Wybudowanie domu dla syreny nie wydaje się szczególnie skomplikowane. Problem zaczyna się wtedy, gdy jej partner jest gromowilkiem, a więc stworzeniem mającym z wodą stosunki raczej mało romantyczne. Hidenori Yamaji właśnie na podobnych niedogodnościach oparł jeden z najwdzięczniejszych pomysłów swojej mangi. Krasnoludzcy architekci nie projektują dla abstrakcyjnego klienta. Najpierw muszą zrozumieć, jak żyje, czego potrzebuje, co sprawia mu przyjemność i z kim zamierza dzielić przestrzeń. W drugim tomie Soary i domów dla potworów ta sympatyczna fantazja architektoniczna zaczyna jednak znaczyć trochę więcej. Poznawanie cudzych domów staje się dla Soary sposobem na poznawanie ludzi, których przez całe dzieciństwo uczono ją zabijać.
Kontynuacja rozpoczyna się jeszcze przy projekcie znanym z poprzedniej części. Nietypowa para potrzebuje równie nietypowego miejsca do życia, a pogodzenie skrajnie różnych wymagań daje Yamajiem mnóstwo okazji do zabawy architekturą. To właśnie tutaj najprostsza formuła serii sprawdza się znakomicie. Pojawia się problem, krasnoludy analizują zwyczaje mieszkańców, a następnie powstaje konstrukcja, która w świecie fantasy brzmi niedorzecznie tylko przez chwilę. Po zastanowieniu właściwie trudno wyobrazić sobie lepsze rozwiązanie.
W tym wszystkim coraz swobodniej odnajduje się Soara. Wojowniczka nadal nosi ze sobą cały bagaż wychowania podporządkowanego wojnie. Przez lata potwory istniały dla niej jako przeciwnicy opisani w podręcznikach, z zestawem słabości, zachowań i sposobów eliminacji. Tyle że książkowa wiedza okazuje się mało przydatna, gdy trzeba urządzić komuś sypialnię albo zastanowić się, gdzie powinien zjeść śniadanie. Yamaji bardzo przyjemnie odwraca tutaj typową logikę fantasy. Soara zna potwory, ale nie zna ich właściwie wcale. Wie, jak z nimi walczyć, lecz dopiero podróż z Kirikiem i jego ekipą uczy ją, jak z nimi rozmawiać. Każdy kolejny projekt staje się drobnym ćwiczeniem z porzucania uprzedzeń. Autor robi to bez nachalnego moralizowania. Znacznie skuteczniejszy okazuje się widok bohaterki skonfrontowanej z rzeczywistością, która raz za razem nie chce zachowywać się zgodnie z podręcznikiem.
Dom staje się więc w tej mandze zaskakująco skutecznym narzędziem do opowiadania o empatii. Żeby go dobrze zaprojektować, trzeba najpierw przestać wyobrażać sobie klienta i zacząć go słuchać. Dla krasnoludów jest to część zawodu. Dla Soary właściwie całkowicie nowy sposób patrzenia na świat. Pierwszy tom mógł jeszcze wzbudzać obawę, że seria szybko zamknie się w schemacie kolejnych zleceń. Nowy potwór, nowe dziwactwo biologiczne, pomysłowy projekt, zachwyt właściciela i ruszamy dalej. Druga część dość szybko pokazuje, że Yamaji ma większe ambicje. Punktem zwrotnym staje się wezwanie do siedziby Króla Demonów. Sama nazwa wystarczy, żeby uruchomić wszystkie alarmy w głowie Soary, a czytelnikowi przypomnieć, że pokój między ludźmi i potworami jest stosunkowo świeży.
Hagan okazuje się zresztą jedną z największych niespodzianek tomu. Yamaji bardzo dobrze bawi się oczekiwaniami związanymi z figurą Króla Demonów. Wszystko powinno sugerować potęgę, okrucieństwo i zagrożenie. Tymczasem za tytułem znajduje się ktoś znacznie bardziej interesujący niż kolejny władca czekający w ostatniej komnacie lochu na drużynę bohaterów. Wraz z nim zmienia się również znaczenie architektury. Dotychczas dom był przede wszystkim odpowiedzią na potrzeby mieszkańca. Tutaj zaczyna być śladem jego przeszłości. Sposób, w jaki ktoś mieszka, mówi o nim czasem więcej niż deklaracje czy tytuły. Wielka siedziba może robić wrażenie, ale nie musi być miejscem, w którym jej właściciel rzeczywiście czuje się u siebie. Mały, niepozorny budynek może natomiast przechowywać doświadczenia ważniejsze od całej monumentalnej fasady.
To bardzo trafnie rozwija główny motyw mangi. W pierwszym tomie dom oznaczał przede wszystkim bezpieczeństwo i możliwość znalezienia swojego miejsca po zakończeniu wojny. Teraz Yamaji pyta, w jakim stopniu człowiek albo potwór sam tworzy własny dom, a w jakim to właśnie przestrzeń z czasem zaczyna kształtować mieszkańca. Budowanie przestaje być wyłącznie usługą świadczoną przez krasnoludy. Może stać się początkiem zmiany. Historia Hagana pozwala również zajrzeć głębiej w przeszłość świata. To potrzebne, ponieważ zawieszenie broni dotąd stanowiło przede wszystkim punkt wyjścia dla osobistego kryzysu Soary. Dziewczyna całe życie przygotowywała się do konfliktu, który skończył się, zanim zdążyła odegrać w nim swoją rolę. Teraz coraz lepiej widać, że zakończenie wojny pozostawiło problemy także po drugiej stronie.
Pokój nie wymazuje przecież lat strachu i wrogości. Zmienia jedynie sytuację, w której trzeba nauczyć się żyć z kimś, kogo jeszcze niedawno nazywało się wrogiem. Dzięki temu świat Soary zaczyna nabierać potrzebnej mu głębi. Nadal pozostaje kolorowy i pogodny, ale nie jest już tylko dekoracją dla kolejnych architektonicznych cudów. Szczególnie obiecujące jest to, że drugi tom zaczyna budować większy cel dla całej podróży. Kolejne zlecenia mogą nadal funkcjonować jako niewielkie, zamknięte historie, lecz ponad nimi pojawia się coś, co powinno połączyć następne etapy wyprawy. To dobra decyzja. Epizodyczna konstrukcja idealnie pasuje do mangi o wędrownych architektach, ale na dłuższą metę potrzebowała osi mocniejszej niż pytanie, jaki fantastyczny budynek zobaczymy tym razem.
Nie znaczy to, że należy porzucać dotychczasową formułę. Właśnie te mniejsze projekty stanowią dużą część uroku serii. Każdy pozwala Yamajiem wymyślić inny problem i rozwiązać go poprzez cechy konkretnego gatunku. Fantastyczna architektura nie wygląda dzięki temu jak zbiór przypadkowych konceptów przygotowanych po to, żeby efektownie prezentowały się na rozkładówce. Budynki wynikają z biologii, zwyczajów oraz osobowości mieszkańców. Pod względem wizualnym drugi tom potrafi być wręcz rozpieszczający. Yamaji wyraźnie czuje się najlepiej wtedy, gdy może na chwilę zapomnieć o ograniczeniach zwyczajnego budownictwa. Lokacje są pełne drobiazgów, fantastyczne elementy wyrastają z bardziej znajomych rozwiązań, a oglądanie gotowych projektów daje podobną satysfakcję jak obserwowanie dobrze zaplanowanej transformacji wnętrza. Tyle że tutaj klient może oddychać pod wodą, ziać ogniem albo mieć kilka razy większe gabaryty niż człowiek.
Autor nie ogranicza się przy tym do efektownych panoram. Architektura jest częścią opowiadania. Warto zatrzymać wzrok na planszy, zobaczyć układ pomieszczeń, dekoracje czy sposób dostosowania przestrzeni do mieszkańców. Świat nabiera przez to materialności. Można uwierzyć, że te budynki nie zostały narysowane wyłącznie jako tło, lecz ktoś naprawdę mógłby w nich zamieszkać. Nieco mniej uwagi nadal otrzymuje sama główna grupa. Soara ma wyraźną drogę przemiany, Kirik naturalnie przyciąga uwagę swoim podejściem do zawodu, ale pozostałym krasnoludom przydałoby się więcej miejsca na własne charaktery i relacje. Przy tak sympatycznej ekipie szkoda byłoby pozostawić część jej członków głównie w roli uzupełnienia architektonicznej drużyny. Na szczęście manga dopiero zaczyna dłuższą podróż, więc przestrzeni na takie historie powinno jeszcze wystarczyć.
Drugi tom lepiej od pierwszego pokazuje też, jak dobrym wyborem dla tej opowieści jest łagodniejszy ton. Soara i domy dla potworów nie próbuje udawać brutalnej opowieści o powojennych traumach. Wojna istnieje tutaj w tle, pozostawia uprzedzenia i wpływa na bohaterów, ale Yamaji opowiada przede wszystkim o odbudowie. Dosłownie i w przenośni. Zamiast kolejnego fantasy o burzeniu twierdz dostaliśmy historię o ludziach, którzy zastanawiają się, gdzie postawić okno.
I okazuje się, że naprawdę można na tym zbudować przygodę. Tom drugi daje serii dokładnie to, czego potrzebowała. Zachowuje ciepło, humor i niezwykłą pomysłowość projektów, a jednocześnie otwiera świat na większą historię. Król Demonów przestaje być figurą z legendy, potwory coraz mocniej wymykają się temu, czego Soara nauczyła się z książek, a krasnoludzcy architekci zaczynają mieć przed sobą coś więcej niż następne zamówienie.
Najładniejsza pozostaje jednak myśl, że budowanie domu jest tutaj przeciwieństwem wojny. Jedno uczy, jak najlepiej kogoś pokonać, drugie wymaga zrozumienia, czego ten ktoś potrzebuje, żeby dobrze żyć. Soara spędziła dzieciństwo, ucząc się pierwszego. Teraz powoli poznaje drugie. Jeśli pierwszy tom stawiał fundamenty, drugi wreszcie pokazuje, jaki budynek może na nich powstać. I coraz bardziej chciałoby się obejrzeć wszystkie jego pomieszczenia.
#wydawnictwokotori #mangastore_pl #współpracabarterowa
Manga otrzymana w ramach współpracy z wydawnictwem Kotori

