Samuraj dobrze wygląda w micie. Milczący wojownik z mieczem u boku, całkowicie lojalny wobec swojego pana, gotowy umrzeć bez chwili wahania, a po bitwie napisać wiersz, wypić herbatę i pogrążyć się w zen. Leonardo Vittorio Arena znacznie chętniej przygląda się jednak temu, co dzieje się wtedy, gdy podobny obraz zetknie się z rzeczywistą polityką, walką o wpływy i ludźmi, którzy potrafili równie łatwo mówić o honorze, jak zdradzać, mordować albo zmieniać stronę, gdy wymagała tego sytuacja. Triumf i upadek japońskich wojowników nie burzy legendy samuraja całkowicie. Pokazuje raczej, że legenda powstała z materiału znacznie bardziej niejednoznacznego.
Arena prowadzi historię przez konkretne postacie. Yoshitsune, Masashige, Musashi, Saigō i inni stają się punktami orientacyjnymi, dzięki którym można śledzić przemiany samego stanu samurajskiego oraz Japonii. To rozwiązanie ma sens, bo kilka stuleci walk klanowych, zmian układu władzy i kolejnych szogunatów łatwo zamienić w suchy wykład. Biografie pozwalają nadać temu ciągowi wydarzeń twarze i charaktery. Jednocześnie właśnie tutaj pojawia się pierwsze ograniczenie książki. Historia najsłynniejszych wojowników nie jest historią wszystkich samurajów. Przeciętny przedstawiciel tej warstwy nie zostawił po sobie legendy, nie zapisał się w kronikach spektakularną bitwą ani dramatyczną śmiercią. Arena świadomie wybiera ludzi, którzy najlepiej nadają się do opowieści, przez co czytelnik ogląda samurajstwo przez pryzmat jednostek wyjątkowych. To atrakcyjne narracyjnie, ale łatwo zapomnieć, że za nimi stały tysiące wojowników żyjących znacznie mniej widowiskowo.
Autorowi nie chodzi jednak o katalog biografii. Kolejne życiorysy służą do pokazania, jak zmieniało się miejsce wojownika w japońskim społeczeństwie. Początkowo samuraj nie jest jeszcze estetyzującym filozofem z późniejszego wyobrażenia. To przede wszystkim człowiek miecza, zależny od silniejszego pana, często brutalny i niewiele mający wspólnego z dworską kulturą. Dopiero z czasem granice zaczynają się zacierać. Wojownicy przejmują wzorce arystokracji, interesują się sztuką, poezją, zen czy ceremonią herbacianą, ale nie rezygnują z własnego etosu. Najciekawsze okazuje się właśnie to połączenie przemocy z kulturą wysoką. Samuraj może być wytrawnym strategiem i poetą, wojownikiem oraz znawcą estetyki, człowiekiem zdolnym do wyrafinowanej refleksji i brutalnego zabójstwa. Nie ma tu prostego podziału na barbarzyńcę i filozofa. Te role mogą istnieć równocześnie i właśnie dzięki temu japońska kasta wojowników pozostaje tak fascynująca.
Arena nie idealizuje przy tym bushidō. Zamiast przedstawiać kodeks jako jednolity i ponadczasowy zbiór zasad, pozwala zobaczyć, jak często rzeczywistość przeczyła późniejszemu obrazowi samurajskiego honoru. Lojalność wobec pana pozostawała ważna, ale polityka klanowa pełna była zdrad, oportunizmu i kalkulacji. Honor nie znikał, lecz miał inne znaczenie niż współczesne europejskie rozumienie tego słowa. Można było oszukiwać, prowadzić podstępną grę i stosować fortele, a mimo to nie czuć sprzeczności z własnym etosem. To szczególnie dobrze widać w opisach konfliktów. Japońskie wojny nie są przedstawione jako rytualne starcia nieskazitelnych wojowników. Arena pokazuje brutalną rywalizację rodów, niespodziewane zmiany sojuszy, spiski, zdrady, zemstę i walkę o władzę. Samuraj funkcjonuje więc nie poza polityką, lecz w samym jej centrum.
Interesująco przedstawia się również relacja wojowników z religią. Buddyzm, a zwłaszcza zen, zostaje pokazany jako ważny element kultury samurajskiej, ale nie jako prosta droga do duchowej harmonii. Filozofia śmierci, przemijania i dyscypliny dobrze współgrała z życiem człowieka, który mógł zginąć w każdej chwili. Związek między duchowością a przemocą nie zostaje przez Arenę sztucznie wygładzony. Równie istotny okazuje się stosunek samurajów do kultury. Ceremonia herbaciana, kaligrafia, poezja czy sztuki plastyczne nie są jedynie ozdobnym dodatkiem do wojennego fachu. Z czasem stają się elementem samurajskiej tożsamości. Wojownik ma być nie tylko sprawny na polu bitwy, ale również zdolny do uczestniczenia w świecie symboli, estetyki i określonych form zachowania.
Arena sprawnie pokazuje również wojskową inteligencję swoich bohaterów. Fortele, podstępy, wykorzystanie terenu i niestandardowe decyzje bitewne wielokrotnie okazują się ważniejsze niż sama siła. Wojna jest tu nie tylko próbą odwagi, ale przede wszystkim sprawdzianem zdolności adaptacji. W tym sensie samuraj przypomina bardziej zawodowego stratega niż romantycznego wojownika szukającego pięknej śmierci. Książka nabiera przy tym rozpędu wtedy, gdy autor odchodzi od ogólnych stwierdzeń i skupia się na konkretnych epizodach. W takich momentach historia Japonii przestaje być ciągiem obcych nazwisk, a zaczyna układać się w sieć osobistych ambicji, rodzinnych konfliktów i politycznych rachunków. Problem w tym, że Arena czasami chce zmieścić zbyt wiele. Daty, nazwiska, nazwy klanów i kolejne przewroty potrafią pojawiać się w takim zagęszczeniu, że czytelnik mniej obeznany z historią Japonii musi zwolnić albo wrócić do poprzednich stron.
Pomagają glosariusz i kalendarium, ale nie rozwiązują całkowicie problemu. Japońskie imiona, często podobne do siebie, oraz skomplikowane relacje rodzinne szybko tworzą gęstą sieć. Książka jest więc przystępna językowo, lecz nie zawsze prosta w odbiorze. To ważne rozróżnienie. Arena nie pisze ciężko, ale materiał, z którym pracuje, sam w sobie wymaga uwagi.
Jeszcze większe wątpliwości budzi fabularyzowanie niektórych wydarzeń. Autor próbuje w ten sposób ożywić postacie i zbliżyć je do czytelnika, ale momentami wchodzi zbyt daleko w domysły. Kiedy rekonstruuje emocje, myśli czy reakcje ludzi żyjących kilkaset lat temu, granica między historią a literackim dopowiedzeniem zaczyna się rozmywać. To książka popularyzatorska, a nie źródłowa rekonstrukcja i najlepiej właśnie tak ją traktować. Nie odbiera jej to wartości, ale wymaga pewnego dystansu. Arena zna temat i potrafi o nim opowiadać z pasją, jednak nie zawsze wyraźnie oddziela to, co wynika ze źródeł, od tego, co służy narracyjnej płynności. Czytelnik szukający rygorystycznego opracowania naukowego powinien sięgnąć dalej. Ten natomiast, kto chce wejść w temat i poznać najważniejsze postacie oraz procesy, dostaje materiał naprawdę bogaty.
Ciekawie wypada również schyłek samurajów. Arena nie przedstawia go jako nagłego końca romantycznej epoki, lecz jako konsekwencję przemian politycznych i społecznych, które stopniowo odbierały tej warstwie dawną funkcję. Modernizacja Japonii nie mogła pozostawić nietkniętego świata opartego na dziedzicznej pozycji wojownika. Formalne zniesienie przywilejów staje się więc ostatnim aktem znacznie dłuższego procesu. To zamknięcie dobrze współgra z całością książki, ponieważ samurajowie przez stulecia nieustannie się zmieniali. Nie byli jedną, niezmienną kastą posiadającą od początku gotowy kodeks zachowania. Przekształcali się wraz z państwem, przejmowali nowe wzorce, tracili dawne kompetencje, zdobywali nowe role i w końcu stali się zbędni w systemie, który sami przez wieki współtworzyli.
Triumf i upadek japońskich wojowników warto więc czytać nie jako opowieść o legendarnym honorze, ale jako historię warstwy społecznej pełnej sprzeczności. Samuraj Areny potrafi być wierny i zdradliwy, wyrafinowany i brutalny, głęboko religijny i bezwzględnie pragmatyczny. Właśnie dlatego wypada znacznie ciekawiej niż jego popkulturowa wersja. Nie jest to książka kompletna i nie każdemu odpowie sposób łączenia faktów z fabularyzowanymi scenami. Potrafi też przytłoczyć liczbą nazwisk i wydarzeń. Mimo tego dobrze otwiera drzwi do historii Japonii, bo nie proponuje łatwej apoteozy wojownika. Pozwala zobaczyć, że samurajski etos nie był prostą instrukcją życia, lecz skomplikowaną mieszaniną obowiązku, ambicji, przemocy, kultury i politycznego pragmatyzmu. A właśnie w tej mieszaninie kryje się znacznie więcej prawdy niż w najbardziej efektownym obrazie samotnego wojownika z kataną.

