Portugalię łatwo zamknąć w kilku pocztówkowych skojarzeniach: żółtym tramwaju wspinającym się po lizbońskim wzgórzu, błękicie azulejos, melancholii fado i kieliszku porto. Krzysztof Gierak i Julita Kucińska próbują zrobić coś pożyteczniejszego, czyli sprawdzić, co znajduje się za tym zestawem rozpoznawalnych obrazów. Portugalia. Tam, gdzie zwalnia czas nie jest przewodnikiem prowadzącym od zabytku do zabytku ani relacją z kolejnych podróży. Autorzy mieszkają od lat w Lizbonie i układają książkę tematycznie, przechodząc od historii i dziedzictwa wielkich żeglarzy przez gospodarkę i obyczaje po kuchnię, futbol, religię czy codzienny rytm życia. Dzięki temu Portugalia przestaje być wyłącznie miejscem do odwiedzenia, a staje się krajem, którego sposób funkcjonowania można choć częściowo zrozumieć.
Najciekawsze bywają właśnie tematy, których zwykły turysta mógłby w ogóle nie zauważyć. Dobrym przykładem jest korek, jeden z produktów silnie związanych z portugalską gospodarką. Autorzy opisują sposób jego pozyskiwania, właściwości i zaskakująco szerokie zastosowanie, pokazując przy okazji, jak pozornie banalny materiał może być częścią narodowego krajobrazu ekonomicznego. Podobnie traktują porto, kawę czy lokalną kuchnię. Z codziennych produktów i rytuałów próbują wydobyć coś więcej niż ciekawostkę, bo właśnie w nich najlepiej ujawnia się sposób życia Portugalczyków.
Szczególnie wyraziście widać to w rozdziałach kulinarnych. Portugalskie jedzenie nie jest przedstawione jako katalog dań, które należy obowiązkowo odhaczyć podczas wakacji. Ważniejszy okazuje się sposób, w jaki posiłek funkcjonuje społecznie. Niewielka restauracja, wspólny stół, niespieszna rozmowa, kawa wypita bez zerkania na zegarek tworzą model codzienności odmienny od kultury ciągłego przyspieszenia. Tytułowe „zwalnianie czasu” przestaje więc być wyłącznie atrakcyjnym hasłem. Autorzy odnajdują je w sposobie organizowania dnia, relacjach i przywiązaniu do wspólnie spędzanych chwil. Nie oznacza to oczywiście idyllicznego obrazu bez wad, bo ten sam luz i brak pośpiechu, które na urlopie wydają się kuszące, przy dłuższym pobycie mogą zacząć irytować.
To jedna z ciekawszych perspektyw książki, ponieważ Gierak i Kucińska nie zatrzymują się na zachwycie charakterystycznym dla krótkiego wyjazdu. Zwracają uwagę, że Portugalia oglądana podczas wakacji i Portugalia jako miejsce codziennego życia mogą okazać się dwiema różnymi rzeczywistościami. Brak ogrzewania w mieszkaniach, zimowy chłód, odmienny stosunek do punktualności czy wolniejszy rytm załatwiania spraw szybko potrafią zmienić romantyczne wyobrażenie o przeprowadzce nad Atlantyk. Dzięki temu książka nie tyle odbiera Portugalii urok, ile oddziela fascynację krajem od idealizowania życia w nim. To cenne szczególnie dla czytelników, którzy po kilku wizytach zaczynają rozważać pozostanie tam na dłużej.
Tematyczny układ ma przy tym wyraźne zalety. Poszczególne rozdziały można czytać wybiórczo, bez poczucia, że gubi się ciąg narracji. Kto chce dowiedzieć się więcej o kuchni, sięgnie do kuchni, kto interesuje się historią albo fado, może od razu przejść do odpowiedniej części. Z drugiej strony właśnie ta konstrukcja sprawia, że książka momentami zaczyna przypominać zbiór dobrze uporządkowanych informacji zamiast autorskiej opowieści. W przywołanych opiniach pojawia się porównanie do streszczonej Wikipedii, zwłaszcza tam, gdzie ciekawostka przechodzi w kolejną ciekawostkę, a liczby i uogólnienia nie są wsparte przypisami ani bibliografią. Przy publikacji o ambicjach krajoznawczych brak przejrzystej podstawy źródłowej trochę uwiera.
Podobnie nierówno wypada sam styl. Autorzy potrafią pisać lekko i konkretnie, szczególnie gdy temat dotyczy życia codziennego, kuchni czy lokalnych przyzwyczajeń. W innych miejscach narracja staje się bardziej encyklopedyczna, a natłok faktów odbiera jej oddech. Czasami pojawiają się też powtórzenia oraz ogólnikowe zapewnienia o niezwykłości Portugalii, które nie są potrzebne, bo kraj broni się znacznie lepiej szczegółem niż pochwałą. Nie jest to więc reportaż oparty na mocnych scenach, rozmowach i osobistym doświadczeniu autorów, choć właśnie ich wieloletnie życie w Lizbonie mogłoby dostarczyć takiego materiału. Książka najlepiej sprawdza się jako szerokie kompendium dla kogoś, kto chce wyjść poza wiedzę oferowaną przez zwykły przewodnik, ale nie szuka jeszcze pogłębionej analizy społecznej.
Szkoda również, że warstwa wizualna nie nadąża za tematyką. Portugalia jest krajem wyjątkowo wdzięcznym fotograficznie, więc niewielka liczba czarno białych zdjęć pozostawia niedosyt. Przy opowieści o azulejos, architekturze, krajobrazach, jedzeniu czy lokalnych wyrobach kolor nie byłby jedynie dekoracją, lecz częścią poznawania miejsca. Kilka ilustracji bardziej zaostrza apetyt, niż go zaspokaja. Z drugiej strony ta oszczędność dobrze przypomina, że publikacja nie ma być albumem. Jej zasadniczym zadaniem pozostaje uporządkowanie wiedzy i rozszerzenie stereotypowych skojarzeń o kraju, w którym obok fado i tramwajów istnieją również przemysł korkowy, silne przywiązanie do rodziny, religijność, futbol oraz codzienne kompromisy, których nie widać podczas kilkudniowego wyjazdu.
Portugalia. Tam, gdzie zwalnia czas nie zastąpi ani dobrego przewodnika, ani reportażu próbującego rozebrać społeczeństwo na jego polityczne i ekonomiczne mechanizmy. Może za to dobrze przygotować do spotkania z krajem albo uporządkować doświadczenia po powrocie. Gierak i Kucińska pokazują Portugalię szerzej niż zestaw miejsc obowiązkowych do zobaczenia, choć czasami płacą za tę rozpiętość nadmiarem faktów i zbyt encyklopedycznym tonem. Najwięcej zostaje z fragmentów, w których wiedza spotyka się z obserwacją codzienności, bo wtedy tytułowe zwolnienie nie brzmi jak turystyczny slogan, lecz jak rzeczywista różnica w sposobie organizowania życia. I chyba właśnie przed wyjazdem warto ją znać, bo Portugalia oglądana bez pośpiechu zaczyna się tam, gdzie kończy się lista atrakcji.

