Książki

RECENZJA: Ramajana | Między boskością a obowiązkiem

Pierwsze zaskoczenie przy Ramajanie pojawia się bardzo szybko. Nie chodzi nawet o skalę tej historii ani o jej znaczenie dla kultury Indii. Bardziej o to, jak bardzo ten epos potrafi być emocjonalnie chłodny. Współczesna fantastyka nauczyła nas bohaterów pękniętych, impulsywnych, kierujących się sercem albo buntem wobec świata. Rama jest ich przeciwieństwem. Im dłużej trwa ta opowieść, tym mocniej widać, że nie czytamy historii człowieka próbującego odnaleźć siebie, lecz kogoś, kto od początku należy bardziej do idei niż do samego siebie. 

To właśnie dlatego Ramajana działa dziś tak ciekawie. Nie jako egzotyczna baśń pełna bogów, demonów i magicznych bitew, ale jako zderzenie z kompletnie innym sposobem myślenia o moralności. Tutaj dobro nie zawsze oznacza ciepło, empatię czy szczęście. Czasem oznacza obowiązek tak bezwzględny, że niszczy wszystko wokół.

Fabularnie punkt wyjścia wydaje się prosty. Rama, następca tronu Ajodhji, zostaje wygnany z królestwa wskutek dworskich intryg. Razem z nim odchodzą wierna Sita oraz brat Lakszmana. Z czasem historia zmienia się jednak w ogromną podróż przez świat demonów, bogów, magicznych stworzeń i duchowych prób. Kulminacją staje się porwanie Sity przez Rawanę, potężnego władcę Lanki, co prowadzi do wielkiej wojny i jednej z najbardziej znanych konfrontacji całej literatury Wschodu.

Ale sama fabuła bardzo szybko schodzi tutaj na drugi plan. Ramajana nie funkcjonuje jak klasyczna przygodowa narracja budowana wokół napięcia i zwrotów akcji. To tekst głęboko symboliczny, momentami wręcz rytualny. Każda decyzja, każda próba i każde zwycięstwo posiada wymiar moralny albo religijny. Rama nie jest wyłącznie bohaterem. To wcielenie Wisznu, wzór idealnego władcy podporządkowanego dharmie, czyli kosmicznemu porządkowi świata.

I właśnie dlatego ta historia potrafi być momentami tak niewygodna dla współczesnego odbiorcy. Rama wielokrotnie podejmuje decyzje, które z dzisiejszej perspektywy wydają się okrutne albo emocjonalnie niezrozumiałe. Szczególnie mocno wybrzmiewa to w relacji z Sitą. Jej los staje się jednym z najbardziej gorzkich elementów całego eposu, bo pod monumentalną historią o walce dobra ze złem kryje się opowieść o świecie, w którym jednostka często przegrywa z oczekiwaniami społecznymi i moralnym ideałem.

To zresztą największa siła Ramajany. Im dalej w tę opowieść, tym mocniej widać, że nie jest to prosty konflikt pomiędzy bohaterem i demonem. To historia o cenie doskonałości. O tym, że bycie idealnym władcą oznacza czasem rezygnację z własnego człowieczeństwa. Rama pozostaje wielki, szlachetny i moralny, ale właśnie przez to chwilami staje się też tragicznie odległy.

Jednocześnie trudno nie zachwycić się rozmachem wyobraźni tego świata. Armie małp, boscy wojownicy, latające rydwany, magiczne bronie i gigantyczne bitwy tworzą fantastykę, która nawet dziś robi ogromne wrażenie. Co ważne, ten rozmach nigdy nie istnieje wyłącznie dla widowiska. Każdy element posiada tutaj znaczenie duchowe albo symboliczne.

Najbardziej charyzmatyczną postacią całego eposu pozostaje chyba Hanuman. Wojownik-małpa oddany Ramie z absolutną lojalnością bardzo szybko zaczyna przyciągać uwagę bardziej niż wielu „głównych” bohaterów. Potężny, szlachetny i momentami wręcz wzruszająco wierny swoim ideałom, staje się sercem tej opowieści. Nietrudno zrozumieć, dlaczego właśnie Hanuman do dziś zajmuje tak ważne miejsce w hinduistycznej tradycji.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że Ramajana bywa lekturą wymagającą. Powtarzalność, rytm starożytnego eposu, dygresje oraz bardzo specyficzne tempo narracji mogą męczyć współczesnego czytelnika. To książka, którą bardziej się kontempluje niż „pochłania”. Wymaga cierpliwości i zaakceptowania faktu, że opowieść nie zawsze prowadzi nas tam, gdzie intuicyjnie chcielibyśmy dojść.

Ale właśnie dzięki temu kontakt z Ramajaną pozostaje czymś wyjątkowym. To nie jest tekst próbujący przypodobać się współczesności. Zachował własną duchowość, własną logikę i własny sposób patrzenia na świat. I może właśnie dlatego po tysiącach lat nadal potrafi fascynować.

Bo pod całą mitologiczną monumentalnością kryje się bardzo ludzkie pytanie. Ile trzeba poświęcić, żeby stać się ideałem?

Marek Tokarz

79. Data ważności sugeruje dalszą przydatność dla społeczeństwa i kultury.
Wielu to zakwestionuje.
Bielawa.