Drugi tom Issak robi dokładnie to, czego należało oczekiwać po solidnym otwarciu serii. Zamiast rozszerzać świat wyłącznie przez mnożenie kolejnych bitew, sięga do przeszłości bohatera i dopowiada, dlaczego japoński strzelec znalazł się w samym środku wojny trzydziestoletniej. To ważna zmiana akcentu, ponieważ pierwszy tom opierał się głównie na sile konceptu. Samuraj z wyjątkową bronią, europejskie oblężenia, religijny konflikt i osobista zemsta tworzyły atrakcyjną, dynamiczną mieszankę. Teraz ta formuła dostaje więcej emocjonalnego ciężaru, nawet jeśli nadal najchętniej działa przez akcję, taktykę i widowiskowe starcia.
Fabuła kontynuuje wydarzenia spod Fuchsburga, lecz szybko pokazuje, że zwycięstwo Issaka nie zakończyło żadnego problemu. Wojna nie zatrzymuje się po jednej heroicznej obronie twierdzy. Hiszpańskie siły szukają kolejnych celów, Rosenheim staje się następnym punktem zapalnym, a konflikt między protestantami i katolikami znów sprowadza się do murów, prochu, żywności, strachu oraz ludzi gotowych ginąć za decyzje podejmowane daleko od nich. W tym świecie każdy triumf okazuje się tylko krótkim oddechem przed następnym oblężeniem.
Najważniejsze pozostaje jednak wejście Lorenzo, czyli Renzō, w sam środek opowieści. To przeciwnik, którego seria potrzebowała. Issak od początku był zbyt skuteczny, aby długo działać bez równorzędnego zagrożenia. Drugi tom mądrze odbiera mu komfort przewagi. Bohater zostaje ranny, traci pełną swobodę korzystania z broni, a naprzeciwko staje ktoś, kto zna podobne techniki, ma równie niebezpieczny karabin i znacznie bardziej niepokojący stosunek do wojny. W ten sposób pojedynkowa logika samurajskiej opowieści zostaje wpisana w europejskie realia wojny najemnej.
Retrospekcje z Japonii porządkują motywację Issaka i wprowadzają opowieść o dwóch doskonałych strzelbach, mistrzu rusznikarskim oraz zdradzie, która zniszczyła dawny porządek. To klasyczny materiał na historię zemsty, ale Makari prowadzi go sprawnie, bez zbędnego przeciążenia. Ważne okazuje się nie tylko to, że Lorenzo zabił mistrza i ukradł broń. Istotne jest również to, że sama broń staje się nośnikiem tajemnicy, honoru i odpowiedzialności. Karabin nie jest zwykłym narzędziem zabijania. To dziedzictwo, które w rękach jednego człowieka może służyć obronie, a w rękach drugiego podsycać fascynację chaosem.
Największą siłą Issak 2 jest ustawienie konfliktu jako starcia dwóch ludzi wychowanych przy tej samej tradycji, lecz prowadzących ją w całkowicie przeciwne strony. Issak traktuje umiejętność strzelania jak powinność, Lorenzo jak źródło ekstazy. Jeden zabija, bo przyjął na siebie dług i zadanie. Drugi zdaje się żyć po to, aby wojna nigdy nie wygasła. Ta różnica nie jest może szczególnie subtelna, ale działa, ponieważ pasuje do brutalnej prostoty świata przedstawionego.
Wojna trzydziestoletnia zostaje tu pokazana jako mechanizm, który wchłania każdą prywatną historię. Issak może ścigać mordercę mistrza, Henryk może bronić miasta, Zetta może uczyć się, czym jest odwaga, ale wokół nich toczy się proces znacznie większy niż osobiste wybory. Armie przesuwają się jak głodne organizmy, twierdze zamieniają się w cele, a ludzie szybko tracą znaczenie jednostkowe. Manga nie jest traktatem historycznym, lecz dobrze rozumie podstawową prawdę o epoce. Wojna nie potrzebuje wielkich idei na poziomie zwykłego żołnierza. Wystarczą rozkaz, strach, żołd i obietnica łupu.
Drugi tom wyraźniej niż pierwszy akcentuje grozę samego zabijania. Nie jest to jeszcze opowieść antywojenna w pełnym, filozoficznym sensie, bo seria nadal czerpie energię z widowiskowej przemocy i niezwykłych umiejętności bohatera. Mimo to najlepsze sceny nie gloryfikują bitew. Pokazują je jako fizyczny koszmar, pełen krwi, prowizorycznych decyzji i ciał używanych niemal jak elementy barykady. Szczególnie mocno działa moment, w którym konieczność taktyczna zmienia pole walki w makabryczną maszynerię przetrwania. Manga pozwala odczuć, że zwycięstwo w takim świecie nigdy nie jest czyste.
Zetta zyskuje w tym tomie ciekawszą funkcję niż tylko postać towarzysząca Issakowi. Jej kontakt z bronią i nauką strzelania pozwala pokazać różnicę między talentem a gotowością do odebrania życia. To ważny kontrapunkt dla mężczyzn, którzy oswoili przemoc do tego stopnia, że traktują ją jak rzemiosło albo źródło podniecenia. Zetta może trafić, może zrozumieć technikę, może zostać wciągnięta w logikę wojny, ale nie oznacza to, że potrafi bez oporu przekroczyć moralną granicę. Dzięki temu tom dostaje ludzkie napięcie, którego czasem brakowało w bardziej taktycznych sekwencjach pierwszej części.
Issak pozostaje bohaterem atrakcyjnym, choć nadal nie do końca psychologicznie odsłoniętym. Drugi tom dopowiada jego przeszłość i stawkę misji, ale wciąż najczęściej definiuje go przez działanie. To może być zarówno atut, jak i ograniczenie. Atut, ponieważ manga zachowuje tempo i nie zamienia się w ciąg deklaracji. Ograniczenie, ponieważ przy tak mocnej historii honoru, zdrady i odpowiedzialności przydałoby się więcej chwil, w których wewnętrzny ciężar bohatera wybrzmiewa poza samą skutecznością. Issak jest przekonujący jako wojownik i taktyk. Jako człowiek nadal czeka na pełniejsze pogłębienie.
Lorenzo wypada na tym tle bardziej ekspresyjnie, ponieważ jego obsesja natychmiast nadaje mu wyrazistość. To postać zbudowana wokół fascynacji wojną, ryzykiem i możliwością nieustannego sprawdzania własnych granic. Nie jest jeszcze antagonistą skomplikowanym, ale jest antagonistą funkcjonalnym. Wprowadza do serii napięcie, którego nie da się rozwiązać samą przewagą techniczną. Skoro obaj strzelcy znają podobne źródło siły, o wyniku decydują rany, improwizacja, charakter i to, kto lepiej rozumie aktualne pole bitwy.
Sceny oblężenia należą do najmocniejszych partii tomu. Autorzy dobrze budują poczucie, że obrona miasta nie polega na jednym efektownym geście, lecz na ciągłym reagowaniu na zmieniające się zagrożenia. Gdy jedna droga zostaje odparta, pojawia się tunel. Gdy broń głównego bohatera przestaje być dostępna w pełnym zakresie, trzeba szukać nowych rozwiązań. Gdy przeciwnik ma własnego wyborowego strzelca, każdy ruch odsłania kogoś na śmierć. Ta taktyczna warstwa sprawia, że Issak 2 czyta się z dużym zaangażowaniem.
Rysunki Double S wypadają tu mocniej niż w pierwszym tomie. Nadal można wskazać momenty, w których tła mogłyby mieć więcej brudu, faktury i historycznej ciężkości, ale większe plansze batalistyczne robią wrażenie. Dobrze wyglądają zbroje, broń, miejskie przestrzenie oraz sceny grupowego starcia. Dynamika pozostaje czytelna, a sekwencje walki nie gubią orientacji przestrzennej. To ważne, bo manga historyczna oparta na oblężeniach łatwo może utonąć w wizualnym chaosie. Tutaj chaos jest tematem, ale nie przeszkadza w śledzeniu akcji.
Szczególnie dobrze działa kontrast między precyzją strzału a masowością wojny. Jeden pocisk może zmienić los potyczki, ale wokół niego wciąż przesuwają się setki ciał, interesów i rozkazów. Manga pokazuje epokę, w której indywidualne mistrzostwo jeszcze ma znaczenie, lecz coraz wyraźniej widać nadchodzący świat wielkich systemów militarnych. Issak jest wyjątkowy, ale jego wyjątkowość funkcjonuje na tle zmiany technologicznej. Proch przestaje być dodatkiem do dawnego wojowania, a zaczyna przejmować wyobraźnię pola bitwy.
Pewnym problemem pozostaje sposób, w jaki seria buduje wyjątkowość japońskiego bohatera na tle europejskich dowódców. Momentami pojawia się wrażenie, że doświadczenie wojen w Japonii zostaje przedstawione jako niemal automatyczna przewaga taktyczna nad Europą, choć sama wojna trzydziestoletnia była konfliktem niezwykle złożonym, okrutnym i rozwijającym własne formy strategii. Można to uznać za uproszczenie wynikające z gatunkowej potrzeby podkreślenia odmienności Issaka. Nie niszczy ono lektury, ale bywa wyczuwalne.
Znacznie lepiej wypada zderzenie mentalności. Issak nie jest ciekawy tylko dlatego, że strzela celniej od innych. Jest ciekawy dlatego, że jego kodeks zostaje wrzucony w rzeczywistość, w której słowo honor brzmi obco albo niepraktycznie. Europa w tej mandze nie jest romantycznym kontynentem rycerzy, lecz miejscem rachunku strat, oblężeń, religijnych haseł i brutalnych najemników. Im dłużej Issak działa w takim świecie, tym bardziej interesujące staje się pytanie, czy jego zasady przetrwają kontakt z wojną, która nie uznaje żadnej czystości.
Drugi tom Issak wyraźnie podnosi stawkę serii, ponieważ zamienia efektowny pomysł o samuraju w Europie w osobisty konflikt dwóch strzelców i dwóch wizji wojny. Nadal nie jest to manga pozbawiona uproszczeń, ale ma coraz solidniejszy kręgosłup narracyjny. Przeszłość bohatera zaczyna pracować na teraźniejszość, antagonista wnosi realne zagrożenie, a oblężenie Rosenheimu daje akcji właściwą skalę.
To tom lepszy od pierwszego pod względem emocjonalnego uzasadnienia fabuły. Nadal można oczekiwać głębszej psychologii, mocniejszego wykorzystania różnic kulturowych i większej niejednoznaczności postaci drugoplanowych, ale trudno odmówić tej części skuteczności. Czyta się ją szybko, z zaangażowaniem i poczuciem, że autorzy coraz pewniej wiedzą, którą stroną powinna pójść seria. Wojna przestaje być tylko scenografią dla popisów Issaka. Staje się środowiskiem, które testuje jego ciało, kodeks i sens całej misji.
Issak 2 to udana kontynuacja, bardziej zwarta i mocniej zakorzeniona w przeszłości bohatera. Daje widowiskową akcję, rozwija konflikt z Lorenzo, lepiej wykorzystuje Zettę i wyraźniej pokazuje, że historia o zemście może być również historią o moralnym kosztorysie przemocy. Nie dorasta jeszcze do rangi wielkiej epopei historycznej, ale robi krok w dobrą stronę. Jeśli pierwszy tom był celnym strzałem otwierającym, drugi pokazuje, że autorzy potrafią nie tylko trafić, lecz także utrzymać napięcie po huku wystrzału.

