Książki

RECENZJA: Zakon | Baśnie, które zostawiają siniaki

Drugi tom serii Sztorm pokazuje, że Paulina Hendel nie traktuje kontynuacji jak powtórki z rozrywki. Zamiast kopiować rozwiązania z pierwszej części, autorka rozszerza świat i podnosi stawkę. Zakon jest wyraźnie mroczniejszy, bardziej złożony i mniej przewidywalny. Tam, gdzie wcześniej była przede wszystkim przygoda i odkrywanie realiów Kolonii, tutaj pojawia się coś bardziej niepokojącego: historia, która zaczyna odsłaniać głębsze warstwy świata.

Liberia znów wchodzi w porę suchą, a wraz z nią powraca coś złego. Naczelnik Sztorm szybko orientuje się, że jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli, całe miasto może pogrążyć się w chaosie. Pokojowa Warta rozpoczyna śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci redaktora lokalnej gazety. Początkowo wygląda to na osobistą tragedię, lecz kolejne wydarzenia pokazują, że sprawa jest znacznie poważniejsza. Zaczynają pojawiać się następne ofiary, a sposób ich śmierci dziwnie przypomina brutalne wersje dawnych opowieści dla dzieci.

Właśnie tutaj Hendel pokazuje, jak sprawnie potrafi łączyć różne konwencje. W Zakonie spotykają się elementy kryminału, fantasy i lekkiego horroru. Wątek śledczy jest prowadzony w taki sposób, że czytelnik nie dostaje prostych odpowiedzi. Każda wskazówka prowadzi do kolejnych pytań, a fabuła stopniowo splata się w coraz bardziej skomplikowaną sieć zależności.

Drugi tom jest też wyraźnie mroczniejszy, bardziej złożony. Wrażenie “o, już wiem, jak ta seria działa” bardzo szybko zostaje ukarane, bo Hendel umie budować fabułę jak sieć, a nie jak sznurek. Jedna tajemnica prowadzi do drugiej, tropy się rozgałęziają, a rozwiązanie nie przychodzi jako jedna olśniewająca scena, tylko jako serię uderzeń, po których nagle rozumiesz, że wszystko było na widoku, tylko patrzyłeś nie tam, gdzie trzeba.

Na szczególną uwagę zasługują bohaterowie. W tym tomie wyraźnie widać, że autorka rozwija ich relacje i pozwala im wyjść poza schematy znane z pierwszej części. Szczególnie ciekawie wypada Margo, która zyskuje więcej przestrzeni w fabule i okazuje się postacią znacznie bardziej złożoną, niż mogło się wydawać wcześniej. Jej relacje z Sztormem i Kostkiem są napisane naturalnie, z wyczuciem dynamiki między bohaterami.

Równolegle Hendel rozbudowuje sam świat przedstawiony. Kolonia przestaje być jedynie tłem dla wydarzeń, a coraz mocniej odsłania swoje społeczne i polityczne napięcia. Pojawiają się wątki związane z uprzedzeniami, nierównościami czy konfliktem między różnymi grupami mieszkańców. Dzięki temu historia nabiera dodatkowej głębi, a kolejne wydarzenia zaczynają mieć szerszy kontekst.

Dużym plusem jest również to, że autorka konsekwentnie rozwija elementy fantastyczne wprowadzone w poprzednim tomie. Ogry i inne istoty zamieszkujące Kolonię nie są już tylko ciekawym dodatkiem do świata, ale zaczynają odgrywać coraz większą rolę w historii.

Zakon może nie ma już tej samej świeżości co pierwszy tom, ale nadrabia to większą złożonością fabuły i wyraźnie rosnącą skalą wydarzeń. To kontynuacja, która pokazuje, że seria ma dobrze przemyślany kierunek i potencjał na jeszcze bardziej rozbudowaną historię w kolejnych częściach.

Jeśli pierwszy tom był obietnicą ciekawego świata, to Zakon jest dowodem, że ta opowieść dopiero zaczyna nabierać rozpędu.

Agata Miałek

Kot, kubek kawy, książka albo serial. Czego chcieć więcej? Może spokoju od dwóch szalonych maluchów!