Mickey Bolitar ma piętnaście lat i zdecydowanie zbyt wiele powodów, żeby przestać ufać dorosłym. Ojciec zginął w wypadku, matka po jego śmierci trafiła na odwyk, a on sam został zmuszony do zamieszkania z wujem, którego niespecjalnie lubi. W nowej szkole powinien zajmować się koszykówką, ocenami i próbami znalezienia sobie miejsca wśród rówieśników. Zamiast tego bardzo szybko zaczyna zastanawiać się, czy zmarli rzeczywiście są martwi, dlaczego ludzie znikają bez śladu i czemu niemal każdy dorosły wie więcej, niż zamierza powiedzieć. Harlan Coben wprawdzie odmłodził bohatera, ale swoich ulubionych obsesji nie zmienił ani trochę.
Trylogię tworzą Schronienie, Kilka sekund od śmierci oraz Odnaleziony. Mickey jest bratankiem Myrona Bolitara, więc dla czytelników znających pozostałe książki Cobena nazwisko od razu będzie znajome. Nie trzeba jednak znać wcześniejszych przygód Myrona. Ta seria została pomyślana jako osobna historia, skierowana przede wszystkim do młodszego odbiorcy, choć Coben nie zamienia jej przez to w łagodną opowiastkę o nastoletnich detektywach. Śmierć, uzależnienie, przemoc, żałoba, rodzinne sekrety i krzywda wyrządzana dzieciom są tutaj stale obecne, tylko autor pokazuje je bez epatowania brutalnością.
Schronienie ma przy tym bardzo dobre otwarcie. Mickey znajduje się w takim momencie życia, w którym właściwie wszystko trzeba zbudować od początku. Wtedy poznaje Ashley, a dziewczyna wkrótce znika. Próba jej odnalezienia staje się pierwszym śledztwem chłopaka i prowadzi do znacznie większej tajemnicy związanej ze Schroniskiem Abeona. Dochodzi do tego Nietoperzyca i przede wszystkim zdanie, którego Mickey nie potrafi wyrzucić z głowy. Jego ojciec podobno żyje.
Coben od początku stosuje swój sprawdzony sposób konstruowania zagadki. Jedna tajemnica otwiera następną, odpowiedź niemal zawsze przynosi dodatkowe pytanie, a informacje początkowo wyglądające na nieistotne później okazują się częścią większej układanki. W Schronieniu działa to szczególnie dobrze, ponieważ wraz z Mickeyem dopiero poznajemy zasady tego świata. Nie wiadomo jeszcze, komu można zaufać ani jak daleko sięga cała sprawa. Autor sprawnie wykorzystuje również fakt, że bohater jest nastolatkiem. Mickey nie dysponuje możliwościami zawodowego śledczego, dlatego musi kombinować, ryzykować i korzystać z pomocy ludzi równie niedoświadczonych jak on.
I tutaj pojawiają się Ema oraz Łyżka, bez których ta trylogia straciłaby sporą część uroku. Coben dobiera bohaterów według bardzo czytelnego schematu. Każde z nich z jakiegoś powodu znajduje się trochę poza szkolnym głównym nurtem. Łączy ich przede wszystkim poczucie niedopasowania, ale szybko okazuje się, że właśnie dzięki różnicom tworzą skuteczną grupę. Ema jest bardziej zamknięta i ostrożna, Łyżka wnosi ekscentryczność oraz humor, natomiast Mickey ma fatalną skłonność do pakowania się tam, skąd rozsądny człowiek próbowałby właśnie uciekać.
Ich przyjaźń staje się jednym z najmocniejszych elementów całej serii. Coben potrafi wprawdzie mocno naginać prawdopodobieństwo, gdy jego nastolatkowie przeprowadzają kolejne dochodzenia, ale emocjonalna podstawa tej relacji pozostaje przekonująca. To dzieciaki, które niekoniecznie znalazłyby dla siebie miejsce w szkolnych hierarchiach, więc tworzą własną małą wspólnotę. Z czasem ważniejsze od kolejnych zagadek staje się nawet przekonanie, że gdy jedno z nich wpadnie w kłopoty, pozostałych dwoje nie zostawi go samego.
W Kilku sekundach od śmierci autor nie zaczyna wszystkiego od nowa. Wydarzenia następują krótko po finale Schronienia, a tajemnica Abeony, śmierci ojca Mickeya oraz człowieka określanego jako Rzeźnik z Łodzi nadal pozostaje obecna. Jednocześnie pojawia się nowa sprawa związana ze strzelaniną i Rachel. Coben prowadzi więc dwa rodzaje narracji równocześnie. Każdy tom otrzymuje własną zagadkę, ale w tle rozwija się większe śledztwo obejmujące całą trylogię.
Druga część pokazuje też jedną ze słabości tego pomysłu. Im więcej niezwykłych zbiegów okoliczności, tajnych organizacji i sekretów pojawia się wokół Mickeya, tym trudniej traktować całość jako choćby odrobinę prawdopodobną. Nastolatkowie momentami rozwiązują problemy z łatwością, której mogliby im pozazdrościć doświadczeni śledczy, a potrzebne informacje wyjątkowo często znajdują się akurat w ich zasięgu. Dorosły czytelnik prawdopodobnie kilka razy zapyta, jakim cudem ta trójka jeszcze funkcjonuje bez stałego nadzoru policji, lekarza i kilku bardzo zaniepokojonych opiekunów.
Cobenowi pomaga jednak tempo. Rozdziały są krótkie, wydarzenia szybko prowadzą do kolejnych wydarzeń, a zakończenia scen regularnie zostawiają drobny haczyk. To literatura zaprojektowana przede wszystkim po to, żeby czytelnik chciał sprawdzić następną stronę. Autor nie pozwala zbyt długo zastanawiać się nad prawdopodobieństwem kolejnych zdarzeń, ponieważ za chwilę podrzuca nową informację.
Nie zawsze dobrze wypadają natomiast dialogi. Czasami trudno uwierzyć, że właśnie tak rozmawialiby ze sobą nastolatkowie. Cobenowi zdarza się wkładać w ich usta kwestie potrzebne przede wszystkim do przekazania czytelnikowi informacji albo popchnięcia fabuły. Podobny problem dotyczy dojrzałości Mickeya. Trauma może przyspieszyć dorastanie, ale chłopak w niektórych sytuacjach zachowuje się tak, jakby jego metryka była jedynie umownym elementem fabuły. W innych z kolei podejmuje decyzje tak nierozsądne, że natychmiast przypominamy sobie jego rzeczywisty wiek.
Najwięcej problemów pojawia się jednak w Odnalezionym. Finał musi jednocześnie rozliczyć historię ojca Mickeya, rozwinąć sprawę Abeony, zająć się zniknięciem internetowego znajomego Emy oraz aferą dopingową w szkolnej drużynie koszykówki. Poszczególne wątki bywają interesujące, ale nagromadzenie ich w jednym tomie sprawia, że historia zaczyna się rozchodzić na kilka stron jednocześnie.
Paradoksalnie właśnie koszykówka daje Cobenowi okazję do poruszenia jednego z bardziej przyziemnych problemów całej trylogii. Rywalizacja, presja otoczenia, oczekiwania rodziny i pragnienie osiągnięcia sukcesu pokazują świat nastolatków bez konieczności dokładania kolejnej tajnej organizacji. W tych fragmentach seria dobrze przypomina, że dramat młodego człowieka nie musi obejmować międzynarodowej intrygi. Czasami wystarczy strach przed rozczarowaniem innych.
Podobnie działa wątek Emy. Bohaterowie przez trzy tomy mierzą się z poczuciem osamotnienia i odrzucenia, dlatego zniknięcie osoby poznanej przez internet nie jest wyłącznie kolejną zagadką kryminalną. Dla kogoś z zewnątrz taka znajomość może wydawać się mało istotna, dla Emy ma zupełnie inną wagę. Coben potrafi wykorzystać tę różnicę perspektyw bez robienia z niej wykładu o problemach współczesnej młodzieży.
Najbardziej kontrowersyjna pozostaje natomiast Abeona. Początkowo tajemnicza organizacja jest świetnym motorem fabularnym, ponieważ natychmiast rodzi pytania o swoją historię, członków oraz prawdziwe cele. Im więcej jednak dowiadujemy się o stosowanych przez nią metodach, tym trudniej bez zastrzeżeń przyjmować deklarację, że wszystko odbywa się dla dobra krzywdzonych dzieci. Trylogia jest najciekawsza wtedy, gdy sama zaczyna podważać prosty podział na ludzi dobrych i złych. Słuszny cel nie sprawia przecież automatycznie, że każda prowadząca do niego metoda również staje się słuszna.
Z większym dystansem należy potraktować historyczną część intrygi, szczególnie wątki związane z II wojną światową. Są ważne dla mitologii serii, ale zostały podporządkowane sensacyjnej konstrukcji i nie zawsze wypadają równie przekonująco jak współczesna część opowieści. Coben potrzebuje przede wszystkim tajemnicy mającej odpowiednio duży ciężar, dlatego historia staje się tutaj tworzywem thrillera. W efekcie niektóre rozwiązania mogą wydawać się zbyt wygodne albo zwyczajnie naciągane.
Cała trylogia najlepiej działa zresztą wtedy, gdy nie próbuje być większa, niż jest w rzeczywistości. To nie ponura opowieść o wielkim spisku ani szczególnie realistyczny kryminał. To sprawnie napisany thriller młodzieżowy, który bierze charakterystyczne dla Cobena rodzinne sekrety, zaginięcia, fałszywe tropy i nagłe zwroty wydarzeń, a następnie oddaje je grupie nastolatków. Czytelnik przyzwyczajony do książek z Myronem może odczuć uproszczenie, ale młodszy odbiorca dostaje bardzo przystępne wejście w literaturę sensacyjną.
Mickey nie jest przy tym młodszą kopią wuja. Łączy ich upór, skłonność do wikłania się w cudze problemy oraz przekonanie, że jeśli coś wygląda podejrzanie, należy natychmiast wsadzić w to nos. Mickey działa jednak z innego miejsca. Jego obsesja na punkcie prawdy nie wynika wyłącznie z ciekawości. Chłopak rozpaczliwie próbuje odzyskać kontrolę nad życiem, które w jednej chwili całkowicie się rozpadło.
Dlatego najważniejszym pytaniem trylogii wcale nie jest to, czy ojciec Mickeya naprawdę zginął. Ważniejsze okazuje się pytanie, co zrobi z odpowiedzią jego syn. Przez trzy książki Mickey uczy się, że poznanie prawdy nie zawsze naprawia rzeczywistość, a ludzie podejmujący decyzje w dobrej wierze mogą wyrządzić ogromną krzywdę. W świecie Cobena prawda rzadko przynosi czystą ulgę. Zazwyczaj wystawia rachunek.
Schronienie, Kilka sekund od śmierci i Odnaleziony nie są pozbawione naiwności. Intryga niejednokrotnie wymaga przymknięcia oka na prawdopodobieństwo, finałowy tom próbuje pomieścić za dużo, a nastoletni śledczy bywają skuteczniejsi, niż powinni. Mimo tych wad serię czyta się szybko i z zainteresowaniem, przede wszystkim dzięki bohaterom oraz umiejętności Cobena do urywania historii dokładnie wtedy, gdy chcemy wiedzieć więcej.
Nie jest to więc Coben w najcięższym wydaniu. Jest za to Coben, który potrafił przełożyć własny sposób opowiadania na potrzeby młodszego czytelnika bez sprowadzania go do roli dziecka wymagającego ciągłego pouczania. A jeśli po trzech tomach najbardziej zapamiętuje się nie kolejne spiski, lecz Mickeya, Emę i Łyżkę, to chyba najlepszy dowód, że za wszystkimi zagadkami znalazło się miejsce również na coś znacznie ważniejszego.

