Zapach jest najbardziej zdradliwym strażnikiem pamięci. Wystarczy krótka nuta perfum, mokrego asfaltu albo świeżo skoszonej trawy, by bez ostrzeżenia znaleźć się wiele lat wcześniej. Paul Richardot uczynił z tej właściwości fundament całej swojej powieści i zadał pytanie, które brzmi równie kusząco, co niepokojąco: co by było, gdyby wspomnienia można było świadomie przywoływać i sprzedawać niczym najdroższe perfumy?
Hélias Révol trafia do Fragrancii, firmy oferującej zamożnym klientom możliwość ponownego przeżywania najważniejszych chwil życia dzięki specjalnie opracowanym kompozycjom zapachowym. Dla młodego specjalisty o wyjątkowo wyostrzonym zmyśle węchu to wymarzone miejsce pracy. Idealistyczna wizja szybko zaczyna jednak pękać, gdy wokół przedsiębiorstwa pojawiają się kolejne wątpliwości, a brutalny napad na młodą kobietę wciąga Héliasa w śledztwo, w którym najważniejszym tropem okazuje się właśnie zapach.
Richardot stworzył świat, który wydaje się jednocześnie futurystyczny i zaskakująco prawdopodobny. Wykorzystanie zapachu jako klucza do wspomnień, narzędzia terapeutycznego, środka śledczego, a nawet potencjalnej formy uzależnienia otwiera mnóstwo fascynujących możliwości. To koncept, który przyciąga od pierwszych stron i skutecznie budzi ciekawość.
Autor wyraźnie czuje się pewnie w świecie perfumiarstwa. Opisy komponowania aromatów, rozpoznawania poszczególnych nut czy pracy osób obdarzonych niezwykłym węchem wypadają wiarygodnie i nadają powieści charakteru. Dzięki nim zapach staje się pełnoprawnym elementem narracji, a nie jedynie efektownym dodatkiem do kryminalnej intrygi.
Tam jednak, gdzie pomysł zachwyca, wykonanie nie zawsze dotrzymuje mu kroku. Historia rozwija się dość spokojnie, a śledztwo, które początkowo zapowiada się niezwykle intrygująco, z czasem traci część swojego napięcia. Zabrakło mocniejszych emocji i odważniejszego wykorzystania samego motywu wspomnień. Trudno oprzeć się wrażeniu, że potencjał tej idei był znacznie większy niż to, co ostatecznie znalazło się na kartach powieści.
Nie oznacza to jednak, że książka rozczarowuje. Wręcz przeciwnie. Fragrancia skutecznie skłania do zastanowienia się nad tym, jak działa pamięć i jak silnie nasze emocje są związane z pozornie nieistotnymi bodźcami. Richardot pokazuje również, że możliwość nieustannego powracania do najpiękniejszych chwil mogłaby okazać się nie tyle błogosławieństwem, ile pułapką, z której coraz trudniej byłoby się uwolnić.
To powieść, która najbardziej imponuje swoją oryginalnością. Łączy elementy thrillera, kryminału i science fiction, ale nie próbuje na siłę podporządkować się żadnemu z tych gatunków. Zamiast nieustannej akcji proponuje atmosferę tajemnicy i refleksję nad pamięcią oraz emocjami zapisanymi w zapachach.
Fragrancia nie wykorzystuje wszystkich możliwości drzemiących w swoim znakomitym pomyśle, jednak nawet z tym zastrzeżeniem pozostaje jedną z bardziej oryginalnych gatunkowych premier ostatnich miesięcy. To książka, którą warto przeczytać choćby po to, by po zamknięciu ostatniej strony zastanowić się, jaki zapach najskuteczniej potrafiłby przywołać najważniejsze wspomnienie z własnego życia.

