Książki

RECENZJA: Małe Licho i tajemnica Niebożątka | O tym, że bycie innym też jest w porządku

Takie książki dla młodszych czyta się jak krótką przygodę. I są takie, które działają jak miękki koc rzucony na ramiona, kiedy świat robi się trochę zbyt głośny. Małe Licho i tajemnica Niebożątka Marty Kisiel należy do tej drugiej kategorii. To opowieść pełna humoru, dziwactw i fantastycznych stworzeń, ale pod tą kolorową powierzchnią kryje się coś znacznie poważniejszego. Historia o tym, jak trudno jest być sobą, kiedy wszyscy wokół oczekują, że będziesz kimś zupełnie innym.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda jak klasyczna dziecięca fantastyka. W starym domu z uśmiechniętym dachem mieszkają bardzo nietypowi lokatorzy. Jest anioł stróż z alergią na własne pierze, dżinn w butelce, złośliwy utopiec, króliki o podejrzanie różowej barwie i potwory, które bardziej przypominają domowników niż zagrożenie. W centrum tego chaosu znajduje się Bożydar Antoni Jekiełłek, czyli Bożek, chłopiec o wielkim sercu i jeszcze większej wyobraźni.

Problem w tym, że Bożek wcale nie chce być bohaterem wielkiej przygody. On chce po prostu zostać w domu. Szkoła jawi mu się jak obca planeta pełna zasad, których nikt wcześniej nie wyjaśnił. Strach przed pójściem do szkoły staje się tu metaforą wszystkiego, co w dzieciństwie wydaje się ogromne, obce i trochę przerażające. 

Największym skarbem tej historii jest jednak relacja Bożka z jego aniołem stróżem, czyli tytułowym Lichiem. To postać jednocześnie komiczna i wzruszająca. Ma w sobie coś z perfekcjonisty, coś z opiekuna i coś z nadgorliwego przyjaciela, który zrobi wszystko, żeby świat nie zrobił krzywdy komuś, kogo kocha. Licho jest ucieleśnieniem troski. Takiej, która czasem przesadza, czasem sprząta zbyt intensywnie, ale zawsze płynie z dobrego serca.

Marta Kisiel robi coś bardzo sprytnego. Zamiast pisać moralizującą opowieść o odwadze i dorastaniu, tworzy historię pełną dziwactw, absurdalnych dialogów i niecodziennych sytuacji. Humor działa tu jak klucz. Otwiera czytelnika na trudniejsze tematy, zanim ten zdąży się przed nimi zamknąć. Bo pod warstwą żartów kryje się opowieść o odrzuceniu, o byciu innym i o lęku przed tym, co pomyślą inni.

Bożek skrywa bowiem tajemnicę, która może zmienić wszystko. Tajemnicę tak wielką, że w jego wyobraźni staje się potworem większym niż ten spod łóżka. I to właśnie ona sprawia, że historia zyskuje emocjonalną głębię. Nagle okazuje się, że magia, potwory i anioły nie są w tej książce najważniejsze. Najważniejsze jest pytanie, czy można być sobą w świecie, który woli, żeby wszyscy wyglądali tak samo.

Dużą rolę odgrywa też język. Kisiel pisze bogato, momentami nawet zbyt bogato jak na literaturę dziecięcą. Długie zdania i rozbudowane wyliczenia mogą czasami spowolnić lekturę, szczególnie młodszym czytelnikom. Ale jednocześnie to właśnie ten styl nadaje książce charakter. Jest w nim lekkość, rytm i pewna literacka zabawa słowem, która sprawia, że tekst brzmi jak opowieść snuta na głos przy kuchennym stole.

Nie można też pominąć ilustracji Agnieszki Wajdy, które idealnie dopełniają klimat historii. Są miękkie, pełne drobnych detali i delikatnej magii. Dzięki nim świat starego domu staje się jeszcze bardziej namacalny. To ilustracje, które nie tylko pokazują sceny z książki, ale pomagają uwierzyć, że taki dom naprawdę mógłby istnieć gdzieś na uboczu świata.

Małe Licho i tajemnica Niebożątka to książka skierowana do młodszych czytelników, ale w rzeczywistości działa na kilku poziomach. Dzieci znajdą tu przygodę, humor i dziwacznych bohaterów. Dorośli zobaczą coś więcej. Opowieść o wrażliwości, o potrzebie bycia obok dziecka i o tym, jak łatwo jest zapomnieć, że dziecięce lęki są dla dzieci tak samo realne jak dorosłe problemy dla dorosłych.

To historia, która przypomina, że dziwność nie jest wadą. Czasem jest po prostu innym sposobem istnienia. A w świecie pełnym szturm-trupów ktoś, kto odważy się być sobą, bywa najodważniejszym bohaterem ze wszystkich.

Miautopsja

Sekcja literatury (i nie tylko). Prowadzi kot. Z rękawiczkami, ale bez znieczulenia. Analiza i sekcja: czy literatura, komiks, manga, mają serce? I czy nie przestało bić?