Louis de Pointe du Lac może opowiadać o swojej śmierci przez całą noc, ponieważ w jego przypadku śmierć nie zakończyła właściwie niczego. Siedzi naprzeciw młodego dziennikarza i wspomina ludzi, których dawno nie ma, miasta zmienione nie do poznania oraz własne zbrodnie, których nie potrafi sobie wybaczyć. Mógłby mówić o nieśmiertelności jak o triumfie nad ludzką słabością. Zamiast tego przedstawia ją jako przedłużający się stan żałoby, w którym wszystko przemija oprócz człowieka skazanego na pamiętanie. Anne Rice dokonuje w Wywiadzie z wampirem rzeczy niezwykle przewrotnej: odbiera potworowi konieczność ukrywania się przed ludźmi i pozwala mu mówić tak długo, aż zaczynamy się zastanawiać, czy największym przekleństwem wampira rzeczywiście jest głód krwi. A może świadomość, która nigdy nie pozwala zapomnieć, kim się było i co się zrobiło?
Powieść rozpoczyna się od rozmowy w zaciemnionym pokoju. Młody reporter dostaje okazję wysłuchania historii istoty, której istnienie powinno przeczyć wszystkiemu, co wie o świecie. Louis nie zamierza jednak urządzać pokazu nadnaturalnych możliwości. Opowiada o swoim życiu, rozpoczynając od XVIII-wiecznej Luizjany, kiedy był właścicielem plantacji, a śmierć brata pogrążyła go w rozpaczy i poczuciu winy. Właśnie wtedy pojawia się Lestat de Lioncourt, piękny, bezwzględny wampir, który oferuje mu coś przypominającego ocalenie. Tyle że Louis nie otrzymuje nowego życia w miejsce starego. Dostaje wieczność, w której wszystkie dawne problemy stają się jeszcze trudniejsze do zniesienia.
To jeden z najciekawszych pomysłów Rice. Przemiana w wampira nie uwalnia człowieka od jego osobowości. Louis nie budzi się jako istota całkowicie pozbawiona dawnych uczuć, która z radością odkrywa, że może bezkarnie zabijać. Nadal ma sumienie, nadal analizuje własne zachowanie i nadal rozpaczliwie potrzebuje moralnego uzasadnienia dla swojego istnienia. Problem polega na tym, że jego nowa natura domaga się czynów sprzecznych z tym, co uważa za dobre. Każde kolejne polowanie przypomina mu więc, że nie jest już człowiekiem, choć właśnie człowieczeństwa nie potrafi w sobie ostatecznie pogrzebać.
Louis bywa przez to bohaterem męczącym. Potrafi rozważać własne cierpienie z taką intensywnością, że chwilami ma się ochotę przypomnieć mu, iż ludzie, których zabija, prawdopodobnie również mieli jakieś problemy. Jego wyrzuty sumienia są autentyczne, ale nie zawsze prowadzą do działania. Niekiedy stają się sposobem usprawiedliwiania bierności. Rice nie przedstawia więc po prostu dobrego wampira, który przypadkiem znalazł się wśród złych. Louis jest istotą zdolną do okrucieństwa, a jednocześnie przekonaną o własnej moralnej wyjątkowości. Ta sprzeczność czyni go znacznie ciekawszym niż kolejnego melancholijnego arystokratę tęskniącego za utraconym słońcem.
Na drugim biegunie znajduje się Lestat. Tam, gdzie Louis widzi potępienie, jego stwórca dostrzega możliwości. Nieśmiertelność oznacza dla niego władzę, przyjemność, bogactwo i swobodę działania. Ludzie są źródłem pożywienia, a moralne rozterki Louisa wydają mu się przede wszystkim irytującą przeszkodą. Lestat potrafi być okrutny, próżny, manipulujący i nieznośnie pewny siebie, ale trudno odmówić mu magnetyzmu. Nawet kiedy zachowuje się odrażająco, przyciąga uwagę bardziej niż niejeden bohater wyposażony w znacznie sympatyczniejszy zestaw cech.
Relacja Louisa i Lestata stanowi jeden z najważniejszych elementów powieści. Można odczytywać ją jako toksyczny związek, zależność między stwórcą a stworzeniem, opowieść o emocjonalnej przemocy albo rozpaczliwą próbę zbudowania bliskości pomiędzy istotami, które nie potrafią już funkcjonować w ludzkim świecie. Lestat daje Louisowi nieśmiertelność, ale nie udziela odpowiedzi na pytania, które dla nowego wampira są najważniejsze. Zamiast wyjaśniać naturę ich istnienia, woli uczyć praktycznych zasad przetrwania. Louis potrzebuje sensu. Lestat oferuje mu instrukcję obsługi wieczności i dziwi się, że to nie wystarcza.
W ich wspólnym życiu jest coś z małżeństwa, które dawno powinno się rozpaść, ale żadna ze stron nie potrafi naprawdę odejść. Łączą ich zależność, przywiązanie, uraza i świadomość, że poza sobą mają niewiele punktów odniesienia. Lestat nie chce utracić towarzysza, Louis nie potrafi całkowicie uwolnić się od wpływu swojego stwórcy. Rice świetnie pokazuje, że nieśmiertelność nie rozwiązuje problemu samotności. Przeciwnie, potrafi zamienić zwyczajne ludzkie przywiązanie w więzienie, którego ściany nie kruszeją nawet po kilkudziesięciu latach.
Pojawienie się Claudii zmienia tę relację jeszcze bardziej. Lestat przemienia kilkuletnią dziewczynkę w wampirzycę, tworząc istotę skazaną na wieczne dzieciństwo. Początkowo Claudia może wydawać się niepokojącą odmianą fantastycznego motywu cudownego dziecka, ale z upływem lat jej sytuacja staje się jednym z najbardziej przerażających elementów całej powieści. Umysł dojrzewa, pragnienia się zmieniają, doświadczenie narasta, natomiast ciało pozostaje dokładnie takie samo. Claudia może zdobywać wiedzę i rozwijać własną osobowość, lecz świat nadal widzi w niej małą dziewczynkę.
Właśnie tutaj Rice najboleśniej pokazuje, że wieczna młodość nie musi mieć nic wspólnego z wolnością. Claudia została pozbawiona możliwości dorastania, zanim w ogóle mogła zrozumieć, czym dorosłość jest. Nie może samodzielnie określić własnego miejsca w świecie, ponieważ jej wygląd nieustannie narzuca innym sposób traktowania jej osoby. W dodatku decyzję o przemianie podjęto za nią. Jej nieśmiertelność jest więc szczególnym rodzajem przemocy: ktoś zatrzymał jej życie w jednym momencie i nazwał to darem.
Nie sposób również całkowicie oddzielić Claudii od biografii autorki. Anne Rice pisała powieść po śmierci swojej kilkuletniej córki Michele, a postać dziecka, które nigdy nie dorośnie, nabiera w tym kontekście dodatkowego znaczenia. Nie chciałabym jednak sprowadzać Claudii wyłącznie do literackiego pomnika żałoby. Jest znacznie bardziej złożona. Potrafi być czuła i bezwzględna, inteligentna i okrutna, kochająca oraz przepełniona gniewem. W przeciwieństwie do Louisa nie zawsze potrzebuje moralnych wyjaśnień dla własnych działań. Jej tragedia polega również na tym, że doskonale rozumie niesprawiedliwość swojego losu i nie zamierza pokornie się z nią godzić.
Trójka bohaterów tworzy osobliwą rodzinę, w której miłość miesza się z kontrolą, a opieka z egoizmem. Louis odnajduje w Claudii uczucie, którego rozpaczliwie potrzebuje, Lestat próbuje wykorzystać jej obecność do utrzymania wspólnoty, a sama dziewczynka stopniowo odkrywa, że została uwięziona w układzie zbudowanym na cudzych potrzebach. Rice nie potrzebuje zwyczajnego domowego dramatu, żeby opowiedzieć o rodzinnych zależnościach. Wystarczają jej trzy wampiry, kilka dekad i świadomość, że żadna z tych osób nie może po prostu spakować walizki i rozpocząć wszystkiego od nowa.
Z czasem historia przenosi się poza Nowy Orlean, a poszukiwanie innych wampirów prowadzi Louisa i Claudię do Europy. To naturalne rozwinięcie jednego z najważniejszych pytań powieści: skąd właściwie pochodzą istoty takie jak oni? Lestat nigdy nie zaspokoił ciekawości Louisa, więc bohater próbuje odnaleźć odpowiedzi u starszych przedstawicieli własnego gatunku. Podróż przynosi jednak kolejne rozczarowania. Spotkanie z istotami przypominającymi bardziej tradycyjne upiory podkreśla, jak bardzo wampiry Rice różnią się od swoich folklorystycznych przodków. Są piękne, świadome i zdolne do skomplikowanych uczuć, ale wcale nie oznacza to, że są mniej niebezpieczne.
Szczególnie interesujący okazuje się paryski Teatr Wampirów. Sama idea istot nadnaturalnych występujących przed ludzką publicznością, która bierze prawdziwą grozę za teatralną fikcję, jest znakomita. Rice odwraca tutaj klasyczny mechanizm horroru. Potwór nie musi ukrywać się przed człowiekiem, ponieważ może stanąć w świetle reflektorów i pozwolić, żeby widzowie sami uznali go za aktora. To zresztą bardzo trafna metafora całej powieści. Wampiry nieustannie odgrywają role, naśladują ludzkie zachowania i próbują stworzyć pozory normalności, choć ich rzeczywiste życie coraz bardziej oddala się od świata śmiertelników.
W Paryżu pojawia się również Armand, jeden z najbardziej intrygujących bohaterów tej historii. Jego młodzieńczy wygląd kontrastuje z wiekiem i doświadczeniem, a pozorny spokój skrywa zdolność do manipulowania innymi. Louis dostrzega w nim możliwość znalezienia odpowiedzi, których od dawna poszukuje, ale Armand nie jest bezinteresownym przewodnikiem po wampirzej egzystencji. Ma własne potrzeby i potrafi wykorzystywać cudze pragnienia. Rice konsekwentnie pokazuje, że długość życia nie gwarantuje mądrości ani moralnej dojrzałości. Czasami daje jedynie więcej okazji do doskonalenia okrucieństwa.
Przyznaję jednak, że europejska część powieści nie wciągała mnie równie mocno jak wydarzenia w Luizjanie. Zmiana scenerii poszerza mitologię wampirów, ale chwilami osłabia intymność wcześniejszej historii. Tam, gdzie relacje Louisa, Lestata i Claudii tworzyły duszną, niemal klaustrofobiczną atmosferę, pojawia się więcej poszukiwań, spotkań i rozważań nad pochodzeniem wampirów. Nie wszystkie te fragmenty mają identyczną siłę. Teatr Wampirów i Armand przywracają opowieści wyraźne napięcie, ale sama droga do nich bywa mniej angażująca.
Podobny problem dotyczy narracji Louisa. Forma wywiadu jest jednym z największych atutów książki, a zarazem źródłem jej najbardziej odczuwalnych dłużyzn. Bohater nie relacjonuje wydarzeń jak bezstronny kronikarz. Zatrzymuje się na emocjach, analizuje motywacje, wraca do dawnych rozmów i próbuje nadać znaczenie gestom, których sensu być może nigdy nie poznał. Czasami jest to fascynujące, ponieważ dostajemy niezwykle bliski portret istoty próbującej zrozumieć własne potępienie. Innym razem Louis tak długo roztrząsa swoje cierpienie, że narracja zaczyna krążyć wokół tych samych pytań.
Nie uważam jednak, żeby można było bezkarnie usunąć te fragmenty i otrzymać lepszą powieść. Wywiad z wampirem nie jest historią, w której najważniejsze pozostaje ustalenie, co wydarzyło się później. Znacznie istotniejsze jest to, jak Louis pamięta wydarzenia i dlaczego opowiada o nich właśnie w taki sposób. Jego rozwlekłość, skłonność do samousprawiedliwiania i obsesyjne powracanie do poczucia winy stanowią część charakterystyki postaci. Wampir, który przeżył tyle lat, ma do dyspozycji niemal nieograniczony zasób wspomnień, ale wciąż pozostaje więźniem kilku najważniejszych doświadczeń.
Warto przy tym pamiętać, że słuchamy jednej wersji historii. Louis opisuje Lestata jako okrutnego i egoistycznego stwórcę, Claudię jako ukochaną towarzyszkę, a siebie jako istotę boleśnie świadomą własnych przewinień. Nie oznacza to, że świadomie kłamie. Każdy narrator wybiera jednak szczegóły, które uważa za istotne, i interpretuje cudze działania przez pryzmat własnych uczuć. Rice pozostawia wystarczająco dużo niedopowiedzeń, żebyśmy mogli podejrzewać, że nie wszystko wyglądało dokładnie tak, jak przedstawia to Louis. Ta niepewność dodaje powieści głębi, szczególnie gdy zaczynamy dostrzegać rozbieżność między jego deklarowaną wrażliwością a rzeczywistymi decyzjami.
Bardzo lubię również sposób, w jaki autorka buduje atmosferę. Nowy Orlean nie jest jedynie egzotycznym tłem dla wampirycznej historii. Jego architektura, wilgotny klimat, nocne ulice i społeczne podziały tworzą przestrzeń idealnie pasującą do opowieści o pięknie podszytym okrucieństwem. Rice z upodobaniem opisuje wnętrza, stroje, światło świec i gesty bohaterów. Wszystko wydaje się nieco zbyt piękne, zbyt wystudiowane, niemal nierzeczywiste. W tej estetyce jest jednak coś niepokojącego, ponieważ pod aksamitami i elegancją kryje się głód, który regularnie wymaga ludzkiej śmierci.
Gotyckość Wywiadu z wampirem nie sprowadza się więc do dekoracji. Rice korzysta z romantycznej tradycji bohatera wyobcowanego, rozdartego między pragnieniem a moralnością, niezdolnego do odnalezienia miejsca w świecie. Jej wampiry są piękne, ale ich piękno nie oznacza niewinności. Potrafią kochać, lecz miłość nie powstrzymuje ich przed przemocą. Są niemal niezniszczalne, a jednocześnie niezwykle kruche psychicznie. Autorka przenosi źródło grozy z samego istnienia potwora na świadomość, która musi żyć z konsekwencjami własnej natury.
Szczególnie ważny jest tutaj temat religii i poszukiwania Boga. Louis rozpaczliwie próbuje ustalić, czy jego istnienie ma jakiekolwiek miejsce w porządku moralnym. Jeśli wampiry są istotami przeklętymi, kto je przeklął? Jeżeli zostały stworzone przez zło, dlaczego zachowały zdolność do miłości i współczucia? A jeśli nie istnieje żaden nadnaturalny sędzia, czy odpowiedzialność za popełnione czyny staje się mniejsza, czy przeciwnie, jeszcze bardziej przytłaczająca? Rice nie udziela prostych odpowiedzi. Pozwala Louisowi krążyć wokół pytań, które równie dobrze mogłyby należeć do śmiertelnego człowieka próbującego pogodzić własne cierpienie z wiarą w sprawiedliwy świat.
Pod tym względem Wywiad z wampirem pozostaje powieścią znacznie bardziej filozoficzną niż sensacyjną. Owszem, są tutaj morderstwa, konflikty, zemsta i momenty autentycznej grozy, ale nie one wyznaczają najważniejszy rytm opowieści. Rice interesuje przede wszystkim doświadczenie istnienia bez naturalnego końca. Ludzkie życie ma granice, które nadają decyzjom szczególną wagę. Wampir może odkładać wszystko na później, ponieważ później niemal zawsze nadejdzie. Paradoksalnie właśnie ta możliwość sprawia, że coraz trudniej odnaleźć sens działania.
Nieśmiertelność ma również bardzo przyziemny wymiar. Wampiry potrafią się nudzić. Świat zmienia się wokół nich, kolejne pokolenia przychodzą i odchodzą, a doświadczenia, które kiedyś wydawały się niezwykłe, stopniowo tracą świeżość. Louis może obserwować historię przez dziesięciolecia, ale samo uczestnictwo w przemianach świata nie gwarantuje mu poczucia przynależności. Przeciwnie, im dłużej żyje, tym bardziej oddala się od ludzi. Nie chodzi wyłącznie o konieczność ukrywania własnej natury. Trudno budować trwałe więzi, kiedy wszyscy wokół starzeją się i umierają, a ty pozostajesz niezmieniony.
W tym kontekście szczególnie ciekawie wypadają relacje między wampirami, pełne napięcia, zależności i pragnienia bliskości. Rice pisze o nich językiem niezwykle zmysłowym, często przekraczającym granice tradycyjnie rozumianej przyjaźni czy rodzinnego przywiązania. Nie potrzebuje dosłownych deklaracji, żeby pokazać emocjonalną intensywność związku Louisa i Lestata albo fascynację, jaką wzbudza Armand. Pragnienie jest tutaj czymś szerszym niż seksualność. Obejmuje potrzebę posiadania drugiej osoby, zatrzymania jej przy sobie i znalezienia w niej odpowiedzi na własną samotność. Wampiry Rice bywają najbardziej ludzkie właśnie wtedy, kiedy zachowują się najbardziej egoistycznie.
Nie sposób też pominąć miejsca powieści w historii literackiego wampiryzmu. Rice nie wymyśliła oczywiście współczującego potwora ani romantycznego nieśmiertelnego, ale nadała tym motywom wyjątkowo wpływową formę. Zamiast opowiadać o wampirze przede wszystkim z perspektywy jego ofiar, pozwoliła mu samodzielnie przedstawić własną historię. Czytelnik nie musi już jedynie bać się istoty ukrytej w ciemności. Może wejść w jej sposób myślenia, zrozumieć pragnienia i zobaczyć, jak potwór uzasadnia swoje czyny. To przesunięcie perspektywy miało ogromne znaczenie dla późniejszych opowieści o wampirach.
Dzisiaj łatwo zapomnieć, jak osobliwy musiał wydawać się ten pomysł, ponieważ popkultura przez dekady zdążyła przyzwyczaić nas do pięknych, zakochanych i cierpiących nieśmiertelnych. Wampir z rozterkami moralnymi przestał być zaskoczeniem. Nie oznacza to jednak, że powieść Rice utraciła swoją siłę. Przeciwnie, jej bohaterowie bywają bardziej niepokojący od wielu współczesnych następców właśnie dlatego, że autorka nie próbuje całkowicie pogodzić ich romantycznej atrakcyjności z moralną niewinnością. Louis może cierpieć z powodu zabijania ludzi, ale nadal ich zabija. Lestat może być fascynujący, lecz fascynacja nie unieważnia jego okrucieństwa.
Nowe wydanie w przekładzie Dariusza Żukowskiego jest również dobrą okazją, żeby spojrzeć na książkę poza kontekstem ekranizacji. Film Neila Jordana z Tomem Cruise’em i Bradem Pittem pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów wampirycznej popkultury, a współczesny serial rozwija bohaterów i ich relacje we własnym kierunku. Obie adaptacje mogą być znakomitym punktem wejścia do świata Rice, ale nie warto traktować powieści jak scenariusza, którego zadaniem jest dostarczenie znajomych scen. Literacki Louis ma do dyspozycji coś, czego ekran nie potrafi odtworzyć w identyczny sposób: nieprzerwany strumień własnych wspomnień, wątpliwości i prób usprawiedliwienia siebie.
Nie wszystkim ten sposób opowiadania przypadnie do gustu. Osoby oczekujące dynamicznego horroru mogą być rozczarowane liczbą filozoficznych rozważań i tempem niektórych fragmentów. Louis nieustannie analizuje własne emocje, a Rice lubi zatrzymywać się na szczegółach scenerii oraz zachowania bohaterów. Bywają momenty, kiedy powieść potrzebuje więcej cierpliwości, niż sugerowałaby jej sława. Sama nie zawsze miałam ochotę towarzyszyć Louisowi w kolejnym rozważaniu dotyczącym jego potępienia. Jednocześnie właśnie te fragmenty sprawiają, że historia pozostaje czymś więcej niż efektowną opowieścią o krwi i nieśmiertelności.
Najbardziej przejmujące jest dla mnie to, że Rice właściwie od początku podważa sens pragnienia wiecznego życia. Louis nie musi obawiać się starości, chorób ani zwyczajnego upływu czasu, a jednak jego istnienie nie staje się przez to szczęśliwsze. Claudia nie może dorosnąć, Lestat nie potrafi uwolnić się od własnej potrzeby dominacji, Armand zaś pokazuje, że wielowiekowe doświadczenie może prowadzić do emocjonalnego wyjałowienia równie łatwo jak do mądrości. Nieśmiertelność nie usuwa ludzkich ograniczeń. Część z nich po prostu utrwala na zawsze.
Dlatego Wywiad z wampirem najpełniej działa jako opowieść o żałobie. Louis opłakuje człowieka, którym kiedyś był, Claudię dręczy świadomość utraconej przyszłości, a kolejne relacje naznaczone są strachem przed samotnością. Nawet kiedy bohaterowie próbują rozpocząć nowe życie, przeszłość pozostaje przy nich z uporem właściwym istotom, które nie mogą liczyć na łaskę zapomnienia. W tym sensie Rice stworzyła horror znacznie bardziej osobisty niż historia o potworze polującym nocą na niewinnych ludzi. Jej wampiry noszą w sobie własne groby i nieustannie próbują znaleźć kogoś, kto pomoże im udźwignąć ich ciężar.
Po zamknięciu książki wróciłam myślami do młodego dziennikarza słuchającego Louisa. Przez całą noc otrzymuje przecież świadectwo samotności, przemocy, utraty i cierpienia rozciągniętego na pokolenia. Mógłby potraktować tę historię jako ostrzeżenie przed czymś, czego człowiek nie powinien pragnąć. A jednak sama możliwość nieśmiertelności pozostaje kusząca. Rice rozumie tę sprzeczność doskonale. Można wysłuchać opowieści o wiecznym potępieniu, zobaczyć wszystkie jego konsekwencje i nadal pomyśleć, że może nam udałoby się przeżyć wieczność lepiej. Właśnie w tej myśli kryje się ostatnie, wyjątkowo ludzkie okrucieństwo Wywiadu z wampirem. Louis przez całą noc próbuje wyjaśnić, dlaczego nieśmiertelność jest przekleństwem. My zaś wciąż potrafimy usłyszeć w niej obietnicę.

