Coraz częściej znani twórcy polskiej fantastyki sprzed lat wracają, niczym synowie marnotrawni, na literackie łono i znów zaczynają pisać. Jedni konstruują zupełnie nowe historie, inni poprawiają i dopieszczają dawne teksty. Trudno powiedzieć, co właściwie uruchomiło ten proces. Na pewno nie wydawnicza hossa, bo ta, jak słyszymy od lat, wcale nie przyspiesza. Czy więc między Wisłą a Odrą zadziałało jakieś niewidzialne pole natchnienia? A może rzeczywistość stała się na tyle przytłaczająca, że tylko opowieść potrafi jeszcze pokrzepić serce?
Możliwe też, że chodzi o coś znacznie prostszego. O wewnętrzną potrzebę powrotu do historii, które wciąż domagają się dopowiedzenia. Co istotne, nie są to pojedyncze przypadki. Na scenę wraca kilka naprawdę znaczących nazwisk, takich, które przez lata współtworzyły Fandom i nadawały mu ton. Można oczywiście snuć mniej optymistyczne teorie. Może to kwestia pokoleniowej luki? Starsi autorzy w naturalny sposób odchodzą, młodsi dopiero próbują sił, a część z nich nie daje jeszcze powodów do większego entuzjazmu. To dość ryzykowne przypuszczenia, oparte bardziej na intuicji niż na twardych danych, ale trudno jednoznacznie wskazać inną przyczynę.
Jedno jest pewne. W tym zjawisku jest sporo dobrego. Na fantastyczną arenę wracają mocne, doświadczone pióra. Twórcy, którzy już kiedyś udowodnili, że potrafią budować światy i emocje. Oby tym razem nie zabrakło im wytrwałości, a czytelnikom cierpliwości. W tym tekście spróbuję przybliżyć kilka sylwetek autorów, którzy zdecydowali się na ten powrót.
Anna Brzezińska, urodzona 8 czerwca 1971 roku w Opolu, to jedna z tych autorek, których nazwisko na trwałe wpisało się w historię polskiej fantastyki. Czytelnicy cenią ją przede wszystkim za cykle Saga o zbóju Twardokęsku oraz Wilżyńska Dolina.
Zadebiutowała w 1998 roku na łamach Magii i Miecza opowiadaniem A kochał ją, że strach. Było to wejście mocne i od razu zauważone, bo tekst uhonorowano Nagrodą im. Janusza A. Zajdla. Rok później do księgarń trafił Zbójecki gościniec wydany przez superNOWĄ, a na przełomie tysiącleci jego kontynuacja, Żmijowa harfa. I znów sukces. Powieść przyjęto bardzo ciepło, a autorka sięgnęła po drugą statuetkę Zajdla.
Rok 1999 był zresztą dla Brzezińskiej wyjątkowo intensywny. Oprócz pierwszej powieści opublikowała także dwa opowiadania. Rzyć niewieścia wieloraka ukazała się w Magii i Mieczu, natomiast Zagubiona księżniczka trafiła do Fenixa. Wyraźnie było widać, że na scenie pojawił się głos wyrazisty i świadomy.
W marcu 2002 roku, wspólnie z Edytą Szulc oraz Pauliną Braiter Ziemkiewicz, powołała do życia Agencję Wydawniczą Runa. Celem było promowanie młodych twórców i budowanie realnego wsparcia dla autorów w relacjach ze środowiskiem wydawniczym. Był to krok nie tylko pisarski, lecz także środowiskowy, pokazujący zaangażowanie w rozwój całej branży.
W tym samym roku ukazały się Opowieści z Wilżyńskiej Doliny. Na kolejną książkę czytelnicy musieli poczekać do 2004 roku, kiedy pod szyldem Runy wydano Letni deszcz. Kielich, trzeci tom Sagi o zbóju Twardokęsku. Rok później pojawił się zbiór Wody głębokie jak niebo, zawierający tytułowe opowiadanie nagrodzone trzecim Zajdlem. Tekst ten pierwotnie opublikowano w Nowej Fantastyce w 2004 roku.
Warto również odnotować, że w 2003 roku Brzezińska wraz ze współwłaścicielkami Runy otrzymała nagrodę Śląkfy w kategorii Wydawca Roku. Jej droga twórcza od początku łączyła sukces artystyczny z realnym wpływem na kształt polskiej fantastyki.
Krótkie formy publikowała w czasopismach dość regularnie. Warto przypomnieć choćby Życzenie w Nowej Fantastyce z 2002 roku, Róże dla Sirocco w Super Fantastyce Powieść, Zbójeckie szczęście w Newsweeku, Zaćmienie serca drukowane najpierw w Portalu, później w Science Fiction, Letni deszcz, Marzenia Dracza, Wody głębokie jak niebo, Prawdziwy książę w Wysokich Obcasach, Ulicę w antologii Księga Strachu, Babie lato, Chwałę ogrodów, Król na tronie, smok nad światem, Powrót kmiecia, Jeden dzień w Księdze Wojny, Żar, Głód czy Płomień w kamieniu, udostępniany swego czasu na stronie wydawnictwa Runa. Wiele z tych tekstów trafiło później do zbiorów i antologii, zyskując drugie życie.
Po Letnim deszczu. Kielichu i Wodach głębokich jak niebo przyszedł czas na powrót do wcześniejszych powieści. Zbójecki gościniec ukazał się ponownie jako Plewy na wietrze w 2006 roku, w wersji rozszerzonej i poprawionej. Rok później wznowiono Żmijową harfę, choć tu zmiany były już kosmetyczne.
W 2007 roku Brzezińska, wspólnie z mężem Grzegorzem Wiśniewskim, opublikowała Za króla, ojczyznę i garść złota, otwierając cykl Wielka Wojna. W jego ramach rok później ukazał się zbiór Na ziemi niczyjej. W 2009 roku domknięto natomiast Sagę o zbóju Twardokęsku tomem Letni deszcz. Sztylet, nominowanym do Nagrody im. Janusza A. Zajdla i wyróżnionym Srebrnym Wyróżnieniem Nagrody im. Jerzego Żuławskiego.
Potem pojawiła się Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny z 2010 roku. I przez długi czas to właśnie ona uchodziła za ostatnią fantastyczną książkę Brzezińskiej. Autorka jeszcze przez kilka lat publikowała w magazynach, lecz z czasem jej obecność na rynku wyraźnie osłabła. W środowisku zaczęto mówić o ciszy, która mogła okazać się ostateczna.
Nadzieję przyniosły wznowienia w kolekcji Światy Równoległe: Opowieści z Wilżyńskiej Doliny, Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny oraz Wody głębokie jak niebo. Sygnałem była też akcja na ArtRage. I rzeczywiście, przeczucia fanów się potwierdziły. W 2017 roku, nakładem Wydawnictwa Literackiego, ukazały się Córki Wawelu, powieść historyczna przenosząca czytelników na szesnastowieczny dwór królewski i pokazująca go z kobiecej perspektywy.
Nie była to jednak książka, na którą czekali miłośnicy fantastyki. Tym bardziej że w jednym z wywiadów autorka zapowiadała koncentrację na literaturze niefantastycznej. Dlatego dla wielu sporym zaskoczeniem okazało się wydanie w 2018 roku powieści Wody na sicie. To fantasy o oryginalnej, świadomie prowadzonej narracji, w której sama opowieść staje się tematem i osią konstrukcyjną.
Właśnie ten moment można uznać za prawdziwy powrót Anny Brzezińskiej do fantastyki. Powrót udany, dojrzały i potwierdzający, że jej głos wciąż ma w tym gatunku ogromne znaczenie.
Nowa odsłona twórczości Anny Brzezińskiej w ostatnich latach to także:
- Córki Wawelu, Wydawnictwo Literackie 2017, powieść historyczna
- Zmierzch świata rycerzy, Wydawnictwo Literackie 2023, eseje historyczne
- Mgła, Wydawnictwo Literackie 2024
To wyraźny sygnał, że autorka konsekwentnie rozwija dziś przede wszystkim nurt historyczny, nie porzucając jednak całkowicie fantastycznych korzeni, z których wyrosła.
Milena Wójtowicz, urodzona 4 lipca 1983 roku w Lublinie, powtarza, że wszystko zaczęło się od Scen z życia smoków Beaty Krupskiej. Potem był Kajko i Kokosz, Tolkien, Gwiezdne Wojny i już było wiadomo, że bez fantastyki się nie obejdzie.
Sama zadebiutowała w 2001 roku Bardzo czarną dziurą na łamach internetowej Esensji. Później pojawiły się publikacje w Fahrenheicie i Fantazinie: Pomyłka, Zeznanie, Głupi człowieku, Najwspanialsi z wspaniałych. Szybko jednak przeszła z sieci do druku. W 2002 roku ukazały się Wielka wyprawa małej Żaby oraz Piekło i inni w magazynie Science Fiction.
Nie zerwała przy tym z prasą internetową. Esensja publikowała kolejne teksty: (Nie)Szczęśliwy traf, Kocha? Lubi?? Szanuje???, Statystyka magii, Laser Alladyna, Łowy, Zasady tajemnic. W 2003 roku drukiem wróciła Prawdziwa miłość. I wtedy po raz pierwszy zapadła cisza.
Na szczęście krótka. W 2005 roku, nakładem Fabryki Słów, ukazał się Podatek. Humorystyczna urban fantasy osadzona w polskich realiach stała się znakiem rozpoznawczym autorki. Komizm, fantastyczne wtręty, zabawa baśniowymi motywami i magia wpychana w codzienność stały się jej firmowym stylem.
Rok później pojawiły się Wrota, a w antologii Tempus Fugit opowiadanie Załatwiaczka, które stało się fundamentem zbioru wydanego w 2007 roku pod tym samym tytułem. Wójtowicz wróciła też na łamy Fahrenheita z tekstem Skąd odeszły bazyliszki oraz felietonem Jak nie czytałam Lema i co z tego wynikło. W Creatio Fantastica opublikowała artykuł Forum, czyli my.
W 2008 roku ukazały się Wrota 2. I wtedy coś zaczęło wyhamowywać. Dłuższe formy zniknęły, a autorka publikowała już głównie w czasopismach i antologiach. Pojawiły się między innymi Bestie, Sprawiedliwość czarta, Joanna i Aniołowie, Przeżycie, Post mortem, Gdzie wymarły wszystkie smoki, Zanim mchem obrosły trolle.
Po 2014 roku zapadła wyraźna cisza autorska, której pierwsze symptomy dało się zauważyć już kilka lat wcześniej. W przypadku tak charakterystycznego, lekkiego i jednocześnie celnego głosu był to brak odczuwalny.
Burza długo nie nadchodziła. Z zewnątrz wyglądało to tak, jakby Milena Wójtowicz literacko zamarła. Blog milczał, nowych książek nie było, a czytelnicy coraz częściej zadawali pytanie, czy to już koniec.
I wtedy przyszedł październik 2017 roku. Na stronie autorki pojawił się wpis, który wielu odebrało jak sygnał życia. Milena zapowiedziała, że intensywnie pracuje nad nową powieścią, planowaną na 2018 rok, a zaraz po niej zabierze się za trzeci tom Wrót. Wspomniała też o chęci powrotu do świata Załatwiaczki. Po latach ciszy była to deklaracja konkretna i odważna.
Dobrym omenem okazała się Czacha opublikowana w Fahrenheicie jeszcze w 2017 roku. A potem rzeczywiście słowo stało się ciałem. W 2018 roku Wydawnictwo Jaguar wydało Post Scriptum, a niedługo później wznowiło pierwsze Wrota. Zapowiedzi obejmowały kolejne reedycje i trzeci tom cyklu, a także sequel Post Scriptum zatytułowany Vice versa.
Najważniejsze jednak, że Wójtowicz wyraźnie wykorzystała swoją drugą szansę. Powrót nie skończył się na jednej książce czy pojedynczej zapowiedzi. Jej dorobek zaczął się systematycznie powiększać.
W ramach cyklu Post Scriptum ukazały się:
- Post Scriptum, Jaguar 2018, drugie wydanie Wydawnictwo SQN 2025
- Vice versa, Jaguar 2019, drugie wydanie Wydawnictwo SQN 2025
Autorka otworzyła także nowy cykl obyczajowy Perypetie Celiny Nowackiej:
- Z tobą będzie inaczej, Wydawnictwo SQN 2022
- Tobie się uda, Wydawnictwo SQN 2023
Kolejnym krokiem stał się cykl W świetle nocy:
- W świetle nocy, Wydawnictwo SQN 2024
- W cieniu dnia, Wydawnictwo SQN 2025
W międzyczasie ukazała się również komedia kryminalna Zaplanuj sobie śmierć wydana przez W.A.B. w 2021 roku.
Nie zabrakło też krótszych form. Opowiadanie Lot wieloryba pojawiło się w antologii Harda Horda. Widać wyraźnie, że Milena Wójtowicz nie tylko wróciła, ale też poszerzyła swoje literackie pole działania. Od humorystycznej fantastyki, przez komedię kryminalną, po obyczajowe cykle. To już nie jednorazowy zryw, lecz konsekwentnie budowany drugi etap kariery.
Feliks W. Kres, właściwie Witold Chmielecki, urodzony 1 czerwca 1966 roku w Łodzi, zmarł w 2022 roku, był jednym z tych twórców, którzy na trwałe odcisnęli ślad na polskiej fantasy.
Wbrew powtarzanym czasem opiniom nie był pierwszym autorem fantasy w Polsce. Palmę pierwszeństwa zwykle przypisuje się Jarosławowi Grzędowiczowi, który rok wcześniej opublikował Twierdzę Trzech Studni. Nie zmienia to jednak faktu, że Kres należał do ścisłego grona pionierów gatunku i współtworzył jego fundamenty w Polsce.
Jego opowiadanie Mag, nadesłane na konkurs Fantastyki, stało się debiutem książkowym. Tekst zajął drugie miejsce, a w 1987 roku trafił do antologii Trzecia brama pod redakcją Macieja Parowskiego i Adama Hollanka. Wcześniej, w 1985 roku, pojawił się w Feniksie z tekstami Księga epizodów: Tylko deszcz dla Ayany oraz Księga epizodów: Kręgi, a także w Sferze z Prawem Sępów.
W 1986 roku opublikował w Feniksie Vanadey, a rok później Fantastyka wydrukowała Demona Walki, wyróżnionego przez czytelników pierwszym miejscem w kategorii Najlepsze Opowiadanie. To właśnie z tego tekstu wyrośnie później powieść Król Bezmiarów. Po krótkiej przerwie wrócił w 1990 roku opowiadaniem Stolce stalinów.
Rok 1991 okazał się przełomowy. Na łamach Voyagera ukazały się Miód dla Emiry oraz Szern K’hakahar, oba wysoko ocenione przez fanów. Pojawiły się także Prawo Gór, Pustynna baśń, a w Fenixie Król Gór. Najważniejsze jednak było coś innego. W tym samym roku ukazała się jego pierwsza książka, zbiór Prawo Sępów.
To był dopiero początek. W 1992 roku do księgarń trafił Król Bezmiarów, debiutancka powieść, która przyniosła mu Nagrodę im. Janusza A. Zajdla. Od tego momentu nazwisko Kresa stało się jednym z najważniejszych w polskiej fantasy lat dziewięćdziesiątych.
Na kolejne dzieło czytelnicy czekali zaledwie rok. W 1993 roku, nakładem Przedświtu, ukazała się Strażniczka Istnień, powieść, która nie tylko przyniosła mu Śląkfę jako Twórcy Roku, ale też otworzyła cykl Zjednoczone Królestwa. Rok później w tym samym wydawnictwie wyszło Serce gór, zbiór opowiadań osadzonych w Szererze. W 1995 roku autor powrócił do tego świata z Północną Granicą.
Po tej książce tempo wyraźnie spadło. Przez kilka lat Kres nie publikował dłuższych form, ale nie był to czas stracony. Porządkował wcześniejsze teksty, poprawiał, scalał wątki i budował spójność świata. To właśnie wtedy krystalizowała się Księga Całości, projekt, który stał się jednym z najambitniejszych przedsięwzięć w historii polskiej fantasy.
W 2000 roku wydawnictwo MAG opublikowało nowe, rozszerzone wydanie Północnej Granicy, uzupełnione tekstami z Prawa Sępów, oraz Grombelandzką legendę, która przyniosła mu nagrodę Sfinks. Wraz ze wznowionym w tym samym roku Królem Bezmiarów książki te stworzyły solidny fundament szererskiej części Księgi Całości. Dzięki temu wydana w 2001 roku Pani Dobrego Znaku była już w pełni osadzona w uporządkowanym uniwersum i zagwarantowała autorowi drugą Śląkfę jako Twórcy Roku.
W 2001 roku ukazała się także Piekło i szpada w świecie Zjednoczonych Królestw. Rok później do księgarń trafiło szererskie Porzucone Królestwo, a w 2003 Klejnot i wachlarz, zamykający cykl rozpoczęty Strażniczką Istnień. W 2005 roku czytelnicy otrzymali Tarczę Szerni, ostatnią jak dotąd powieść głównego nurtu Księgi Całości. W planach pozostawały Wieczne Cesarstwo oraz Jeźdźcy Równin, lecz poza fragmentami projekty te nie doczekały się realizacji.
Równolegle imponująco prezentował się dorobek opowiadań. Ukazywały się między innymi Sörgethergeft, Korona Shergardów, Puste Niebo, Senea, Bez Słońca, Wiatr i deszcz, Srebrne wstęgi Aleru, dwuczęściowe Prawa całości, Akasa, Fatanh, Amare, Władcy śniegu, Zabity, trzyczęściowy Egaheer, fragmenty Jeźdźców równin oraz Gówno. Świat Kresa żył nie tylko w powieściach, lecz także w krótszych formach, które konsekwentnie go rozbudowywały i pogłębiały.
Fabryka Słów wydała również dwa zbiory jego tekstów non fiction: Galeria złamanych piór w 2005 roku oraz Galeria dla dorosłych w 2010. Zawierały porady dla młodych twórców, wcześniej publikowane w Fenixie i Science Fiction.
I wtedy nadszedł rok 2011. Kres ogłosił, że rezygnuje z pisania. W środowisku zawrzało. Mówiono o utracie weny, o definitywnym odejściu. Dla wielu była to jedna z najbardziej gorzkich wiadomości tamtej dekady. Budżetowy pakiet e booków tylko wzmocnił wrażenie, że to koniec.
W 2017 roku autor pojawił się jednak na Warsaw Comic Con z inicjatywy Macieja Pitali. Okazało się, że nie chodziło o dramatyczne zerwanie z literaturą, lecz o potrzebę oddechu i uwolnienia się od presji. Zaskoczyło go, że po latach wciąż ktoś czeka na dalszy ciąg. Sama obecność na konwencie stała się dla wielu symbolem możliwego powrotu. Dawała nadzieję.
W kolejnych latach ukazywały się poprawione wznowienia Księgi Całości, a także nowe odsłony cyklu. W 2022 roku pojawiła się Najstarsza z Potęg, wydana przez Stalker Books oraz Fabrykę Słów. W 2024 roku do księgarń trafiła Szerń i Szerer. Zima przed burzą.
Nie udało się jednak wydać ostatecznego tomu zamykającego całość zamysłu autora. Po śmierci Feliksa W. Kresa, jego żona oraz współpracownicy zdecydowali się powierzyć dokończenie cyklu Arkademu Saulskiemu. To rozwiązanie budzi emocje, ale pokazuje jedno. Świat stworzony przez Kresa okazał się na tyle silny, że nie pozwala o sobie zapomnieć.
To sytuacja szczególna. Świat wykreowany przez Kresa okazał się na tyle ważny dla czytelników, że nawet po jego śmierci nie pozwolono mu zamilknąć.
Feniks 1985 do 1986, Fenix 1990 do 2001, Fenix Antologia od 2018
Ostatnie lata to nie tylko powroty konkretnych twórców. To również reaktywacje inicjatyw, które kiedyś realnie kształtowały polską fantastykę. Jedną z nich jest Fenix, dziś funkcjonujący jako Fenix Antologia. Pismo, które przed laty było prawdziwą konkurencją dla Nowej Fantastyki.
U zarania Feniks był fanzinem wydanym w 1985 roku przez Zrzeszenie Studentów Polskich. Już pierwszy numer pokazał ambicję redakcji. Obok młodych autorów jak Krzysztof Kochański, Przemysław Konieczniak, Grzegorz Drukarczyk czy Roman Kowalczyk pojawiła się klasyka w postaci Stefana Grabińskiego oraz przekłady Isaaca Asimova i Herberta George’a Wellsa. Do tego solidna publicystyka, między innymi teksty Andrzeja Niewiadomskiego i Stefana Otcetena. Była energia, był pomysł i było wyraźne poczucie, że rodzi się coś ważnego.
Redakcję tworzyli wówczas Maciej Makowski jako naczelny, Sławomir Pikuła, Krzysztof Szolginia, Maciej Kucharski, Krzysztof Sokołowski, Andrzej Szatkowski, Paweł Ziemkiewicz i Rafał A. Ziemkiewicz. Jak na fanzin nakład robił wrażenie, trzy tysiące egzemplarzy pierwszego numeru, kolejne po pięć tysięcy. Dziewięć numerów wydanych do 1986 roku wystarczyło, by na łamach pisma pojawili się Feliks W. Kres, Marek Oramus, Jacek Piekara, Wiktor Żwikiewicz, Edmund Wnuk Lipiński czy Eugeniusz Dębski. Publikowano też przekłady Bradbury’ego, Tolkiena, Clarke’a, Silverberga, Herberta, Howarda, Ellisona i Le Guin.
W 1990 roku pięciu redaktorów postanowiło wskrzesić tytuł, tym razem jako Fenix. Za przedsięwzięciem stali Rafał A. Ziemkiewicz jako redaktor naczelny, później Jarosław Grzędowicz, a także Krzysztof Sokołowski, Dariusz Zientalak i Andrzej Łaski. Mimo zmian wydawców pismo działało prężnie i szybko stało się realnym rywalem dla Nowej Fantastyki.
Na jego łamach debiutowali i publikowali autorzy, którzy dziś stanowią trzon polskiej fantastyki. Maja Lidia Kossakowska, Artur Szrejter, Romuald Pawlak, Tomasz Kołodziejczak, Jacek Dukaj, Andrzej Sapkowski, Piotr Goćk, Konrad T. Lewandowski, Ewa Białołęcka, Jacek Komuda. Obok nich pojawiali się Zelazny, Swanwick, Vinge, Palwick, Barker, Gibson, Sterling, Strugaccy, Baxter czy Shepard.
W 2001 roku druk wstrzymano. Mówiono o przerwie, o poszukiwaniu wydawcy, lecz lata mijały i większość czytelników straciła nadzieję. Rynek się zmieniał, e ziny rosły w siłę, tradycyjna dystrybucja traciła grunt.
I wtedy, po siedemnastu latach, wrócił.
Działania reaktywacyjne rozpoczął Bartek Biedrzycki. W 2017 roku zaproponował wspólną inicjatywę Krzysztofowi Sokołowskiemu, współzałożycielowi wcześniejszej odsłony pisma. Decyzję podjęto w porozumieniu z Jarosławem Grzędowiczem. Biedrzycki objął funkcję redaktora naczelnego, Sokołowski został redaktorem prozy polskiej.
Tak narodził się Fenix Antologia. Pismo ukazywało się w wersji drukowanej i cyfrowej. Jedno z wydań zostało przygotowane przez Aleksandrę Janusz wraz z kobiecym zespołem redakcyjnym. Redakcja podjęła się także digitalizacji archiwalnych numerów, by ułatwić dostęp do materiałów, które przez lata były praktycznie nieosiągalne.
W 2018 roku powołano nagrodę literacką Fawkes, przyznawaną książkom fantastycznym, które nie zdobyły rozgłosu. Nazwa nawiązywała zarówno do Guya Fawkesa, jak i do feniksa Albusa Dumbledore’a. Nagrodę wręczano na Bachanaliach Fantastycznych. Laureatami zostali między innymi Maja Lidia Kossakowska za Upiór południa oraz Maciej Parowski za Burza. Ucieczka z Warszawy ’40.
Pod koniec 2019 roku Krzysztof Sokołowski zrezygnował z pracy w redakcji. W 2020 roku, przy dziewiątej antologii, Biedrzycki ogłosił zawieszenie publikacji z powodu rozpadu zespołu.
Historia Feniksa jest więc historią powrotów i zawieszeń. Od entuzjastycznego fanzinu, przez ambitne pismo konkurujące z największym tytułem na rynku, po współczesną antologię próbującą łączyć tradycję z nową rzeczywistością.
I nawet jeśli kolejne inkarnacje nie zawsze trwają długo, sama idea wciąż powraca. Jak feniks.





























