Historia wyprawy Salomona Augusta Andréego od lat fascynuje ludzi zainteresowanych eksploracją Arktyki. Sam pomysł dotarcia balonem na biegun północny już pod koniec XIX wieku brzmi dziś jednocześnie imponująco i kompletnie szaleńczo. Marcin Bałczewski i Łukasz Godlewski bardzo dobrze rozumieją jednak, że w tej historii nie chodzi wyłącznie o samą ekspedycję. Na Północ nie jest klasycznym komiksem przygodowym ani prostą biografią słynnej wyprawy. To opowieść o obsesji odkrywania, o ludzkiej pysze wobec natury i o powolnym rozpadaniu się marzenia, które od początku miało w sobie coś tragicznego.
Największą zaletą tego albumu jest to, jak umiejętnie balansuje między dokumentalną dokładnością a emocjonalną narracją. Autorzy wyraźnie wykonali bardzo solidny research dotyczący samej ekspedycji, realiów epoki i postaci Andréego, Strindberga oraz Frænkela. Widać to zarówno w detalach technicznych związanych z wyprawą, jak i w sposobie przedstawienia codzienności uczestników ekspedycji. Jednocześnie komiks nigdy nie zamienia się w suchą lekcję historii. Wiedza służy tutaj budowaniu atmosfery i wiarygodności, a nie popisywaniu się materiałem źródłowym.
Bałczewski bardzo dobrze prowadzi narrację. Historia rozwija się spokojnie, momentami wręcz oszczędnie, ale właśnie dzięki temu coraz mocniej czuć ciężar sytuacji. Autor nie potrzebuje wielkich dramatycznych scen czy przesadnego patosu. Wystarczą drobne gesty, milczenie bohaterów i kolejne etapy ich walki z arktyczną rzeczywistością. Czytelnik doskonale wie, jak zakończyła się ta wyprawa, a mimo to napięcie działa praktycznie do samego końca.
Ogromną rolę odgrywa tutaj warstwa graficzna Łukasza Godlewskiego. To właśnie ilustracje budują większość emocji obecnych w albumie. Surowe krajobrazy Arktyki wyglądają momentami wręcz przytłaczająco. Biele, czerń i chłodne odcienie niebieskiego świetnie oddają zarówno temperaturę tego świata, jak i jego pustkę. W wielu kadrach człowiek wydaje się niemal niewidoczny wobec ogromu lodowej przestrzeni i właśnie wtedy Na Północ działa najmocniej.
Bardzo dobrze wypadają też nieme sekwencje. Autorzy często pozwalają obrazom mówić samym za siebie i to był świetny wybór. Cisza obecna w tych scenach doskonale oddaje izolację bohaterów, ich zmęczenie oraz coraz bardziej desperacką próbę przetrwania. Dzięki temu komiks ma momentami niemal dokumentalny charakter, ale jednocześnie zachowuje emocjonalną intensywność.
Nie wszystko działa jednak idealnie. O ile pejzaże i atmosfera wypadają znakomicie, o tyle same postacie bywają momentami mniej wyraziste wizualnie. W niektórych kadrach twarze czy sylwetki bohaterów tracą nieco charakteru i nie robią już tak dużego wrażenia jak otaczająca ich przestrzeń. Chwilami można też odnieść wrażenie, że album mógłby mocniej wejść w psychologię samych uczestników wyprawy, bo najbardziej poruszające fragmenty aż proszą się o jeszcze większe rozwinięcie emocjonalne.
Mimo tego Na Północ pozostaje jednym z ciekawszych polskich komiksów historycznych ostatnich lat. To album bardzo świadomie zrealizowany, unikający taniej sensacji i romantyzowania swoich bohaterów. Andrée i jego towarzysze nie są tutaj pomnikowymi herosami, lecz ludźmi rozdartych między naukową ambicją, marzeniem o sławie i zwykłym ludzkim strachem.
Najbardziej imponuje jednak to, jak dobrze autorzy uchwycili samą naturę wypraw polarnych. To nie jest historia o podboju Arktyki, lecz o zderzeniu człowieka z czymś kompletnie obojętnym wobec jego marzeń i planów. Im dalej bohaterowie zapuszczają się w lodową pustkę, tym mocniej czuć, że natura nie prowadzi z nimi żadnej walki. Ona po prostu trwa.
Na Północ to bardzo dojrzały, świetnie przemyślany komiks, który robi ogromne wrażenie przede wszystkim atmosferą i konsekwencją narracyjną. To jedna z tych historii, które pokazują, że największe tragedie eksploracji nie wynikają wyłącznie z błędów czy pecha, ale także z ludzkiej potrzeby przekraczania granic za wszelką cenę.




