Nie każda seria kryminalna potrafi utrzymać napięcie przez wiele tomów. Często z czasem bohaterowie zaczynają powtarzać te same schematy, a historie tracą swoją ostrość. W przypadku cyklu o Igorze Brudnym dzieje się coś odwrotnego. Przemysław Piotrowski konsekwentnie podkręca atmosferę i nie pozwala czytelnikowi poczuć się zbyt bezpiecznie. Markiz, dziewiąta odsłona serii, jest tego dobrym przykładem.
Igor Brudny i Julia Zawadzka wyjeżdżają na Hel z nadzieją, że choć na chwilę odetną się od chaosu, który od dawna towarzyszy ich życiu. Chcą złapać oddech i spróbować poukładać wszystko od nowa. Spokój jednak nie trwa długo. We wraku jednego z polskich okrętów zostaje odnalezione ciało młodej kobiety, a wokół sprawy szybko zaczynają narastać pytania. Dodatkowo na drodze bohaterów pojawia się tajemniczy mężczyzna, który sugeruje, że na półwyspie rozgrywa się coś znacznie bardziej niepokojącego.
Brudny i Zawadzka początkowo chcą zostawić śledztwo w rękach lokalnej policji. Szybko jednak okazuje się, że sprawca ma własny plan. Wciąga Brudnego w niebezpieczną rozgrywkę, w której kolejne ruchy są dokładnie zaplanowane. To już nie tylko próba rozwiązania zagadki, ale starcie z kimś, kto traktuje zbrodnię jak element większej, przemyślanej gry.
Piotrowski prowadzi fabułę dynamicznie, stopniowo odsłaniając kolejne elementy układanki. Wątki przeplatają się ze sobą, pojawiają się fałszywe tropy i momenty, które potrafią całkowicie zmienić sposób patrzenia na całą historię. To kryminał, który nie daje czytelnikowi komfortu spokojnego rozwiązywania zagadki, lecz raczej wciąga go w wir wydarzeń.
Dużą rolę odgrywa także sceneria. Hel, zamiast wakacyjnego kurortu, staje się miejscem pełnym napięcia i niepokoju. Zbliżający się sztorm doskonale współgra z atmosferą powieści. Zamknięta przestrzeń półwyspu sprawia, że bohaterowie nie mają gdzie uciec przed wydarzeniami, które zaczynają ich coraz mocniej osaczać.
Styl Piotrowskiego pozostaje bezpośredni i surowy. Autor nie wygładza rzeczywistości, nie łagodzi brutalności świata, który opisuje. Dzięki temu historia zachowuje swoją intensywność, a zbrodnie przedstawione w książce nie są jedynie fabularnym dodatkiem, lecz czymś, co naprawdę robi wrażenie.
Jednym z najmocniejszych elementów powieści jest także warstwa emocjonalna. Piotrowski potrafi zbudować sceny, które uderzają nie tylko w bohaterów, ale również w czytelnika. Takie momenty pokazują, jak dobrze autor potrafi prowadzić postacie przez kolejne tomy i jak łatwo można się z nimi zżyć.
Markiz nie próbuje rewolucjonizować całej serii. Zamiast tego rozwija elementy, które od początku stanowiły jej siłę. Znajoma struktura historii, połączona z coraz bardziej wymagającymi sprawami, sprawia, że cykl o Igorze Brudnym nadal trzyma wysoki poziom i nie traci swojej energii.
Po dziewięciu tomach Piotrowski wciąż potrafi utrzymać napięcie i zainteresowanie czytelników. A to w świecie długich serii kryminalnych wcale nie jest takie oczywiste. W końcu najgroźniejsze potwory nie zawsze wyglądają jak potwory. Czasem potrafią bardzo dobrze ukryć swoją prawdziwą twarz.


