To jest ten typ książki, który nie pyta, czy jesteś gotów. Ona po prostu łapie cię za kołnierz i wciąga do świata, gdzie śmierć jest systemem politycznym, wiara wygląda jak zeschnięta skóra na kościach, a najwięcej życia ma w sobie dziewczyna, która powinna już dawno zgnić razem z resztą Dziewiątego Domu.
Gideon z Dziewiątego zaczyna się w miejscu, gdzie wszystko jest martwe, a jeśli coś się porusza, to zwykle dlatego, że ktoś dał temu rozkaz. Dziewiąty Dom jest jak klasztor, który zapomniał, po co istnieje. Mniszki, prastari służący, szkielety w roli personelu, ciężkie powietrze i jeszcze cięższe milczenie. W tym krajobrazie Gideon Nav jest jak wulgarna iskra w magazynie prochu. Ma miecz. Ma sprośne gazetki. Ma serdecznie dość bycia więźniem cudzego fanatyzmu.
I kiedy w końcu ma uciec, pojawia się Harrowhark Nonagesimus, Wielebna Córka Dziewiątego, nekromantka kości, nemezis z dzieciństwa, dziewczyna tak zimna i zawzięta, że można by nią mrozić krew w żyłach. Harrow dostaje wezwanie od cesarza, a wraz z nim szansę na liktoriat, czyli nieśmiertelność, władzę i wejście do najwyższej ligi imperialnej nekromancji. Problem jest banalny i brutalny zarazem. Nekromanta nie wchodzi tam sam. Potrzebuje kawalera. I tym kawalerem musi zostać Gideon.
W tym momencie książka robi rzecz, którą uwielbiam, kiedy jest zrobiona dobrze. Bierze duet sklejony z nienawiści, upokorzeń i lat wzajemnego darcia sobie skóry z twarzy, a potem wrzuca go do sytuacji, gdzie jedyną walutą jest lojalność. Nie ta romantyczna, tylko ta brudna, wymuszona, często niechciana. To nie jest relacja, która “ładnie dojrzewa”. Ona się wykuwa.
Największym znakiem rozpoznawczym Muir jest ton. Gideon mówi jak ktoś, kto wychował się na zgliszczach świata i postanowił, że jeśli już ma tu umrzeć, to przynajmniej będzie z tego mem. Jej humor jest bezczelny, czasem głupi, czasem zaskakująco celny. I jasne, bywa to “za współczesne”, bywa to internetowe, bywa to jak żart rzucony w gotyckiej katedrze. Ale dla mnie to działa, bo ten kontrast robi robotę. Świat jest tak ponury, że ktoś musi go rozszczelnić.
A potem przychodzi druga część tej historii, ta, która zmienia gatunek pod stopami. W pewnym momencie Gideon z dziewiątego przestaje być tylko opowieścią o “nekromantach w kosmosie” i robi się z tego zagadka zamkniętego miejsca. Próby, rywalizacja Domów, pałac pełen sekretów, laboratoria, trupy, tropy, dziwne reguły i atmosfera, w której czujesz, że ktoś tu majstrował przy śmierci zbyt długo. Muir lubi, kiedy czytelnik jest lekko spóźniony. Nie dostajesz instrukcji obsługi świata. Dostajesz fakty, nazwy, hierarchie i musisz sobie z tego ulepić sens. Dla jednych to będzie frajda, dla innych frustracja. Ja kupuję tę metodę, choć momentami miałem ochotę, żeby ktoś mi jednak podał choć jeden sensowny drogowskaz.
Najlepsze jest to, że pod tą całą kościaną dekoracją siedzi rzecz zaskakująco czuła. Bo to nie jest książka o nekromancji. To jest książka o tym, co się dzieje, kiedy ktoś całe życie był nikim, a nagle okazuje się potrzebny. I o tym, jak bardzo boli, kiedy jedyną osobą, która widzi w tobie człowieka, jest ktoś, kogo nienawidzisz od dziecka. W tej historii emocje nie są “romansowe”. One są przetrwaniowe.
Finał jest tym typem finału, po którym człowiek zamyka książkę i przez chwilę patrzy w ścianę, jakby ściana miała odpowiedzieć. Nie dlatego, że wszystko jest pięknie domknięte. Wręcz przeciwnie. Muir zostawia cię z konsekwencjami, z ceną, z bólem, który nie jest tylko ozdobą fabuły. I z poczuciem, że pewnych rzeczy naprawdę lepiej nie ożywiać, bo wracają inne, niż je pamiętasz.
Czy to książka dla każdego. Nie. Jeśli ktoś oczekuje klasycznego fantasy, gdzie świat jest elegancko opisany, a reguły podane jak w podręczniku, może się odbić. Jeśli ktoś nie lubi humoru, który wbija szpilę w gotycki klimat, też może kręcić nosem. Ale jeśli chcesz czegoś ostrego, dziwnego, mrocznego i jednocześnie niepokojąco zabawnego, to Gideon z dziewiątego jest strzałem. To nie jest “fenomenalna historia” dlatego, że wszyscy tak mówią. To jest fenomen, bo Muir potrafi zrobić z kości, kosmosu i wściekłej dziewczyny z mieczem opowieść, która zostaje pod skórą.


