Deborah Harkness zaczyna od obrazu, któremu trudno się oprzeć. Stara biblioteka, badaczka pochylona nad alchemicznym manuskryptem, księga zaginiona od ponad wieku i magia ukryta pomiędzy pożółkłymi kartami. Wystarczy kilka stron, aby poczuć zapach papieru, kurz osiadający na pulpitach i napięcie wywołane świadomością, że Diana Bishop właśnie dotknęła czegoś, czego nie powinna była odnaleźć. Księga wszystkich dusz przez pięć tomów będzie regularnie wracała do podobnych miejsc, przedmiotów i emocji. Do bibliotek, rodowych domów, rodzinnych sekretów, dawnych dokumentów oraz ludzi, którzy próbują zrozumieć, kim są, badając to, co pozostawili po sobie ich przodkowie.
To seria zbudowana z elementów, które łatwo uznać za zużyte. Czarownica zakochuje się w wampirze. Ich relacja jest zakazana. On jest nieśmiertelny, bogaty, opiekuńczy i skłonny do zaborczości. Ona dysponuje potężną mocą, której długo nie chce zaakceptować. Wokół nich gromadzą się wrogowie, stare prawa i przepowiednie. Harkness korzysta więc z fundamentów romansu paranormalnego, ale obudowuje je nauką, alchemią, genetyką, historią oraz rozbudowanymi rodowodami. Najciekawsze w tej sadze nie jest to, że czarownica kocha wampira, lecz to, jak ich związek narusza porządek świata przekonanego, że odmienność należy kontrolować.
Pierwszy tom, Księga czarownic, ma najlepszy punkt wyjścia i najwięcej problemów z tempem. Diana jest historyczką specjalizującą się w alchemii, a więc bohaterką świadomie osadzoną w świecie akademickim. Harkness wykorzystuje własną wiedzę naukową, dzięki czemu badania, manuskrypty i historyczne odniesienia nie wyglądają jak przypadkowa dekoracja. Biblioteka Bodlejańska rzeczywiście sprawia wrażenie miejsca, w którym zagadka mogłaby przetrwać przez stulecia. Tajemniczy Ashmole 782 natychmiast przyciąga uwagę, podobnie jak fakt, że wszystkie nadnaturalne istoty zaczynają obserwować Dianę, gdy tylko otwiera księgę.
Niestety później historia na długo zamienia się w romans, który rozwija się szybciej niż zaufanie czytelnika do bohaterów. Matthew Clairmont jest fascynujący jako naukowiec pamiętający wydarzenia sprzed setek lat. Gorzej wypada, gdy zaczyna zachowywać się jak wzorcowy zaborczy wampir, który decyduje za partnerkę, kontroluje jej otoczenie i swoje wybuchy tłumaczy instynktem. Diana z kolei ma być niezależną, wybitną badaczką, ale wielokrotnie podejmuje decyzje trudne do pogodzenia z jej inteligencją. Jej wiedza, sportowe umiejętności, pozycja naukowa i magiczny potencjał układają się w postać niemal przesadnie wyjątkową, choć jednocześnie zaskakująco często wymagającą ochrony.
Relacja Diany i Matthew jest sercem cyklu, ale nie zawsze jego najmocniejszą częścią. Harkness pisze ją z pełnym przekonaniem i bez ironicznego dystansu. Interesuje ją miłość absolutna, przekraczająca granice gatunku, czasu oraz śmierci. Nie buduje jednak napięcia długo. Bohaterowie szybko przechodzą od ostrożności do głębokiego przywiązania, przez co kolejne deklaracje bywają bardziej podniosłe niż przekonujące. To romans, który łatwiej zaakceptować jako mit o przeznaczeniu niż jako wiarygodny zapis stopniowo rozwijającego się uczucia.
Pierwszy tom jest też zdecydowanie zbyt długi. Harkness opisuje posiłki, ubrania, treningi, podróże, wnętrza i codzienne czynności z dokładnością, która raz buduje atmosferę, a innym razem skutecznie rozmywa napięcie. Seria wymaga cierpliwości. Nie jest przeznaczona dla czytelników oczekujących regularnych zwrotów akcji. Autorka potrafi przez kilkadziesiąt stron zajmować się relacjami rodzinnymi, historią przedmiotu albo przygotowaniami do wydarzenia, które ostatecznie trwa znacznie krócej niż wprowadzenie.
Najpełniej ten sposób pisania wykorzystuje Cień nocy. Przeniesienie Diany i Matthew do elżbietańskiej Anglii pozwala Harkness połączyć wszystkie swoje zainteresowania. Podróż w czasie nie jest tu wyłącznie efektownym rozwiązaniem fabularnym. Diana, jako historyczka, trafia do epoki, którą wcześniej znała z dokumentów. Musi nauczyć się żyć pośród ludzi będących dla niej dotąd nazwiskami z książek. Spotyka Christophera Marlowe’a, Thomasa Harriota i innych przedstawicieli intelektualnego świata szesnastego wieku, a Matthew ponownie wciela się w rolę człowieka, którym był przed stuleciami.
Drugi tom najlepiej pokazuje talent Harkness do ożywiania historii. Stroje, obyczaje, konflikty religijne, polityka i warunki codziennego życia tworzą gęste tło, którego nie da się oddzielić od fabuły. Epoka nie jest muzealną salą przygotowaną dla współczesnych turystów. Bywa brudna, niebezpieczna, podejrzliwa i brutalna. Diana szybko odkrywa, że wiedza akademicka nie przygotowała jej na życie w przeszłości, a obserwowanie wydarzeń bez ingerowania okazuje się niemożliwe.
W Cieniu nocy lepiej wypada również magia. Diana zaczyna rozumieć własną naturę, poznaje inne czarownice i odkrywa, że jej zdolności nie mieszczą się w prostych podziałach. Ten wątek daje bohaterce więcej samodzielności, choć autorka nadal chętnie podkreśla jej wyjątkowość. Każda kolejna umiejętność potwierdza, że Diana jest kimś niezwykłym nawet wśród niezwykłych istot. Z czasem zaczyna to przypominać katalog darów, ale proces nauki ma przynajmniej wyraźniejszą strukturę niż magiczne przebudzenie z pierwszego tomu.
Matthew także zyskuje więcej głębi. Powrót do własnej przeszłości nie jest dla niego neutralnym doświadczeniem. Dawne obowiązki, znajomości oraz brutalniejsze oblicze przypominają, że nieśmiertelność nie oznacza jednej niezmiennej osobowości. Przez stulecia był żołnierzem, szpiegiem, naukowcem i członkiem potężnego rodu. Diana zna tylko część tych wcieleń. Pobyt w 1590 roku zmusza ją do spotkania z mężczyzną ukształtowanym przez zupełnie inny świat.
Księga życia wraca do teraźniejszości i próbuje zamknąć historię rozpoczętą przez odnalezienie manuskryptu. Jest bardziej dynamiczna od pierwszej części, choć nadal nie rezygnuje z rodzinnych spotkań, badań i rozbudowanych rozmów. Ashmole 782 okazuje się elementem większej układanki dotyczącej pochodzenia czarownic, wampirów i demonów. Harkness łączy dawne wierzenia ze współczesną genetyką, dzięki czemu konflikt ras otrzymuje naukowy kontekst.
To właśnie połączenie fantastyki z nauką stanowi jeden z najbardziej charakterystycznych elementów cyklu. Wampiry nie są wyłącznie istotami z legend, a magia nie funkcjonuje tylko jako niewytłumaczalna energia. Bohaterowie analizują dziedziczenie cech, badają krew i próbują zrozumieć własne istnienie za pomocą laboratoriów oraz archiwów. Nie wszystkie wyjaśnienia są równie przekonujące, ale konsekwencja autorki zasługuje na uznanie.
Trzeci tom rozszerza również polityczny wymiar opowieści. Kongregacja, ustanawiająca zasady współistnienia istot, okazuje się instytucją bardziej zainteresowaną zachowaniem władzy niż ochroną równowagi. Zakaz związków międzygatunkowych nie jest neutralnym prawem, lecz narzędziem kontroli opartym na lęku przed zmianą. Diana i Matthew stają się zagrożeniem nie dlatego, że chcą zniszczyć świat, ale dlatego, że udowadniają, iż jego porządek został zbudowany na fałszywych założeniach.
Finał pierwotnej trylogii jest satysfakcjonujący, choć miejscami zbyt łatwy. Diana osiąga kolejne cele z pomocą mocy, pozycji oraz stale rosnącej grupy sojuszników. Nie wszystkie przeszkody stawiają opór proporcjonalny do wcześniejszych zapowiedzi. Harkness potrafi długo budować zagrożenie, by później rozwiązać je szybciej, niż można się spodziewać. Również demony pozostają najsłabiej wykorzystaną grupą. Wiemy, że są twórcze, nieprzewidywalne i istotne dla równowagi, ale w porównaniu z czarownicami oraz wampirami otrzymują niewiele miejsca.
Przemiana wyraźnie zmienia perspektywę. Główna historia Diany i Matthew została zamknięta, dlatego Harkness skupia się na Marcusie oraz Phoebe. To książka mniej widowiskowa, bardziej kameralna i mocno zainteresowana samym znaczeniem zmiany. Phoebe przygotowuje się do zostania wampirem, podczas gdy Marcus wraca pamięcią do własnej przemiany oraz życia w czasach rewolucji amerykańskiej.
Marcus okazuje się bohaterem znacznie ciekawszym, gdy przestaje pełnić funkcję sympatycznego członka rodziny. Jego wiara w wolność, równość i możliwość odrzucenia dawnych hierarchii zderza się z zasadami rodu de Clermont. Nieśmiertelność nie uwalnia go od przeszłości. Przeciwnie, sprawia, że każdy błąd i każda trauma mogą ciągnąć się przez stulecia.
Powieść dobrze pokazuje, że przemiana w wampira nie jest eleganckim przejściem do wiecznej młodości. Oznacza rozpad dawnej tożsamości, zmianę relacji z bliskimi oraz podporządkowanie się regułom nowej rodziny. Historia Phoebe rozgrywa się w bardziej kontrolowanych warunkach niż doświadczenia Marcusa, ale lęk i utrata pozostają podobne. Harkness zestawia dwie epoki, aby pokazać, że rytuały mogą się zmieniać, lecz podstawowy koszt nieśmiertelności pozostaje ten sam.
Dla części czytelników Przemiana będzie jedynie dodatkiem. Nie ma tu wielkiej tajemnicy, pościgu za księgą ani konfliktu obejmującego wszystkie nadnaturalne gatunki. Jest za to dużo rozmów, wspomnień i rodzinnych napięć. To tom przeznaczony dla osób, które chcą dalej mieszkać w tym świecie, nawet gdy główna przygoda już się skończyła.
Wyrocznia czarnego ptaka ponownie oddaje pierwszeństwo Dianie. Bliźnięta dorastają, Kongregacja zaczyna interesować się ich mocami, a bohaterka otrzymuje wezwanie do Ravenswood, siedziby rodziny Proctorów. Harkness wykorzystuje ten tom, aby rozwinąć dziedzictwo Diany od strony ojca, dotąd znacznie słabiej obecne w cyklu.
Pojawiają się nowe gałęzie rodziny, stare konflikty, wspomnienia zamknięte w butelkach i magia wykraczająca poza wszystko, czego Diana nauczyła się wcześniej. Ravenswood ma potencjał podobny do domu Bishopów z pierwszych tomów. Jest miejscem żywym, pełnym historii, krewnych, rytuałów i przedmiotów przechowujących przeszłość. Rodzina Proctorów wnosi do cyklu energię, choć liczba nowych postaci i zależności wymaga od czytelnika dobrej pamięci.
Piąty tom nie ma jednak siły nowego początku. Bardziej przypomina przygotowanie następnego etapu. Diana znów odkrywa kolejne warstwy własnej mocy, dzieci stają się ważniejsze, a dawne sekrety otwierają drogę do przyszłych konfliktów. Wiele wątków zostaje rozpoczętych, ale niewiele otrzymuje wyraźne zamknięcie. Po ostatniej stronie pozostaje niedosyt, ponieważ powieść sugeruje więcej, niż rzeczywiście dostarcza.
Cały cykl ma bardzo wyraźny rytm. Harkness rozwija historię powoli, zatrzymuje się przy jedzeniu, winie, architekturze, genealogiach, książkach oraz rytuałach rodzinnych. Nie traktuje tych elementów jak zbędnego tła. To właśnie z nich buduje poczucie świata istniejącego poza główną fabułą. Wampiry pamiętają całe epoki, czarownice przechowują historię w domach i przedmiotach, a każda rodzina ma własne zwyczaje.
Ta dokładność jest jednocześnie największą zaletą i najczęstszą przeszkodą. Czytelnik musi zaakceptować, że akcja regularnie ustępuje miejsca atmosferze. Czasem przynosi to znakomite rezultaty, szczególnie w elżbietańskiej Anglii lub podczas odkrywania kolejnych rodzinnych posiadłości. Innym razem prowadzi do przegadania, powtórzeń i scen, które można byłoby skrócić bez straty dla opowieści.
Bohaterowie również budzą mieszane uczucia. Diana z czasem zdobywa większą kontrolę nad własnym życiem, ale nigdy całkowicie nie uwalnia się od statusu osoby wyjątkowej pod każdym możliwym względem. Matthew ma imponującą historię, wiedzę i lojalność, choć jego zaborczość bywa przedstawiana z większym pobłażaniem, niż zasługuje. Ich związek jest trwały i centralny dla całego uniwersum, ale często ciekawiej wypadają relacje rodzinne, konflikty między pokoleniami i przyjaźnie z bohaterami drugoplanowymi.
Właśnie postacie poboczne nadają sadze objętość. Sarah, Ysabeau, Marcus, Phoebe, Miriam, Gallowglass i pozostali członkowie rozbudowanych rodzin sprawiają, że historia nie ogranicza się do jednej pary. Nie wszyscy zostają wykorzystani równie dobrze, a niektóre wątki znikają na całe tomy, lecz dzięki nim świat ma własną pamięć.
Najlepiej czytać go powoli. Jeden lub dwa rozdziały dziennie pozwalają docenić atmosferę i nie męczą nadmiarem szczegółów. Próba pochłonięcia kolejnych tomów jednym ciągiem może boleśnie ujawnić wszystkie powtórzenia, przestoje i przesadnie rozbudowane opisy.
Harkness nie stworzyła serii pozbawionej wad. Romans bywa zbyt gwałtowny, bohaterowie zbyt wyjątkowi, zagrożenia zbyt łatwo rozwiązywane, a książki zwyczajnie za długie. Jednocześnie powstało uniwersum o rzadko spotykanej gęstości. Pełne bibliotek, zamków, laboratoriów, starych win, rodzinnych sporów i ludzi pamiętających czasy, które dla innych istnieją tylko w podręcznikach.
To właśnie pamięć jest prawdziwym tworzywem tej sagi. Pamięć krwi, rodzin, dokumentów i miejsc. Każdy tom pyta, czy można zmienić przyszłość bez zrozumienia własnego pochodzenia. Odpowiedź Harkness pozostaje konsekwentna. Można spróbować, ale przeszłość prędzej czy później zapuka do drzwi. Czasem przybierze postać starego manuskryptu. Innym razem umierającego kruka. A najczęściej rodziny, która przez kilkaset lat nie powiedziała całej prawdy.

