Kacper i spółka. Klątwa wodnika to taki komiks, który bardzo dobrze rozumie, czym powinna być dziecięca przygodówka. Nie chodzi tylko o to, żeby było śmiesznie, dynamicznie i trochę strasznie, choć oczywiście wszystko to tutaj jest. Chodzi o coś trudniejszego do uchwycenia, o tę szczególną energię wakacyjnej opowieści, w której zwykłe popołudnie może nagle zamienić się w wyprawę do świata ukrytego tuż pod powierzchnią jeziora. Adam Święcki świetnie wyczuwa ten ton i buduje historię, która z jednej strony jest bardzo lekka, a z drugiej niesie w sobie prawdziwy urok dziecięcego odkrywania nieznanego.
To już trzecia odsłona serii, ale Klątwa wodnika nie sprawia wrażenia opowieści zmęczonej własnym pomysłem. Wręcz przeciwnie, ma w sobie świeżość i swobodę, jakby autor doskonale wiedział, że największa siła takich historii tkwi nie w komplikowaniu świata ponad miarę, lecz w umiejętności opowiadania o nim z humorem, sercem i wyczuciem rytmu. Tym razem Kacper, Zośka i Bosman trafiają do labiryntu korytarzy ukrytych pod dnem jeziora, a ich przygoda szybko zamienia się w wyprawę pełną dziwacznych stworzeń, niesfornych bliźniaczek i zagrożeń, które są wystarczająco niepokojące, by podbić emocje, ale nie na tyle mroczne, by odebrać historii jej pogodny charakter.
Największą zaletą tego komiksu jest to, jak naturalnie łączy on klasyczną przygodę z motywami słowiańskiej fantastyki. Wodnik, olbrzym czy żołędny ludek nie są tu tylko ozdobnikami wrzuconymi po to, żeby dodać opowieści folklorystycznego kolorytu. Święcki traktuje te elementy jak pełnoprawną część świata dziecięcej wyobraźni, dzięki czemu wszystko wydaje się spójne, lekkie i bardzo wdzięczne w odbiorze. To właśnie ten rodzaj fantastyki, który nie wymaga ciężkiego tłumaczenia zasad, bo działa intuicyjnie. Dziecko po prostu wchodzi w ten świat i przyjmuje, że pod jeziorem może istnieć tajemniczy labirynt, a wodnik nie musi być tylko straszną legendą opowiadaną ku przestrodze.
Bardzo dobrze wypada także sama paczka bohaterów. Kacper, Zośka i Bosman mają między sobą przyjemną dynamikę, która nie sprawia wrażenia sztucznie wymyślonej. Różnią się, przekomarzają, reagują inaczej na zagrożenia, ale właśnie dzięki temu działają jak prawdziwa grupa. Ta relacyjna lekkość jest w takich historiach niezwykle ważna, bo to ona sprawia, że czytelnik nie tylko śledzi przygodę, ale też naprawdę lubi spędzać czas z bohaterami. To komiks, który bardzo mocno stoi przyjaźnią, a jednocześnie nie robi z niej szkolnej lekcji ani moralizatorskiej dekoracji.
Warstwa graficzna idealnie współgra z tonem opowieści. Kreska Adama Święckiego jest prosta, czytelna i bardzo żywa, a przy tym pełna charakteru. Postacie są wyraziste, łatwe do zapamiętania, a mimika i ruch nadają scenom odpowiednią dynamikę. Tła i przestrzenie podziemnych korytarzy mają w sobie coś jednocześnie przygodowego i baśniowego. To nie jest komiks, który próbuje olśnić formalnym eksperymentem. On stawia na klarowność, rytm i atmosferę, i robi to naprawdę skutecznie. Szczególnie dobrze działają plansze, w których akcja przyspiesza albo w których pojawiają się fantastyczne stworzenia, bo wtedy widać, jak dużą frajdę autor czerpie z opowiadania obrazem.
Ważne jest też to, że Klątwa wodnika nie traktuje dziecięcego odbiorcy protekcjonalnie. Owszem, to komiks bezpieczny, pełen humoru i ciepła, ale nie jest infantylny. Czuć w nim ducha dawnych wakacyjnych przygód, tych wszystkich historii, w których grupa dzieci trafiała na trop tajemnicy większej, niż powinna. Jest w tym coś z klasycznych opowieści o włóczeniu się po okolicy, znikaniu na całe dnie, wymyślaniu wypraw i odkrywaniu, że świat dorosłych wcale nie jest jedynym możliwym światem. Dlatego ten album może działać nie tylko na dzieci, ale i na starszych czytelników, którzy znajdą tu przyjemne echo własnych lektur i wakacyjnych fantazji.
Nie bez znaczenia pozostaje też humor, obecny niemal przez cały czas. To nie jest humor nachalny ani oparty wyłącznie na prostym gagowaniu. Raczej taki, który płynie z charakterów, z sytuacji i z lekkiego absurdu wpisanego w całą opowieść. Dzięki temu komiks czyta się z przyjemnością, a kolejne spotkania z dziwnymi istotami czy kolejne komplikacje nie męczą, tylko podtrzymują poczucie, że obcuje się z historią naprawdę dobrze opowiedzianą.
Klątwa wodnika to bardzo udana kontynuacja serii i jednocześnie przykład tego, że polski komiks dla młodszych czytelników może być jednocześnie mądry, zabawny i autentycznie przygodowy. Adam Święcki nie sili się na wielkie reinterpretacje ani nie próbuje na siłę udowadniać, że tworzy coś przełomowego. Po prostu opowiada dobrą historię. A czasem właśnie to wystarcza najbardziej. To komiks, który daje frajdę, budzi sympatię do bohaterów i zostawia czytelnika z poczuciem, że bardzo chętnie wróciłby jeszcze do tego jeziora, tych korytarzy i tej całej baśniowej spółki.




