RECENZJA: Leksykon dzikich matek | Matki, których nie uczono nas pamiętać
Macierzyństwo w kulturze bardzo często sprowadzane jest do kilku prostych skojarzeń. Opieka, czułość, poświęcenie. „Leksykon dzikich matek” Anny Lewickiej i Klaudii Migacz pokazuje jednak, jak bardzo taki obraz jest niepełny. To książka, która przypomina, że matka w mitach i wierzeniach była nie tylko tą, która daje życie, ale również tą, która tworzy światy, wyznacza porządek, chroni, karze, niszczy i zmienia rzeczywistość. To opowieść o sile znacznie bardziej pierwotnej i niejednoznacznej, niż zazwyczaj się o niej mówi.
Już po kilku stronach widać, że nie jest to klasyczny leksykon ani encyklopedia mitologii. Owszem, znajdziemy tu ogrom wiedzy, ale autorki nie ograniczają się do przedstawiania kolejnych postaci i ich historii. Każda z nich staje się punktem wyjścia do refleksji nad archetypami, kulturą, psychologią i sposobem, w jaki przez wieki opowiadano o kobiecej sprawczości. Szczególnie mocno wybrzmiewają inspiracje psychologią analityczną Carla Gustava Junga, dzięki czemu książka zyskuje dodatkowy wymiar i zachęca do własnych interpretacji.
Bardzo spodobało mi się, że autorki sięgają po bohaterki z różnych kultur i tradycji. Obok bardziej znanych postaci pojawiają się również te znacznie mniej rozpoznawalne, a każda z nich wnosi do tej opowieści coś nowego. Mitologie przenikają się z folklorem, religią i współczesną kulturą popularną, pokazując, że wiele dawnych symboli wciąż funkcjonuje w filmach, grach czy literaturze, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tego nie dostrzegamy.
Ogromnym atutem książki jest jej forma. „Leksykon dzikich matek” to album, który równie mocno działa obrazem, co tekstem. Każdej bohaterce towarzyszy ilustracja doskonale oddająca klimat opowieści. Całość została wydana niezwykle starannie i już samo przeglądanie kolejnych stron sprawia dużą przyjemność. To jedna z tych publikacji, do których chce się wracać nie tylko po wiedzę, ale również dla estetycznej przyjemności obcowania z pięknie przygotowaną książką.
Nie bez znaczenia pozostają także literackie impresje zamieszczone pomiędzy esejami. To ciekawy zabieg, który pozwala na chwilę odejść od bardziej analitycznej części książki i zanurzyć się w emocjach oraz atmosferze opisywanych historii. Dzięki temu lektura nie przypomina akademickiego opracowania, lecz staje się znacznie bardziej osobistym doświadczeniem.
To jednak nie jest książka, którą czyta się jednym tchem od pierwszej do ostatniej strony. Znacznie lepiej sprawdza się jako lektura, do której można regularnie wracać, otwierając ją na dowolnym rozdziale. Każdy esej funkcjonuje samodzielnie i daje przestrzeń do własnych przemyśleń. Im dłużej obcuje się z tą publikacją, tym wyraźniej widać, jak wiele tematów pozostawia ona otwartych.
Największą wartością „Leksykonu dzikich matek” wydaje mi się jednak to, że nie jest to książka wyłącznie o macierzyństwie. To przede wszystkim opowieść o tworzeniu, sprawczości, przemianie i kobiecej sile rozumianej znacznie szerzej niż przez pryzmat biologii. Autorki skutecznie pokazują, jak bardzo współczesne wyobrażenia o matkach różnią się od tych obecnych w dawnych mitach i jak wiele znaczeń zostało z czasem uproszczonych lub całkowicie zapomnianych.
Jeżeli lubicie mitologię, folklor, psychologię albo po prostu książki, które zmuszają do spojrzenia na dobrze znane motywy z zupełnie innej perspektywy, „Leksykon dzikich matek” będzie bardzo satysfakcjonującą lekturą. To pięknie wydana, świetnie opracowana i pełna inspirujących interpretacji publikacja, która udowadnia, że stare opowieści wciąż potrafią mówić o współczesnym świecie z zaskakującą siłą.
O autorze
Agata Miałek
Editor
Kot, kubek kawy, książka albo serial. Czego chcieć więcej? Może spokoju od dwóch szalonych maluchów!

