Sebastian Michaelis potrafi przygotować idealną herbatę, doprowadzić posiadłość do porządku po kolejnej katastrofie, zorganizować przyjęcie, wyciągnąć swojego pana z kłopotów i przy okazji rozprawić się z każdym, kto stanie mu na drodze. Trudno znaleźć bardziej kompetentnego lokaja. Jest tylko jeden drobny problem. Sebastian nie jest człowiekiem, a jego służba u młodego Ciela Phantomhive’a ma bardzo konkretną cenę.
Pierwsze pięć tomów Kuroshitsuji Yany Toboso pokazuje serię, która długo nie chce dać się zamknąć w jednej szufladce. Początkowo można nawet odnieść wrażenie, że dostajemy przede wszystkim efektowną czarną komedię wykorzystującą kontrast pomiędzy arystokratycznym otoczeniem a demoniczną naturą Sebastiana. Szybko okazuje się jednak, że za eleganckimi strojami, herbatą, porcelaną i absurdalnie sprawnym lokajem kryje się znacznie mroczniejsza opowieść. Ciel nie zawarł paktu z demonem dla kaprysu. Chłopak ma za sobą doświadczenia, które pozostawiły po sobie znacznie więcej niż charakterystyczny znak kontraktu.
Relacja tej dwójki jest właściwie osią całej historii. Sebastian wykonuje rozkazy Ciela z perfekcją, lecz trudno mówić tutaj o zwyczajnej lojalności. Demon nie zapomina, dlaczego znalazł się przy chłopaku i jaka nagroda czeka go po zakończeniu ich wspólnej drogi. Toboso świetnie wykorzystuje tę zależność. Sebastian potrafi być zabawny, czarujący i niemal przesadnie elegancki, ale wystarczy kilka kadrów, aby przypomnieć sobie, że pod nienagannym frakiem znajduje się drapieżnik. Jego słynne kompetencje przestają być wtedy wyłącznie źródłem żartu.
Ciel jest znacznie ciekawszy, niż sugerowałby archetyp genialnego, wyniosłego dzieciaka. Jako głowa rodu Phantomhive wykonuje zadania dla królowej i porusza się po świecie, w którym polityka, przestępczość oraz interesy arystokracji nie pozostawiają wiele miejsca na dziecięcą niewinność. Jednocześnie manga nie pozwala całkowicie zapomnieć o jego wieku. Pod chłodnym zachowaniem nadal znajduje się trzynastoletni chłopiec, którego dorosłość została brutalnie przyspieszona. Dzięki temu jego pewność siebie nie zamienia się w nieznośną pozę, a chwile słabości naprawdę coś znaczą.
Pierwsze tomy potrzebują trochę czasu, żeby pokazać pełnię możliwości tej historii. Początkowe epizody przedstawiają codzienność posiadłości Phantomhive’ów i jej wyjątkowo niekompetentną służbę. Mey Rin, Bardroy i Finnian potrafią zamienić najprostsze obowiązki w katastrofę, więc Sebastian regularnie sprząta nie tylko pokoje, lecz także skutki ich działalności. Humor bywa mocno przerysowany, ale spełnia ważną funkcję. Pozwala poznać bohaterów i przygotowuje kontrast dla wydarzeń, które z każdym kolejnym tomem stają się coraz mniej niewinne.
Najlepiej widać to, kiedy historia przenosi uwagę na sprawę Kuby Rozpruwacza. Wtedy Kuroshitsuji wyraźnie zmienia temperaturę. Londyn przestaje być wyłącznie efektowną dekoracją pełną cylindrów, powozów i eleganckich kamienic. Staje się miejscem niebezpiecznym, brudnym i pełnym ludzi mających własne interesy. Śledztwo pozwala też Toboso wprowadzić postacie, które później zaczynają tworzyć coraz ciekawsze otoczenie Ciela i Sebastiana. Szczególnie trudno przeoczyć Grella, którego obecność natychmiast rozsadza powagę scen i wnosi do nich zupełnie inną energię.
Co istotne, kolejne wydarzenia coraz mocniej komplikują prosty podział na ludzi i potwory. Demon jest demonem i manga nigdy tego nie ukrywa, ale ludzie potrafią podejmować decyzje znacznie bardziej odrażające niż istoty nadnaturalne. Wątek Kuby Rozpruwacza bardzo dobrze wykorzystuje właśnie tę niejednoznaczność. Za makabryczną zagadką kryją się emocje, żal, zazdrość i cierpienie, dzięki czemu finał nie sprowadza się do efektownego schwytania złoczyńcy. Toboso interesuje również to, co człowieka doprowadziło do miejsca, z którego nie ma już łatwego odwrotu.
W tomach czwartym i piątym seria ponownie zmienia charakter, tym razem zabierając Ciela do świata cyrku. Noah’s Ark Circus początkowo wygląda jak okazja do kolejnego widowiskowego popisu autorki. Jest kolorowo, dziwnie i ekscentrycznie, a nowe postacie natychmiast wyróżniają się projektami oraz zachowaniem. Pod tą fasadą szybko zaczyna jednak narastać niepokój. Znikające dzieci prowadzą bohaterów do śledztwa, w którym Ciel i Sebastian muszą wejść do cyrkowej trupy i działać od środka. Sama zmiana otoczenia świetnie robi mandze, bo zamiast powtarzać wcześniejszy schemat, Toboso buduje zupełnie nową atmosferę.
Właśnie tutaj coraz wyraźniej widać, że autorka dobrze czuje opowieści oparte na kontraście. Piękno miesza się z makabrą, humor z okrucieństwem, a teatralność z czymś bardzo nieprzyjemnym ukrytym za kulisami. Cyrk wydaje się wręcz stworzony dla Kuroshitsuji. Wszystko jest w nim trochę przesadne, wszystko służy przedstawieniu i niemal każdy coś ukrywa. Nawet kiedy historia pozwala sobie na komediowe przerywniki, gdzieś z tyłu głowy pozostaje świadomość, że sprawa zaginionych dzieci prowadzi w coraz gorszym kierunku.
Pierwsze pięć tomów dobrze pokazuje również, jak bardzo Kuroshitsuji korzysta z warstwy wizualnej. Kreska Yany Toboso jest elegancka i dekoracyjna, szczególnie kiedy może pobawić się strojami, wnętrzami oraz wyglądem nowych bohaterów. Sebastian niemal zawsze wygląda tak, jakby nawet walka na śmierć i życie była kolejnym punktem jego zawodowego harmonogramu. Ciel z kolei dzięki kostiumom jeszcze mocniej przypomina niewielką figurę postawioną pośród świata dorosłych. Autorka potrafi jednak porzucić ozdobność, kiedy potrzebuje mocniejszego kadru. W bardziej brutalnych momentach estetyka nie przykrywa przemocy, tylko czyni ją jeszcze bardziej niepokojącą.
Nie wszystko od początku działa równie dobrze. Komediowe fragmenty związane ze służbą bywają powtarzalne, a pierwsze rozdziały nie zapowiadają jeszcze, jak rozbudowaną historią stanie się ta seria.
Niektóre rozwiązania są też świadomie teatralne i przesadzone, więc osoby oczekujące ponurego horroru mogą być zaskoczone ilością humoru. Tyle że właśnie ta zmienność okazuje się z czasem jednym z najbardziej charakterystycznych elementów mangi. Kuroshitsuji nie zamierza przez dwadzieścia rozdziałów utrzymywać jednej miny.
Po pięciu tomach najbardziej interesuje mnie jednak nie odpowiedź na kolejną kryminalną zagadkę, lecz to, dokąd może prowadzić układ Ciela z Sebastianem. Każde zwycięstwo chłopaka przybliża go przecież do zemsty, a spełnienie jego celu oznacza jednocześnie wykonanie kontraktu. To przewrotna sytuacja, ponieważ kibicując Cielowi, w pewnym sensie kibicujemy również demonowi czekającemu na jego duszę.
Kuroshitsuji zaczyna więc od efektownego pomysłu na demonicznego lokaja, ale bardzo szybko pokazuje, że ma do zaoferowania coś więcej niż samą atrakcyjną koncepcję. Pierwszych pięć tomów miesza kryminał, czarną komedię, grozę i fantastyczne widowisko, stopniowo odsłaniając coraz mniej przyjemne zakamarki świata Ciela. Najbardziej podoba mi się przy tym, że elegancja nigdy nie oznacza tutaj bezpieczeństwa. Im piękniej wygląda zastawiony stół i im spokojniej Sebastian poprawia rękawiczki, tym bardziej można podejrzewać, że za chwilę wydarzy się coś paskudnego. I chyba właśnie dlatego tak dobrze się to czyta.

