Książki

RECENZJA: Demon Puszczy | Las, który nie zapomina

Niektóre miejsca nie chcą być tylko tłem. Rosną wokół bohaterów jak żywy mur, oddychają własnym rytmem, patrzą z ciemności i cierpliwie czekają, aż człowiek zrobi ten jeden krok za daleko. W Demonie Puszczy właśnie taka jest Puszcza Kampinoska. Nie jako widokówka, nie jako dekoracja dla historii o duchach, lecz jako obecność. Gęsta, stara, pamiętliwa.

Powieść zaczyna się od tragedii, która od pierwszych stron brzmi jak coś więcej niż nieszczęśliwy wypadek czy zbiorowe szaleństwo. W obozie skautowym Owasippi siedemnastu chłopców i kilku opiekunów odbiera sobie życie. Wśród ofiar jest przyjaciel syna Jacka Wallace’a. Dla policji to sprawa niewyjaśniona, dla Jacka początek pęknięcia, przez które do jego życia zaczyna sączyć się coś znacznie starszego i znacznie bardziej niepokojącego niż zwykła żałoba.

Masterton bardzo dobrze wykorzystuje ten punkt wyjścia. Nie rzuca od razu wszystkiego na stół. Nie próbuje szokować na siłę. Zamiast tego buduje napięcie z pytań, z rodzinnych tropów, z niepokojących podobieństw między teraźniejszością a przeszłością. Gdy Jack odkrywa, że jego pradziadek w czasie wojny zginął w niemal identycznych okolicznościach, historia przestaje być lokalną tragedią, a zaczyna przypominać coś, co wraca cyklicznie, jakby czekało na właściwy moment.

Dużą siłą tej książki jest sam pomysł połączenia współczesnego horroru z polskim kontekstem historycznym i leśną, niemal pogańską grozą. Puszcza Kampinoska nie zostaje tu sprowadzona do egzotycznej ciekawostki dla zagranicznego bohatera. Przeciwnie, ma ciężar pamięci. Wojna, dawne zbrodnie, ukryte rytuały, rodzinne przemilczenia, wszystko to splata się w jedną opowieść o miejscu, którego nie da się tak po prostu „zwiedzić” i wrócić do domu bez konsekwencji.

Masterton dobrze wie, jak działa groza. Nie tylko przez brutalność, choć tej również nie brakuje, ale przede wszystkim przez sugestię. Najmocniejsze momenty pojawiają się wtedy, gdy autor nie pokazuje wszystkiego od razu, tylko pozwala, by lęk powstawał w niedopowiedzeniu. To nie jest horror, który stale wrzeszczy. On raczej szepcze z zarośli. I właśnie dlatego działa najlepiej.

Jednocześnie trzeba przyznać, że Demon Puszczy nie jest książką pozbawioną wad. Zdarzają się fragmenty, w których historyczne tło zostaje podane zbyt dosłownie, jakby autor chciał dopilnować, żeby czytelnik na pewno wszystko zanotował. Przez to niektóre partie tracą naturalność i zaczynają brzmieć bardziej jak wykład niż organiczna część opowieści. Również nie wszystkie relacje między bohaterami mają ten sam ciężar emocjonalny. Jack jako protagonista działa głównie dzięki samej sytuacji, w której się znajduje, niekoniecznie dzięki wyjątkowej głębi charakterologicznej.

Ale nawet jeśli nie każda postać zostaje rozpisana równie mocno, książka i tak broni się klimatem. Las, duchy przeszłości, rodzinna tajemnica, pradawna siła budząca się do życia, to wszystko tworzy bardzo przyjemnie niepokojącą mieszankę. Szczególnie dobrze wypada motyw syna Jacka, który wyczuwa więcej niż inni i dzięki temu staje się nie tylko uczestnikiem wydarzeń, ale też czymś w rodzaju medium między światem racjonalnym a tym, co wymyka się logice.

Podoba mi się również to, że Masterton nie próbuje wygładzać tej historii. Jest w niej krew, jest strach, jest śmierć, ale nie jako pusta atrakcja. Raczej jako część czegoś większego, czego źródło tkwi głęboko pod warstwami czasu i ziemi. To horror mocno zakorzeniony w miejscu, a takie zwykle działają najlepiej, bo człowiek po lekturze zaczyna patrzeć na zwykły las trochę inaczej.

Czy Demon Puszczy jest najsubtelniejszą i najbardziej dopracowaną powieścią Mastertona. Pewnie nie. Czy potrafi wciągnąć, zbudować duszną atmosferę i zostawić po sobie lekki niepokój. Zdecydowanie tak. To jedna z tych książek, które czyta się z rosnącym napięciem, a potem przez chwilę człowiek ma ochotę upewnić się, że za oknem naprawdę stoi tylko drzewo. Nie coś, co właśnie przypomniało sobie dawne imię.

Agata Miałek

Kot, kubek kawy, książka albo serial. Czego chcieć więcej? Może spokoju od dwóch szalonych maluchów!