Najpierw jest ciało znalezione w lesie. Potem sposób, w jaki zostało okaleczone. Zbyt precyzyjny, zbyt metodyczny, żeby mówić o przypadkowej przemocy albo niekontrolowanym wybuchu agresji. Maja Lewandowska i Antoni Szymański zaczynają od podejrzenia, które wydaje się logiczne, bo charakter obrażeń może prowadzić w stronę handlu organami. Tyle że w Niespłaconym długu najciekawsze rzeczy zaczynają się właśnie wtedy, gdy pierwsze logiczne wyjaśnienie przestaje pasować do reszty. Kolejne ofiary okazują się bowiem nieprzypadkowe, a trop biegnie nie do współczesnego przestępczego półświatka, lecz do szkolnej grupy i wydarzeń, o których uczestnicy woleliby już nie pamiętać.
Żaneta Górecka buduje drugi tom serii wokół bardzo klasycznego dla kryminału motywu powrotu przeszłości, ale nie ogranicza go do prostego schematu zemsty po latach. Im więcej wiadomo o dawnych relacjach pomiędzy ofiarami, tym mniej oczywiste staje się pytanie o to, kto w całej tej historii naprawdę został skrzywdzony. Oczywiście kolejne morderstwa nie przestają być zbrodniami, a sprawca nie otrzymuje automatycznie moralnego rozgrzeszenia tylko dlatego, że jego motywacje wyrastają z cierpienia. Górecka pozostawia jednak wystarczająco dużo miejsca, żeby zastanowić się nad tym, jak długo konsekwencje przemocy mogą pracować w człowieku i czy pewne doświadczenia naprawdę kończą się wraz z opuszczeniem szkolnego korytarza.
To właśnie szkolna przeszłość ofiar najbardziej napędza tę historię. Dawne przyjaźnie, podziały i krzywdy zaczynają układać się w większy obraz dopiero wtedy, gdy śledczy przestają patrzeć na zmarłych jak na przypadkowo dobranych ludzi. Kolejne tropy prowadzą więc nie tylko do sprawcy, ale również do rekonstruowania relacji, które wiele lat wcześniej mogły wyglądać zupełnie inaczej niż w pamięci uczestników. Autorka wykorzystuje tutaj dwie perspektywy czasowe, dzięki czemu czytelnik otrzymuje fragmenty przeszłości w odpowiednich momentach, zamiast od razu dostać kompletne wyjaśnienie.
Nie wszystkie elementy tej układanki są jednak równie subtelnie ukryte. Przy uważnej lekturze dość wcześnie można zacząć podejrzewać właściwy kierunek, a część zachowań bohaterów z przeszłości dość wyraźnie sugeruje, gdzie znajduje się emocjonalne źródło całej sprawy. Nie przeszkadzało mi to szczególnie, ponieważ Niespłacony dług nie opiera się wyłącznie na pytaniu „kto zabił?”. Znacznie ważniejsze staje się „dlaczego właśnie teraz?” oraz „co wydarzyło się wtedy?”. Nawet kiedy pewne elementy zaczynają się składać wcześniej, nadal chce się sprawdzić, jak autorka doprowadzi całość do finału.
Samemu śledztwu nie zawsze towarzyszy równie dobre tempo. Zdarzają się fragmenty, w których jeden trop zostaje na chwilę porzucony, żeby zrobić miejsce innemu, przez co dochodzenie chwilami sprawia wrażenie nieco bardziej chaotycznego, niż powinno. Niektóre dowody czy obserwacje wracają dopiero po czasie, choć wcześniej wydawały się na tyle istotne, że należałoby zająć się nimi natychmiast. Nie rozbija to całej konstrukcji, ale sprawia, że policyjna strona książki bywa mniej precyzyjna niż sam pomysł na motywację sprawcy.
Drugi tom sporo zyskuje za to dzięki temu, że Maja i Antoni nie są już wyłącznie funkcjonariuszami prowadzącymi kolejne dochodzenie. Widać wyraźnie, że Górecka chce budować ich jako bohaterów serii, których prywatne problemy oraz wzajemne relacje będą wracały w następnych częściach. Maja jest tutaj postacią, której łatwo kibicować, zwłaszcza gdy śledztwo zaczyna nakładać się na jej własne komplikacje. Nie pozostaje chłodną obserwatorką, ale też nie jest bezbłędna. Emocje wpływają na jej decyzje, czasami za mocno, jednak dzięki temu pozostaje bardziej ludzka niż idealny policyjny automat do rozwiązywania zagadek.
Bardziej problematycznie wypada wątek Antoniego. Jego problemy zdrowotne są przedstawiane jako coś poważnego i wpływającego na możliwość prowadzenia śledztwa, a jednak książka nie daje jeszcze wystarczająco dużo informacji, żeby dobrze zrozumieć skalę sytuacji. W jednej chwili jego stan budzi realny niepokój, w następnej bohater znowu funkcjonuje niemal normalnie. Wygląda to raczej jak przygotowanie gruntu pod rozwinięcie w kolejnych tomach niż pełnoprawny wątek tej części. Samo zostawienie pytań na później nie jest problemem, lecz przy tak mocno zarysowanym zagrożeniu dla zdrowia bohatera przydałoby się trochę więcej konkretów.
Zmiana układu partnerskiego Mai również wnosi coś ciekawego. Konieczność współpracy z osobą, z którą nie łączy jej szczególna sympatia, daje okazję do pokazania jej z nieco innej strony. W tego typu seriach łatwo przyzwyczaić się do sprawdzonego duetu, dlatego chwilowe naruszenie tej dynamiki działa odświeżająco. Nie chodzi nawet o sam konflikt, lecz o sytuację, w której Maja musi wykonywać swoją pracę bez człowieka, którego obecność dotąd była czymś oczywistym.
W warstwie obyczajowej Niespłacony dług mocniej niż poprzednia część interesuje się tym, jak wydarzenia z dzieciństwa i młodości przechodzą z człowiekiem do dorosłego życia. Nie wszystkie traumy zostają nazwane wprost, ale ich konsekwencje są obecne w zachowaniu postaci, sposobie budowania relacji oraz podejmowanych decyzjach. Górecka pokazuje również przemoc rówieśniczą i funkcjonowanie w dysfunkcyjnych rodzinach jako doświadczenia, które mogą przez lata deformować sposób patrzenia na siebie oraz innych ludzi. Nie robi z tego usprawiedliwienia dla późniejszej przemocy, raczej próbuje pokazać ciąg przyczyn i skutków.
Właśnie tutaj pojawia się najciekawsza moralna niejednoznaczność książki. Łatwo powiedzieć, że morderca jest mordercą i na tym zakończyć rozmowę. Trudniej patrzeć na człowieka, którego życie wcześniej zostało w określony sposób złamane, i jednocześnie pamiętać, że doznana krzywda nie daje prawa do zadawania następnej. Górecka nie zawsze prowadzi tę refleksję tak głęboko, jak mogłaby, ale wystarczająco mocno komplikuje prosty podział na winnych oraz niewinnych.
Pomaga w tym również sam tytuł. Dług nie oznacza tutaj oczywiście pieniędzy. Jest czymś znacznie bardziej osobistym, gromadzonym przez lata poczuciem krzywdy i przekonaniem, że rachunek nigdy nie został wyrównany. Problem polega na tym, że człowiek sam wyznaczający wysokość zapłaty bardzo szybko może przestać odróżniać sprawiedliwość od zemsty. To jedna z rzeczy, które Niespłacony dług pokazuje całkiem przekonująco. Im dłużej ktoś żyje przeszłością, tym łatwiej może uznać własne cierpienie za pozwolenie na wszystko.
Nie potrzebowałam natomiast aż tylu podkreśleń tego motywu w samej konstrukcji fabuły. Momentami książka zbyt mocno upewnia czytelnika, że wydarzenia z przeszłości są kluczowe, zamiast pozwolić mu odkryć to samodzielnie. Historia byłaby jeszcze ciekawsza, gdyby przez dłuższy czas zostawiała większe pole do błędnych interpretacji. Nadal jednak kolejne odkrycia potrafią zmienić sposób patrzenia na wcześniejsze sceny, a finał przynosi wystarczająco dużo informacji, żeby główna zagadka nie sprawiała wrażenia sztucznie urwanej.
Sam styl Góreckiej jest podporządkowany przede wszystkim sprawnemu prowadzeniu kryminału. Rozdziały są zwarte, dialogi mają prowadzić do kolejnych informacji, a autorka raczej nie zatrzymuje akcji dla rozbudowanych opisów. Dzięki temu nawet spokojniejsze fragmenty czyta się bez większego wysiłku. Nie jest to proza nastawiona na stylistyczne popisy i dobrze, bo przy takiej historii ważniejsza pozostaje przejrzystość śledztwa oraz utrzymanie napięcia.
Mam jednak wrażenie, że Niespłacony dług sprawdza się lepiej jako drugi tom niż jako całkowicie samodzielny kryminał. Główna sprawa jest zrozumiała bez znajomości Nieudanego doręczenia, ale relacje pomiędzy bohaterami, ich wcześniejsze doświadczenia oraz niektóre emocjonalne reakcje zdecydowanie zyskują, gdy wie się, co wydarzyło się wcześniej. Górecka nie zatrzymuje się za każdym razem, żeby szczegółowo przypominać poprzednie wydarzenia, więc wejście do serii właśnie tutaj może momentami powodować poczucie, że część istotnego kontekstu została gdzieś poza kadrem.
Z drugiej strony właśnie takie prowadzenie serii wolę od resetowania bohaterów po każdej zakończonej sprawie. Maja i Antoni mają pamiętać poprzednie wydarzenia, relacje mają się zmieniać, a problemy osobiste nie powinny znikać tylko dlatego, że morderca został schwytany. Niespłacony dług pokazuje, że Górecka chce rozwijać własnych policjantów razem z kolejnymi śledztwami, a nie traktować ich jak wymienne narzędzia do rozwiązywania nowych zagadek.
Drugi tom jest przy tym wyraźnie pewniejszy od debiutanckiego Nieudanego doręczenia. Motyw przewodni ma większą siłę, sama zagadka lepiej wykorzystuje emocjonalne zaplecze zbrodni, a kolejne informacje rzeczywiście prowadzą do coraz mniej wygodnych pytań. Nadal widać miejsca wymagające dopracowania, zwłaszcza w policyjnej logice prowadzenia części tropów oraz w pozostawionym w zawieszeniu wątku zdrowia Antoniego, ale całość daje więcej powodów, żeby zainteresować się dalszym ciągiem.
Niespłacony dług najlepiej działa właśnie wtedy, gdy przestaje być historią o seryjnym mordercy i zaczyna przypominać rozliczenie całej grupy ludzi z jednym okresem ich życia. Nikt z nich nie wyszedł z tamtych wydarzeń dokładnie taki sam, nawet jeśli przez lata udawali, że przeszłość została bezpiecznie zamknięta. Żaneta Górecka przypomina, że czas potrafi zamazać szczegóły, ale niekoniecznie usuwa konsekwencje. Czasem wystarczy, że jedna osoba nadal pamięta rachunek.

