób ich konstruowania.
Szczególnie dobrze widać to podczas omawiania kategorii odbiorców i gatunków. Zachodni czytelnik przyzwyczajony do określeń takich jak shōnen, shōjo czy seinen może traktować je niemal jak odpowiedniki fantasy, horroru albo romansu. Tymczasem ich historia jest znacznie mocniej związana z rynkiem, profilowaniem odbiorców i konkretnymi modelami publikowania. Manga. Przewodnik dobrze przypomina, że wiele terminów, którymi swobodnie posługujemy się jako fani, ma za sobą historię często ciekawszą od ich dzisiejszego znaczenia. Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy książka opuszcza chronologię i zaczyna przyglądać się mandze jako części społeczeństwa. Autorzy zajmują się seksualnością, rolami płciowymi, cenzurą, reprezentacją czy zmianą płci, ale nie próbują na podstawie pojedynczych komiksów diagnozować całej Japonii. To ważna ostrożność. Łatwo przecież wpaść w pułapkę, w której każde nietypowe zjawisko obecne w mandze zostaje przedstawione jako dowód na równie nietypowe cechy japońskiego społeczeństwa.
Suzuki i Stewart przypominają, że fikcja może odzwierciedlać rzeczywistość, ale równie dobrze może ją deformować, kontestować albo świadomie od niej uciekać. Manga potrafi być przestrzenią eksperymentowania z tożsamością, fantazją czy społecznymi ograniczeniami właśnie dlatego, że nie musi być wiernym zapisem codzienności. Czytanie komiksu jako bezpośredniego przewodnika po „japońskiej mentalności” okazuje się równie ryzykowne jak poznawanie Stanów Zjednoczonych wyłącznie na podstawie historii o Batmanie.
Takich momentów jest więcej i właśnie wtedy Manga. Przewodnik najlepiej spełnia swoje zadanie. Nie tylko przekazuje informacje, lecz koryguje skróty myślowe, które przez lata zdążyły obrosnąć wokół japońskiego komiksu. Dotyczy to nawet samego znaczenia słowa „manga”. Czy komiks stworzony poza Japonią, ale świadomie wykorzystujący japońskie sposoby narracji, nadal jest mangą? Czy decyduje kraj pochodzenia autora, język publikacji, estetyka, rynek, a może sposób, w jaki dzieło postrzegają odbiorcy? Jednoznaczna definicja byłaby wygodna, tylko że rzeczywistość niezbyt chce się jej podporządkować. Bardzo interesująco przedstawiona zostaje również kultura fanowska. Czytelnik nie jest tutaj końcowym ogniwem procesu, które kupuje tom, czyta go i grzecznie odkłada na półkę. Fani sami tworzą, dyskutują, przebierają się za bohaterów, przygotowują dōjinshi i organizują społeczności. Granica pomiędzy konsumentem a twórcą staje się płynna, a manga okazuje się elementem kultury uczestnictwa rozwiniętej na długo przed tym, zanim media społecznościowe uczyniły podobne zachowania codziennością.
Z fandomem ściśle łączy się ekonomiczna strona całego zjawiska. Popularny bohater bardzo rzadko pozostaje dziś wyłącznie bohaterem papierowego komiksu. Manga może otrzymać anime, grę, film, figurki, gadżety i dziesiątki innych produktów. Autorzy pokazują mechanizm, w którym poszczególne media wzajemnie się napędzają, a rozpoznawalna postać może funkcjonować w wielu różnych formach. Dla czytelnika zainteresowanego tym, dlaczego manga i anime osiągnęły tak gigantyczny zasięg, są to jedne z ciekawszych fragmentów całej publikacji.
Nie należy jednak wyciągać z tego wniosku, że ponad trzysta stron Mangi. Przewodnika pochłania się równie swobodnie jak kolejny tom ulubionej serii. To publikacja popularnonaukowa, która momentami bardzo wyraźnie przypomina o swoim akademickim rodowodzie. Nazwisk, dat, tytułów i terminów jest mnóstwo. Rozdziały mają przypisy, autorzy odwołują się do innych badaczy, a niektóre partie historyczne wymagają większego skupienia. Próba przeczytania wszystkiego jednym ciągiem może skończyć się sytuacją, w której Kitazawa Rakuten, Osamu Tezuka i kolejne dekady japońskiego rynku wydawniczego zaczną urządzać wspólne przyjęcie w pamięci czytelnika.
Na szczęście książka została przygotowana tak, żeby można było do niej wracać. Podział na cztery główne części porządkuje materiał, a słowniczek oraz indeks zwiększają jej wartość jako pozycji stojącej później na półce pod ręką. To istotne, bo Manga. Przewodnik znacznie lepiej sprawdza się jako książka do eksplorowania niż coś, co należy przeczytać raz od deski do deski i uznać temat za zamknięty.
Ciekawym pomysłem jest część poświęcona krytycznemu podejściu do mangi. Suzuki i Stewart przedstawiają różne sposoby analizowania komiksu, odwołują się również do zachodniej teorii i pokazują, jakie pytania można zadawać konkretnym dziełom. Dla osoby, która dotychczas oceniała mangę głównie na poziomie „podoba mi się historia” i „ładnie narysowane”, może to być szczególnie wartościowy fragment. Nagle okazuje się, że sposób prowadzenia wzroku przez planszę, relacja pomiędzy kadrami, przedstawianie ciała czy perspektywa narracyjna również mogą coś mówić.
Jednocześnie właśnie tutaj najmocniej czuć ograniczenia formatu. Poszczególne metodologie zostają raczej zasygnalizowane niż wyczerpująco przedstawione. Trudno zresztą oczekiwać czegoś innego od książki próbującej jednocześnie opowiedzieć historię medium, przedstawić jego kontekst społeczny, wprowadzić narzędzia badawcze i omówić ważne dzieła. Ambicja publikacji jest ogromna, liczba stron pozostaje natomiast skończona.
Ostatnia część pozwala przejść od teorii do konkretnych tytułów. Pojawiają się dzieła bardzo różne, zarówno globalne fenomeny, jak i pozycje ważne z powodów historycznych, społecznych czy formalnych. Oczywiście każdy bardziej zaangażowany fan natychmiast znajdzie coś, czego jego zdaniem brakuje. Przy próbie stworzenia podobnego zestawu jest to właściwie nieuniknione. Dziesięciu miłośników mangi prawdopodobnie przygotowałoby jedenaście różnych list, a później spędziło wieczór na dyskusji, dlaczego ta dwunasta jest kompletnie niedopuszczalna. Ważniejsze jest więc kryterium doboru. Autorzy nie próbują stworzyć rankingu najlepszych mang w historii. Interesują ich dzieła reprezentatywne, wpływowe albo szczególnie przydatne podczas rozmowy o konkretnym zjawisku. Dzięki temu czytelnik dostaje nie tyle listę obowiązkowych lektur, ile kilka możliwych kierunków dalszych poszukiwań.
Jednego elementu brakuje jednak dotkliwie. Książka poświęcona narracji wizualnej praktycznie nie pozwala tej narracji zobaczyć. Brak odpowiednio dobranych plansz i ilustracji szczególnie mocno przeszkadza w miejscach, gdzie autorzy opisują zmiany stylistyczne, charakterystyczne rozwiązania formalne albo znaczenie konkretnych dzieł. Czytelnik dowiaduje się, że coś wyglądało inaczej, zmieniło język medium albo wpłynęło na następne pokolenia twórców, lecz często musi samodzielnie poszukać przykładów.
Nie jest to drobiazg. Jeśli omawia się literaturę, można przytoczyć fragment zdania. Przy analizie komiksu obraz jest częścią języka, więc jego nieobecność ogranicza możliwości pokazania tego, o czym właśnie się mówi. Kilkanaście czy kilkadziesiąt dobrze dobranych przykładów mogłoby sprawić, że niektóre bardziej teoretyczne partie stałyby się jednocześnie przystępniejsze i bardziej przekonujące. Mimo tego Manga. Przewodnik bardzo dobrze odnajduje się pomiędzy publikacją akademicką a książką skierowaną do zwykłego czytelnika. Nie jest elementarzem dla kogoś, kto chce tylko dowiedzieć się, w którą stronę przewracać strony. Nie jest też hermetyczną monografią przeznaczoną wyłącznie dla badaczy. Wymaga uwagi, ale nie próbuje udowadniać swojej naukowości poprzez komplikowanie rzeczy, które można wyjaśnić prościej.
Co istotne, skorzystać mogą na niej zarówno początkujący, jak i osoby mające za sobą setki przeczytanych tomów. Pierwsza grupa otrzyma mapę pozwalającą uporządkować ogromne zjawisko. Druga może odkryć, że wieloletnia znajomość konkretnych serii niekoniecznie oznacza równie dobrą znajomość historii medium, mechanizmów rynku czy społecznych okoliczności jego rozwoju. Czytanie mangi i wiedza o mandze są przecież dwiema różnymi rzeczami.
Największym osiągnięciem Suzuki i Stewarta jest chyba właśnie odebranie mandze pozornej oczywistości. Im więcej dowiadujemy się o jej historii, tym trudniej mówić o niej jak o jednolitym gatunku posiadającym zestaw łatwych do wskazania cech. Manga okazuje się ogromnym, zmiennym medium, które potrafi być rozrywką, sztuką, produktem przemysłowym, narzędziem społecznego komentarza i częścią większej maszyny popkulturowej. Czasami wszystkim naraz. Dlatego Manga. Przewodnik najlepiej potraktować zgodnie z tytułem. Nie jako encyklopedię zawierającą ostateczne odpowiedzi, ale książkę pokazującą, gdzie warto pójść dalej. Po jej przeczytaniu lista rzeczy do poznania prawdopodobnie nie stanie się krótsza. Wręcz przeciwnie. Przybędzie nazwisk, tytułów, zagadnień i pytań. W przypadku dobrego przewodnika trudno chyba o lepszy rezultat.

