Książki

RECENZJA: Nieśmiertelny | Gdy baśń poślubia rewolucję

Catherynne M. Valente w Nieśmiertelnym bierze jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci rosyjskiego folkloru i nadaje jej zupełnie nowe, niepokojąco magnetyczne oblicze. Kościej Nieśmiertelny przestaje być tutaj wyłącznie figurą zła z dawnych opowieści, potworem do pokonania i cieniem czającym się na granicy bajki. Staje się Carem Życia, kochankiem, tyranem, mitem i raną, której nie sposób łatwo zamknąć. A obok niego pojawia się Maria Moriewna, dziewczyna wychowana przez rewolucję, która od dzieciństwa widzi więcej niż inni i z czasem sama zaczyna rozumieć, że w baśniach nie chodzi o szczęśliwe zakończenia, tylko o cenę, jaką płaci się za wejście do świata cudów. 

Nieśmiertelny nie jest prostym retellingiem ani klasyczną powieścią historyczną. To raczej mroczna, poetycka wariacja na temat rosyjskich baśni, w której magia splata się z historią XX wieku, a folklor zostaje wrzucony w sam środek rewolucji, komunizmu, wojny i głodu. Petersburg zmienia nazwy, domy wypełniają się obcymi rodzinami, domowiki uczą się języka komitetów, a Baba Jaga potrafi brzmieć jak przewodnicząca zebrania. Brzmi absurdalnie, ale u Valente ten absurd ma gorzki smak. Baśń nie łagodzi tu historii, tylko sprawia, że jej okrucieństwo staje się jeszcze bardziej przejmujące.

Największą siłą powieści jest język. Valente pisze gęsto, zmysłowo, obrazami, które bywają piękne i odpychające jednocześnie. Każde zdanie zdaje się lekko przeładowane znaczeniem, jakby autorka nie chciała opisywać świata, tylko go zaklinać. Nie będzie to styl dla każdego. Jednych zachwyci bogactwem metafor i baśniową składnią, innych może zmęczyć nadmiarem. Trudno jednak odmówić tej prozie siły. Nieśmiertelny czyta się jak opowieść wyszeptaną przy zamkniętym oknie, podczas gdy za ścianą rozpada się całe państwo.

Maria Moriewna jest bohaterką fascynującą, bo nie pozostaje niewinną dziewczyną porwaną przez mit. Dorasta, zmienia się, uczy pragnąć i rozkazywać, kochać i zdradzać, być ofiarą i sprawczynią. Jej relacja z Kościejem jest jednym z najmocniejszych elementów książki. To związek toksyczny, namiętny, pełen przemocy, zależności i wzajemnego zachwytu. Valente nie romantyzuje go w prosty sposób, ale też nie sprowadza do moralnej przestrogi. Pokazuje raczej miłość jako pole walki, w którym nieustannie zmienia się to, kto włada, a kto ulega.

Kościej w tej interpretacji jest postacią tragiczną. Nieśmiertelność nie czyni go wolnym, lecz skazuje na powtarzalność, na kolejne wersje tej samej historii, na miłość, która zawsze może skończyć się zdradą. Maria z kolei kocha go nie tylko jako mężczyznę, lecz także jako bramę do świata, którego pragnęła od dzieciństwa. W tym sensie ich relacja jest czymś więcej niż romansem. To starcie baśni z rzeczywistością, mitu z ciałem, ambicji z głodem bezpieczeństwa.

Ważnym kontrapunktem dla Kościeja pozostaje Iwan, bardziej ludzki, bardziej zwyczajny, związany z tym światem, który Maria zostawiła za sobą. Dzięki niemu powieść nie opowiada jedynie o wyborze między dwoma mężczyznami, ale między dwiema wersjami życia. Jedna jest olśniewająca, okrutna i niemożliwa do oswojenia. Druga wydaje się cieplejsza, prostsza, ale wcale nie musi być mniej niebezpieczna.

Valente znakomicie wykorzystuje strukturę baśni. Pojawia się liczba trzy, siostry, zadania, zakazy, magiczne istoty, kraina Bujanu i postaci znane z rosyjskiego folkloru. Jednocześnie autorka nie tłumaczy wszystkiego łopatologicznie. Czytelnik zostaje wrzucony w świat, w którym domowik, leszy, rusałka czy Baba Jaga po prostu istnieją. Dla osób znających słowiańskie lub rosyjskie baśnie będzie to dodatkowa przyjemność, dla innych może być wyzwaniem, ale właśnie w tej nieoczywistości tkwi urok książki.

Nie da się jednak ukryć, że Nieśmiertelny jest lekturą wymagającą. To nie jest powieść, którą czyta się dla lekkiej przygody. Jej baśniowość bywa duszna, erotyczna, brutalna i niepokojąca. Cielesność odgrywa tu dużą rolę, ale nie jako ozdobnik. Jest częścią opowieści o władzy, zależności i pragnieniu. Valente pokazuje miłość jako siłę zdolną tworzyć i niszczyć z taką samą intensywnością.

Najmocniej wybrzmiewają fragmenty, w których magiczna opowieść zderza się z wojenną rzeczywistością. Oblężony Leningrad, głód, rozpacz i powolne wyniszczanie ludzi zostają opisane tak, że baśń nagle przestaje być ucieczką. Staje się językiem, którym można mówić o czymś zbyt potwornym, by nazwać to zwyczajnie. W tych momentach książka naprawdę boli.

Nie wszystkim spodoba się intensywność tej prozy. Niektórzy mogą poczuć, że styl dominuje nad fabułą, że metafor jest za dużo, a folklor miesza się z historią zbyt śmiało. To zrozumiałe, bo Nieśmiertelny nie jest powieścią ugodową. Ona nie próbuje przypodobać się każdemu czytelnikowi. Albo wciągnie w swój rytm, albo odrzuci nadmiarem.

Całościowo jest to jednak książka niezwykle osobna. Pełna symboli, sprzeczności i obrazów, które zostają w głowie na długo po lekturze. To baśń dla dorosłych w najpełniejszym znaczeniu tego słowa: piękna, okrutna, zmysłowa i podszyta śmiercią. Catherynne M. Valente nie opowiada historii Kościeja po to, by go uniewinnić, ani Marii po to, by uczynić z niej prostą bohaterkę. Opowiada o świecie, w którym każde pragnienie ma swoją cenę, każda miłość domaga się ofiary, a nieśmiertelność wcale nie oznacza zwycięstwa nad śmiercią.

Dla miłośników rosyjskiego folkloru, baśniowych reinterpretacji i literatury pełnej gęstego, poetyckiego języka, Nieśmiertelny może okazać się lekturą zachwycającą. Niełatwą, niekomfortową, momentami wręcz przytłaczającą, ale taką, której trudno odmówić siły. To powieść, do której nie tyle się wraca, ile raczej pozwala się jej wrócić do siebie, kiedy najmniej się tego spodziewamy.

Dorota "Dosia" Ciołek

Miłośniczka mangi, komiksów i książek, która z równym zapałem analizuje fabularne zawiłości, co spontanicznie angażuje się w cosplayowe przygody. Zawsze gotowa na literacką podróż, niezależnie od tego, czy prowadzi przez strony powieści, kadry komiksu czy mangi.