Wagon nowojorskiego metra, późna noc, kilkoro pasażerów i jedna kobieta, która zachowuje się dokładnie tak, jak według wojskowych procedur może zachowywać się zamachowiec samobójca. Lee Child nie potrzebuje długiego rozbiegu, żeby wciągnąć Jacka Reachera w kolejną sprawę. Wystarcza kilka sekund obserwacji, znajomość dwunastu symptomów i decyzja, by podejść do nieznajomej. Chwilę później kobieta wyciąga broń i strzela sobie w głowę. Reacher nie zdążył jej uratować, ale zdążył zadać sobie pytanie, którego później nie będzie potrafił zostawić w spokoju.
Jutro możesz zniknąć jest trzynastą częścią cyklu, lecz spokojnie można ją czytać bez znajomości poprzednich tomów. Child nie obciąża fabuły wieloma odniesieniami do wcześniejszych przygód, a charakter Reachera zostaje przedstawiony wystarczająco jasno już na początku. To człowiek funkcjonujący poza zwyczajnym społecznym rytmem, bez domu, prawie bez dobytku, zawsze gotowy ruszyć dalej. W kieszeni ma niewiele, w głowie natomiast ogromną ilość procedur, wojskowych doświadczeń i informacji, które dla przeciętnego człowieka nie miałyby żadnego znaczenia. Ta różnica między materialnym minimalizmem a nieustanną pracą umysłu pozostaje jednym z najciekawszych elementów bohatera.
Tym razem Reacher jest szczególnie mocno obserwatorem i śledczym. Samobójstwo Susan Mark szybko okazuje się czymś znacznie bardziej skomplikowanym niż osobista tragedia. Kobieta pracowała w Pentagonie, posiadała dostęp do informacji o znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa, a zainteresowanie jej śmiercią wykazują ludzie, których obecność trudno uznać za przypadek. Reacher nie ma formalnego obowiązku drążyć sprawy. Właściwie rozsądniej byłoby odejść i pozwolić policji wykonywać swoją pracę. Problem polega na tym, że zauważył za dużo. Sam fakt, że Susan zachowywała się jak potencjalna terrorystka, choć jej ostateczna decyzja wskazywała na zupełnie inną sytuację, wystarcza, żeby uruchomić jego podejrzliwość.
Pierwsza połowa powieści rozwija się bardziej jak kryminał niż thriller akcji. Reacher zadaje pytania, sprawdza reakcje ludzi, analizuje sprzeczności i stopniowo ustala, kto wie więcej, niż powinien. Child dobrze wykorzystuje w tym celu pierwszoosobową narrację. Dostęp do myśli Reachera pozwala obserwować proces dochodzenia do kolejnych wniosków z bliska. Bohater nie otrzymuje olśnień znikąd. Rozkłada sytuację na elementy, eliminuje mniej prawdopodobne rozwiązania i wraca do szczegółów, które wcześniej wydawały się mało istotne. Czasami jego analizy stają się przesadnie drobiazgowe, ale właśnie wtedy najlepiej widać, dlaczego Reacher tak często wyprzedza ludzi, którzy próbują go oszukać.
Ten sposób prowadzenia narracji ma również drugą stronę. Child potrafi zatrzymać akcję na kilka stron, żeby dokładnie opisać trasę, sposób poruszania się po mieście albo ciąg logicznych przesłanek prowadzących do niewielkiego wniosku. Jeśli ktoś oczekuje od Reachera nieprzerwanego ciągu pościgów i bójek, początkowe partie mogą wydać się zaskakująco spokojne. Momentami rzeczywiście robi się zbyt rozwlekle, zwłaszcza gdy śledztwo krąży wokół kolejnych rozmów i pytań, na które nikt nie chce odpowiedzieć wprost. Nie jest to jednak pusty zastój. Child cierpliwie buduje poczucie, że za prostą sceną w metrze znajduje się znacznie większa konstrukcja.
Susan Mark stopniowo staje się centralnym punktem tej konstrukcji mimo tego, że umiera niemal na początku książki. Jej przeszłość prowadzi Reachera do ludzi związanych z Pentagonem, służbami bezpieczeństwa, polityką i wydarzeniami sprzed lat. Pojawia się kongresmen Sansom, którego wojskowa przeszłość okazuje się ważniejsza, niż chciałby publicznie przyznać. Są policjantka Theresa Lee oraz Jacob Mark, brat Susan, próbujący zrozumieć, dlaczego jego siostra znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Jest również Lila Hoth, wokół której Child buduje jedną z ważniejszych warstw niepewności. Im więcej osób wchodzi do gry, tym wyraźniej widać, że każdy posiada tylko fragment informacji i niemal każdy ma powód, żeby pozostałych wprowadzać w błąd.
Tło polityczne opiera się na dawnych operacjach związanych z Afganistanem i na informacjach, które po latach mogą zagrozić ludziom znajdującym się znacznie wyżej niż zwykli funkcjonariusze. Child wykorzystuje tutaj atmosferę świata po zamachach z 11 września, w którym hasło bezpieczeństwa narodowego potrafi usprawiedliwić niemal każde działanie. Służby funkcjonują według własnych priorytetów, politycy myślą o konsekwencjach publicznych, a pojedynczy człowiek może bardzo łatwo stać się problemem wymagającym usunięcia. Powieść nie zamienia się przez to w rozbudowaną analizę polityczną, ale wprowadza do sensacyjnej fabuły potrzebny niepokój. Reacher nie walczy już jedynie z przestępcami. Wchodzi w przestrzeń, gdzie legalność, interes państwa i zwykła moralność coraz mniej znaczą to samo.
Interesujące jest również to, że sam Reacher nie pozostaje w tej historii neutralnym obserwatorem. Bardzo szybko staje się człowiekiem, którego inni podejrzewają o posiadanie informacji przekazanych przez Susan. W praktyce zostaje więc wciągnięty do intrygi właśnie dlatego, że był ostatnią osobą rozmawiającą z kobietą. Typowa dla serii przypadkowość znów działa, ale Child wykorzystuje ją sprawnie. Reacher nie otrzymuje zadania, nie zostaje wynajęty i nie przyjeżdża do Nowego Jorku z konkretnym celem. Wsiada do metra i kilka minut później staje się jednym z najważniejszych elementów sprawy obejmującej służby, polityków i ludzi gotowych zabijać.
Theresa Lee pełni przede wszystkim rolę lokalnego punktu odniesienia dla Reachera. Jest policjantką, więc patrzy na wydarzenia bardziej proceduralnie, podczas gdy on działa według własnych zasad. Ich współpraca ma typową dla serii dynamikę, w której Reacher pojawia się w czyimś uporządkowanym świecie i zaczyna wykonywać ruchy niemożliwe do zaakceptowania przez zwykłego funkcjonariusza. Nie wszystkie elementy ich relacji są szczególnie świeże, podobnie jak romantyczne napięcie, które w cyklu stało się już rozwiązaniem dość przewidywalnym. Znacznie ciekawiej wypadają momenty, kiedy Lee musi zdecydować, czy bardziej ufa instytucjom, które reprezentuje, czy człowiekowi działającemu całkowicie poza nimi.
Jedną z mocniejszych stron książki pozostaje Nowy Jork. Child przedstawia miasto funkcjonalnie, niemal tak, jak widziałby je sam Reacher. Ulice, stacje metra, hotele, odległości i ciągi komunikacyjne nie mają jedynie tworzyć atmosfery. Są elementami taktycznymi. Bohater przez cały czas zastanawia się, skąd ktoś może nadejść, jak szybko można dotrzeć do określonego miejsca, gdzie znajduje się najlepsza droga ucieczki i kto może obserwować dane wejście. Taka topograficzna dokładność momentami graniczy z przesadą, ale jednocześnie sprawia, że miasto staje się częścią śledztwa. Reacher nie tylko przemieszcza się po Nowym Jorku. Czyta jego układ tak samo, jak czyta zachowanie ludzi.
W pewnym momencie charakter powieści wyraźnie się zmienia. Zagadkę zaczyna zastępować bardziej bezpośrednie zagrożenie, a rozmowy i obserwacje ustępują pościgom, brutalnym przesłuchaniom i konfrontacjom. Tutaj Jutro możesz zniknąć przypomina już klasycznego Reachera w pełnej formie. Child nie oszczędza przemocy i w kilku miejscach idzie znacznie dalej niż w przeciętnym thrillerze sensacyjnym. Szczególnie sceny tortur i końcowe starcia mogą być nieprzyjemne dla czytelników mniej odpornych na dokładne opisy obrażeń. Reacher odpowiada na tę brutalność zgodnie z własnym kodeksem. Kiedy uzna przeciwnika za kogoś, kto przekroczył granicę, nie interesują go półśrodki.
To właśnie ta bezkompromisowość pozostaje jednocześnie źródłem atrakcyjności i największej umowności całego cyklu. Reacher jest człowiekiem potężnym fizycznie, znakomicie wyszkolonym, odpornym psychicznie i niemal zawsze zdolnym do przewidzenia kolejnego ruchu przeciwnika. W realistycznej historii część jego działań byłaby trudna do zaakceptowania. W świecie Lee Childa działa to jednak jak świadoma konwencja. Czytelnik nie zastanawia się długo, czy Reacher da sobie radę. Bardziej interesuje go, jak rozwiąże konkretny problem i w którym momencie jego przeciwnicy zrozumieją, że wybrali niewłaściwego człowieka.
Nie oznacza to, że napięcie całkowicie znika. Child potrafi sprawić, że mimo przewidywalnej skuteczności protagonisty interesujące pozostają same mechanizmy intrygi. Najlepiej funkcjonują kolejne zmiany perspektywy na to, czego właściwie poszukiwała Susan i dlaczego sprawa ma tak duże znaczenie. Autor świadomie prowadzi czytelnika przez kilka wersji wydarzeń, pozwalając uwierzyć w jedno rozwiązanie, a później podważając jego podstawę. Część zwrotów można przewidzieć wcześniej, ale nie wszystkie są oczywiste. Co ważniejsze, większość wynika z wcześniej podanych informacji, więc finał nie sprawia wrażenia dopisanego wyłącznie po to, żeby zaskoczyć.
Słabszy pozostaje środkowy odcinek książki. Po znakomitym otwarciu fabuła przez pewien czas nie rozwija się równie intensywnie, a Reacher i jego współpracownicy krążą między kolejnymi tropami bez poczucia wyraźnego przełomu. Sam bohater zadaje ogromną liczbę pytań, a odpowiedzi pojawiają się bardzo oszczędnie. Dla jednych będzie to zaleta, bo pozwala samodzielnie uczestniczyć w śledztwie. Dla innych stanie się momentem, w którym powieść zaczyna się dłużyć. Child ostatecznie odzyskuje tempo, ale różnica między świetnym początkiem, spokojniejszym środkiem i bardzo dynamiczną końcówką jest wyraźna.
Pierwszoosobowa narracja w dużej mierze rekompensuje te nierówności. Reacher opowiadający własną historię ma więcej charakteru niż wtedy, gdy obserwujemy go wyłącznie z zewnątrz. Jego sposób myślenia jest suchy, konkretny i pozbawiony potrzeby imponowania czytelnikowi. Potrafi przejść od analizy zagrożenia do rozważań o kawie albo zakupie nowej koszuli bez poczucia, że dzieje się w tym coś niezwykłego. Dzięki temu lepiej działa również jego specyficzny humor. Reacher nie opowiada dowcipów. Zabawne bywają raczej jego chłodne oceny ludzi i sytuacji, szczególnie kiedy ktoś wyraźnie nie rozumie, z kim ma do czynienia.
Jutro możesz zniknąć przypomina też, dlaczego Reacher jako postać tak dobrze znosi kolejne tomy. Nie potrzebuje bardzo rozbudowanego życia prywatnego ani ciągłej ewolucji, żeby pozostać interesujący. Jego stałość jest częścią konstrukcji serii. Świat wokół się zmienia, pojawiają się nowe konflikty, zagrożenia i ludzie, a on wchodzi między nich z tym samym zestawem zasad. Nie zaczepia pierwszy bez powodu, nie lubi przemocy wobec słabszych, źle znosi kłamstwo i nie potrafi odwrócić wzroku, kiedy coś przestaje mu się zgadzać. Największym zagrożeniem dla przeciwników Reachera nie jest jego siła, lecz fakt, że nie potrafi zostawić niewyjaśnionego pytania w spokoju.
Trzynasty tom nie jest pozbawiony gatunkowych uproszczeń. Reacher pozostaje niemal nadludzko skuteczny, część przeciwników pojawia się przede wszystkim po to, żeby stworzyć kolejne zagrożenie, a brutalny finał mocno przesuwa książkę od śledztwa w stronę sensacyjnej vendetty. Mimo to konstrukcja całości działa. Bardzo mocny punkt wyjścia, atmosfera nieufności, pierwszoosobowa narracja i polityczna tajemnica dają historii własną tożsamość. Child potrafi też odpowiednio długo odwlekać najważniejsze wyjaśnienia, nie tracąc kontroli nad tym, co czytelnik już wie.
Jutro możesz zniknąć najlepiej wypada więc nie wtedy, gdy Reacher bije kolejnego przeciwnika, lecz kilka chwil wcześniej, kiedy obserwuje, liczy możliwości i dochodzi do wniosku, którego nikt inny jeszcze nie dostrzegł. Brutalna akcja jest potrzebnym składnikiem serii i w finale dostajemy jej wystarczająco dużo, ale trzynasty tom przypomina przede wszystkim, że Jack Reacher został pomyślany również jako wyjątkowo skuteczny śledczy. Child korzysta z tego bardzo dobrze, tworząc historię może nie najrówniejszą, ale z pewnością należącą do mocniejszych odsłon cyklu. Wszystko zaczyna się od jednego spojrzenia w wagonie metra. Potem pozostaje już tylko znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego człowiek, który wyglądał jak zagrożenie dla wszystkich wokół, w rzeczywistości najbardziej bał się o samego siebie.

