Filmowy Jak wytresować smoka stał się popkulturowym fenomenem, ale książkowy pierwowzór Cressidy Cowell to zupełnie osobna przygoda. Mniej widowiskowa w hollywoodzkim sensie, za to bardziej przewrotna, zabawna i dziwaczna. To historia, która nie próbuje olśnić rozmachem od pierwszej strony. Zamiast tego zaczyna od chłopaka, który kompletnie nie pasuje do świata hałaśliwych wikingów, oraz smoka, który wcale nie wygląda jak legenda, tylko jak wyjątkowo uparty problem do rozwiązania. I właśnie w tym tkwi jej urok.
Już pierwszy tom pokazuje, że Cowell bardziej niż na spektakularnych pojedynkach skupia się na budowaniu bohaterów. Czkawka nie jest wybrańcem losu ani wojownikiem, który od pierwszych stron imponuje siłą. Wręcz przeciwnie. Jest drobny, niepozorny, często wyśmiewany przez rówieśników i nieustannie porównywany do ojca, legendarnego wodza. W świecie wikingów, gdzie szacunek zdobywa się mięśniami, odwagą i umiejętnością walki, chłopak wydaje się skazany na porażkę. Zamiast jednak próbować na siłę dopasować się do oczekiwań innych, wykorzystuje to, co rzeczywiście potrafi najlepiej. Obserwuje, analizuje, myśli i szuka rozwiązań tam, gdzie pozostali widzą wyłącznie konieczność użycia siły.
To właśnie ten motyw staje się fundamentem całej serii. Cowell od początku pokazuje, że prawdziwy lider nie musi być najgłośniejszy ani najsilniejszy. Czasami największą odwagą jest sprzeciwienie się tradycji i zaproponowanie czegoś zupełnie innego. Taka perspektywa sprawia, że książki mają w sobie znacznie więcej refleksji, niż mogłoby się wydawać po humorystycznych okładkach i zabawnych tytułach.
Ogromną zaletą cyklu jest sposób, w jaki rozwija się jego świat. Każdy kolejny tom dokłada nowe elementy do znanej już układanki, zamiast jedynie powtarzać sprawdzony schemat. Jak zostać piratem zmienia charakter opowieści w klasyczną wyprawę pełną morskich bitew, poszukiwania skarbów i zdrad. Jak mówić po smoczemu rozbudowuje mitologię smoków, pokazując, że ich świat jest znacznie bardziej skomplikowany, niż mogło się początkowo wydawać. Natomiast Jak złamać smoczą klątwę wyraźnie podnosi stawkę całej historii. Humoru nadal nie brakuje, ale coraz częściej ustępuje on miejsca dojrzalszym tematom dotyczącym odpowiedzialności, przeznaczenia i ceny, jaką trzeba zapłacić za podejmowane decyzje.
Najbardziej imponujące jest jednak to, że rozwijają się nie tylko wydarzenia, lecz przede wszystkim bohaterowie. Czkawka dojrzewa z tomu na tom. Popełnia błędy, uczy się na nich, coraz lepiej rozumie zarówno ludzi, jak i smoki. Nie staje się jednak nagle nieomylnym herosem. Nadal wątpi, nadal się boi, nadal szuka własnej drogi. Dzięki temu jego przemiana wydaje się naturalna i wiarygodna.
Na osobne uznanie zasługuje również sposób przedstawienia smoków. Osoby znające wyłącznie filmy mogą być mocno zaskoczone. Książkowy Szczerbatek nie przypomina majestatycznego Nocnej Furii. To niewielki, złośliwy, gadatliwy smok o ogromnym ego, który równie często pomaga Czkawce, co komplikuje mu życie. Ich relacja bardziej przypomina codzienność właściciela wyjątkowo upartego zwierzaka niż baśniową więź człowieka z legendarną bestią. Właśnie dzięki temu między bohaterami rodzi się mnóstwo autentycznie zabawnych sytuacji, a humor nigdy nie wydaje się wymuszony.
A humor jest jednym z największych atutów całej serii. Cowell znakomicie wyczuwa rytm opowieści. Potrafi przeplatać dynamiczne sceny przygody absurdalnymi dialogami, komicznymi nieporozumieniami i charakterystycznymi nazwami bohaterów czy smoków. To humor bardzo brytyjski, momentami wręcz groteskowy, ale jednocześnie niezwykle ciepły. Nigdy nie służy jedynie rozśmieszaniu czytelnika. Najczęściej rozładowuje napięcie lub jeszcze mocniej podkreśla charakter postaci.
Nie oznacza to jednak, że seria jest wyłącznie lekką komedią przygodową. Im dalej posuwamy się w lekturze, tym wyraźniej widać, że autorka coraz śmielej porusza trudniejsze tematy. Pojawiają się kwestie odpowiedzialności za innych, ciężaru przywództwa, konfliktu między tradycją a zmianą czy konieczności podejmowania decyzji, które nigdy nie będą w pełni dobre dla wszystkich. Co istotne, Cowell nie moralizuje. Pozwala bohaterom samodzielnie dochodzić do wniosków, dzięki czemu przesłanie wynika z wydarzeń, a nie z nachalnych komentarzy narratora.
Bardzo dobrze wypada również konstrukcja świata przedstawionego. Archipelag zamieszkiwany przez wikingów tętni życiem. Każde plemię ma własne zwyczaje, legendy i sposób funkcjonowania. Smoki także nie stanowią jednorodnej grupy. Różnią się charakterami, możliwościami i zachowaniem, co sprawia, że z każdą kolejną książką uniwersum wydaje się coraz bogatsze. Cowell nie tworzy jednak rozbudowanej mitologii dla samej sztuki budowania świata. Wszystkie te elementy służą opowieści i rozwojowi bohaterów.
Nie sposób pominąć ilustracji autorstwa samej pisarki. Ich szkicowy, swobodny charakter doskonale współgra z tonem całej historii. Przypominają rysunki z pamiętnika młodego odkrywcy, dzięki czemu świat przedstawiony wydaje się jeszcze bardziej osobisty i autentyczny. To drobny element, który znakomicie buduje klimat całej serii.
Co ciekawe, książki dojrzewają razem z czytelnikiem. Pierwsze tomy są przede wszystkim pełnymi humoru przygodami, ale z czasem opowieść nabiera głębi. Wciąż pozostaje przystępna dla młodszych odbiorców, jednak coraz częściej oferuje coś również starszym czytelnikom. Nieprzypadkowo wielu dorosłych wraca dziś do tej serii i odkrywa w niej znacznie więcej, niż dostrzegali jako dzieci.
To właśnie dlatego Jak wytresować smoka pozostaje jedną z najciekawszych współczesnych serii fantasy dla młodszych odbiorców. Łączy przygodę, humor i emocje z mądrym spojrzeniem na dorastanie, odpowiedzialność i poszukiwanie własnej tożsamości. Nawet jeśli doskonale znacie filmy, książki potrafią zaskoczyć niemal na każdej stronie. Są bardziej kameralne, bardziej ironiczne i znacznie mocniej skupione na bohaterach. To nie alternatywa dla animacji, lecz pełnoprawna, niezwykle udana opowieść, która zasługuje na uwagę niezależnie od popularności swoich ekranowych adaptacji. Cressida Cowell stworzyła świat pełen smoków, wikingów i szalonych przygód, ale przede wszystkim napisała historię o tym, że największą siłą człowieka wcale nie muszą być mięśnie. Czasami wystarczą odwaga, wyobraźnia i gotowość, by spojrzeć na świat inaczej niż wszyscy.

