Rycerstwo wyjątkowo źle znosi konfrontację z własną historią. Z jednej strony mamy turnieje, herby, przysięgi, damy serca i wojowników gotowych umrzeć w imię honoru. Z drugiej ludzi zawodowo zajmujących się przemocą, uczestniczących w wojnach, najazdach, oblężeniach i grabieżach, których codzienność nie przypominała eleganckiego świata późniejszych romansów. Rosie Serdiville i John Sadler próbują zmieścić obie te rzeczywistości w jednej, stosunkowo niewielkiej książce. Efekt jest przyzwoity, choć znacznie ciekawszy jako wprowadzenie do historii średniowiecznej wojskowości niż wyczerpująca opowieść o samym rycerstwie.
Honor i przemoc rozpoczyna się od kwestii najbardziej podstawowych, a zarazem potrzebnych, bo autorzy wyraźnie chcą oddzielić historycznego rycerza od postaci ukształtowanej przez literaturę i późniejszą kulturę. Rycerskość nie pojawiła się przecież wraz z gotowym kodeksem zachowania. Zawodowy konny wojownik oraz literacki ideał człowieka honorowego to dwa zjawiska, które dopiero z czasem zaczęły się na siebie nakładać. Odwaga, wierność seniorowi, religijność, sprawiedliwość czy miłosierdzie tworzyły wzorzec, ale wzorzec nie powinien być mylony z opisem rzeczywistych zachowań ludzi.
I właśnie to napięcie między deklarowanymi wartościami a praktyką jest znacznie ciekawsze od kolejnego powtarzania legend o szlachetnych wojownikach. Średniowiecze potrzebowało sposobów na ograniczenie przemocy ludzi, dla których przemoc była zawodem, źródłem pozycji społecznej i jednym z podstawowych narzędzi rozwiązywania konfliktów. Rycerskość można więc postrzegać nie tylko jako zestaw cnót, lecz również jako próbę wtłoczenia wojownika w określony system obowiązków, zależności i zachowań. Problem polegał oczywiście na tym, że rzeczywistość wojny regularnie rozsadzała podobne ideały.
Autorzy sprawnie pokazują tę sprzeczność. Obok honoru pojawia się brutalność, obok lojalności zdrada, a obok religijnego uzasadnienia wojny jej bardzo materialna strona. Wojownik potrzebował uzbrojenia, konia, zaplecza oraz środków pozwalających utrzymać odpowiedni status. Rycerstwo było nie tylko etosem, ale kosztownym sposobem funkcjonowania. Literatura mogła później zamieniać przedstawicieli tej warstwy w niemal nieskazitelnych bohaterów, jednak za efektowną symboliką znajdowała się konkretna ekonomia wojny.
Interesująco przedstawiono drogę prowadzącą do zostania rycerzem. Szkolenie rozpoczynane w dzieciństwie obejmowało nie tylko naukę walki, ale również polowania, jazdę konną, zajmowanie się wyposażeniem i zdobywanie kompetencji potrzebnych człowiekowi mającemu później funkcjonować w wojennej elicie. Giermek nie stawał się rycerzem wskutek jednego romantycznego gestu mieczem po ramieniu. Pasowanie było zwieńczeniem długiego procesu przygotowania do życia, w którym umiejętność posługiwania się bronią pozostawała równie ważna jak znajomość zasad właściwych własnemu stanowi.
Podobnie potraktowane zostają turnieje. W kulturze popularnej najłatwiej widzieć w nich kolorowe widowiska z herbami, proporcami i obserwującymi zmagania damami. Miały jednak również bardzo praktyczne znaczenie. Pozwalały ćwiczyć umiejętności potrzebne podczas wojny, budować prestiż i rywalizować z innymi wojownikami. Nie były przy tym bezpieczną inscenizacją. Wypadki, ciężkie obrażenia i śmierć stanowiły realne ryzyko, więc nawet najbardziej widowiskowa część rycerskiego życia pozostawała blisko związana z przemocą. Wyprawy krzyżowe zajmują naturalnie ważne miejsce w tej opowieści. To właśnie w ich kontekście szczególnie wyraźnie widać połączenie wojowania z religijnym obowiązkiem oraz rozwój ideałów rycerskich. Pojawiają się również zakony, w tym templariusze, których późniejsza legenda zaczęła żyć własnym życiem. Serdiville i Sadler nie próbują jednak budować kolejnej sensacyjnej narracji wokół zakonnych tajemnic. Bardziej interesuje ich miejsce tych organizacji w historii wojskowości oraz ewolucji samego pojęcia rycerza.
I tutaj książka zaczyna stopniowo ujawniać swoje ograniczenie. Im dalej posuwamy się przez średniowiecze, tym częściej Honor i przemoc staje się po prostu opowieścią o wojnach. Autorzy są kompetentni, a John Sadler jako historyk wojskowości swobodnie porusza się w tej materii, jednak tytuł może sugerować nieco inną książkę. Można oczekiwać pogłębionej historii stanu rycerskiego, jego obyczajów, codzienności, światopoglądu i ewolucji etosu. Tymczasem po wprowadzeniu tych zagadnień ciężar zostaje mocno przesunięty na konflikty, bitwy i wojowników uczestniczących w kolejnych wydarzeniach. Nie jest to samo w sobie wadą, dopóki potraktujemy Honor i przemoc jako zwięzłe wprowadzenie. Problem pojawia się wtedy, gdy czytelnik posiada już podstawową wiedzę o średniowieczu. Na niespełna dwustu stronach nie sposób przeprowadzić poważniejszej analizy kilku stuleci europejskiego rycerstwa, jego przemian, wojskowości, krucjat i kultury. Autorzy muszą wybierać, upraszczać i przechodzić dalej dokładnie w miejscach, w których temat zaczyna robić się najbardziej interesujący.
Szkoda zwłaszcza niewykorzystanego potencjału społecznej historii rycerstwa. Chciałoby się dowiedzieć więcej o tym, jak wojownik funkcjonował poza polem bitwy, jak wyglądały relacje wewnątrz tej warstwy, jak ideały wpływały na rzeczywiste postępowanie i jak bardzo różniło się ono zależnie od miejsca oraz okresu. Jeszcze ciekawsze byłoby konsekwentne zestawianie literackiego wzorca z zachowanymi świadectwami praktyki. Autorzy sygnalizują tę rozbieżność, lecz objętość książki nie pozwala im należycie jej wykorzystać.
Podobnie jest z przemocą zapowiedzianą przecież już w tytule. Serdiville interesuje się wpływem działań wojennych na ludność cywilną i ta perspektywa mogłaby stać się podstawą naprawdę mocnej książki o rycerskości oglądanej z drugiej strony miecza. Jak wygląda honor wojownika z punktu widzenia człowieka, którego wieś właśnie złupiła armia? Gdzie przebiegała granica pomiędzy dopuszczalną praktyką wojenną a okrucieństwem? Jak ideały miłosierdzia i wiary funkcjonowały w rzeczywistości, w której wojna uderzała również w tych, którzy z rycerskimi sporami nie mieli nic wspólnego? Takie pytania pojawiają się podczas lektury, ale odpowiedzi pozostają raczej częścią szerszego przeglądu niż głównym przedmiotem analizy.
Nie oznacza to, że otrzymujemy książkę powierzchowną w złym znaczeniu tego słowa. Autorzy wykonali solidną pracę, o czym świadczy również rozbudowana bibliografia, szczególnie imponująca przy niewielkiej objętości publikacji. Problem leży raczej w koncepcji serii i konieczności skondensowania ogromnego materiału. Czytelnik dostaje wiele punktów zaczepienia, lecz stosunkowo niewiele okazji, żeby zatrzymać się przy którymś z nich na dłużej. Honor i przemoc najlepiej sprawdzi się więc jako pierwszy krok. Dla osoby znającej rycerstwo głównie z filmów, powieści historycznych, legend arturiańskich czy współczesnego fantasy będzie pożytecznym uporządkowaniem podstaw. Pozwoli zobaczyć, że rycerz nie był człowiekiem chodzącym po średniowiecznej Europie z kodeksem honorowym pod pachą, a rycerskość pozostawała zmieniającym się ideałem, który nieustannie zderzał się z polityką, pieniędzmi, ambicją i wojenną praktyką.
Czytelnik bardziej obeznany z tematem prawdopodobnie będzie miał mniejszy pożytek. Znajdzie tu znajome wydarzenia, postacie i procesy, przedstawione klarownie, lecz bez szczególnie odkrywczego spojrzenia. To jedna z tych publikacji, które częściej rozbudzają zainteresowanie niż je zaspokajają. Można potraktować ją jako mapę prowadzącą do obszerniejszych opracowań, zwłaszcza że autorzy pozostawiają solidne zaplecze bibliograficzne. Ostatecznie Honor i przemoc okazuje się książką uczciwą, lecz trochę zbyt ciasną dla własnego tematu. Sadler i Serdiville skutecznie zdejmują z rycerza część romantycznej zbroi, pokazując zawodowego wojownika uwikłanego w hierarchię społeczną, religię, politykę oraz brutalną praktykę średniowiecznej wojny. Nie docierają jednak wystarczająco głęboko pod tę zbroję. Dla początkującego będzie to przystępna i uporządkowana lekcja. Dla czytelnika, który wcześniej spędził już trochę czasu ze średniowieczem, raczej przypomnienie znanych zagadnień niż wyprawa na nieznane terytorium.

