Książki

RECENZJA: Baśnie koreańskie | Opowieści z Kraju Porannego Spokoju

Współczesny obraz Korei najczęściej budowany jest przez technologię, popkulturę i politykę, dlatego łatwo zapomnieć, że to kraj o niezwykle długiej historii oraz folklorze sięgającym setek lat wstecz. Baśnie koreańskie Williama Elliota Griffisa są właśnie takim literackim powrotem do dawnej Korei, pełnej duchów, zwierzęcych symboli, legend o początkach świata i opowieści tłumaczących porządek natury oraz ludzkich relacji. 

To zbiór niemal trzydziestu historii, które bardzo wyraźnie pokazują, jak wyglądała koreańska wyobraźnia ludowa. Pojawiają się tutaj tygrysy, króliki, żaby, duchy, niebiańskie istoty czy słynny Tangun, legendarny założyciel Korei. Jedne opowieści przypominają klasyczne baśnie z morałem, inne funkcjonują bardziej jako legendy wyjaśniające pochodzenie miejsc, zwyczajów albo zachowań zwierząt. W wielu historiach da się dostrzec motywy znane europejskiemu czytelnikowi, czasem wręcz zaskakująco bliskie bajkom Ezopa czy opowieściom pokroju Kopciuszka, ale całość zachowuje bardzo charakterystyczny orientalny klimat.

Największą siłą tego zbioru pozostaje atmosfera spokoju i pewnej ludowej mądrości. Te historie nie opierają się na gwałtownych zwrotach akcji czy spektakularnej fantastyce. Znacznie ważniejsze są tutaj symbolika, relacje człowieka z naturą oraz wartości takie jak cierpliwość, szacunek, harmonia czy pokora wobec świata. Nawet gdy pojawiają się duchy albo magiczne stworzenia, opowieści rzadko próbują straszyć. Zamiast tego budują poczucie obcowania z dawnym sposobem myślenia, w którym świat ludzi i świat nadnaturalny naturalnie się przenikały.

Bardzo ciekawie wypada również warstwa kulturowa. Baśnie koreańskie pokazują, jak silnie Korea była związana z Chinami i innymi krajami Azji Wschodniej. W wielu historiach pojawiają się motywy wspólne dla chińskich legend, jak choćby opowieść o Tkaczce i Pasterzu czy symboliczny Sroczy Most. Jednocześnie da się wyczuć, że Korea budowała własną odrębność i własny folklor, mocno zakorzeniony w lokalnych wierzeniach oraz specyficznej wrażliwości.

Warto jednak pamiętać o kontekście samej książki. Griffis nie był koreańskim badaczem folkloru, lecz amerykańskim autorem, który opublikował zbiór w 1922 roku, jeszcze zanim odwiedził Koreę osobiście. Opierał się głównie na przekazach misjonarzy i wcześniejszych opracowaniach, dlatego w książce momentami wyraźnie czuć zachodni sposób patrzenia na Azję. Niektóre komentarze czy porównania bywają dziś archaiczne i zdradzają kolonialną perspektywę epoki. Nie przekreśla to jednak wartości samego zbioru, ale zdecydowanie warto mieć świadomość, że jest to folklor przefiltrowany przez zachodniego autora początku XX wieku.

Mimo tego Baśnie koreańskie pozostają fascynującą podróżą do świata dawnych legend i wierzeń. To książka, która nie tylko pozwala lepiej zrozumieć koreańską kulturę, ale też pokazuje, jak uniwersalne potrafią być ludowe opowieści niezależnie od miejsca ich pochodzenia. Dla osób zainteresowanych folklorem, mitologią Azji albo po prostu mniej oczywistymi baśniami będzie to bardzo wartościowa i klimatyczna lektura.

Magdalena Sardyńska-Ferenc

Idąc w ciemny szlak nieznany,
Od złych duchów opętany,
Z krain, kędy bóstwo Noc
Samowładną dzierży moc