Victor Dixen w Agencji Perdido. Drodze przez mrok sięga po jeden z tych pomysłów, które od razu pobudzają wyobraźnię: co jeśli zgubione przedmioty wcale nie znikają przypadkiem? Co jeśli trafiają do miejsca ukrytego tuż pod powierzchnią naszego świata, a razem z nimi czasem przepadają także ludzie? Z takiego założenia autor tworzy opowieść na pograniczu urban fantasy, przygody i lekkiej grozy, która ma w sobie coś z dziecięcego lęku przed ciemnym kątem pokoju, ale też z klasycznej historii o wejściu do świata, którego nie powinno się zobaczyć.
Główną bohaterką jest Lucy, dziewczyna, której życie rozpada się w jednej chwili, gdy znika jej matka. To właśnie ta utrata staje się emocjonalnym punktem wyjścia całej powieści. Dixen bardzo dobrze rozumie, że strach przed potworami działa najmocniej wtedy, gdy wyrasta z czegoś prawdziwego. Lucy nie wyrusza w mrok dlatego, że marzy o przygodzie. Robi to, bo nie potrafi pogodzić się z pustką, jaką zostawiło po sobie zniknięcie najbliższej osoby.
Na jej drodze pojawia się Rita Perdido, jedna z tych postaci, które od razu wprowadzają do historii aurę tajemnicy. Ekscentryczna, dziwna, trochę niepokojąca, a jednocześnie posiadająca ciepło osoby, która wie więcej, niż mówi. To dzięki niej Lucy odkrywa świat Poszukiwaczy, ludzi zdolnych przenikać tam, gdzie trafia to, co zagubione. I właśnie od tego momentu książka nabiera prawdziwego tempa, bo zwyczajna rzeczywistość zaczyna pękać, odsłaniając coś znacznie mroczniejszego.
Największą siłą powieści jest klimat. Dixen tworzy świat pełen straszydeł, portali, ukrytych przejść i miejsc, które wydają się powstałe z dziecięcych koszmarów. Są tu istoty złodziejskie, istoty porywające, stworzenia bardziej obrzydliwe niż śmiertelnie groźne, ale też takie, które potrafią naprawdę zaniepokoić. Autor nie przekracza granicy horroru dla dorosłych, ale umie zbudować dreszcz. Agencja Perdido. Droga przez mrok nie tyle straszy, ile nieustannie przypomina, że za dobrze znaną codziennością może istnieć coś, co tylko czeka na chwilę nieuwagi.
Bardzo dobrze wypadają też same straszydła. Nie są jedynie przypadkowymi potworami wrzuconymi po to, by bohaterka miała przed czym uciekać. Każde z nich ma własny charakter, własną funkcję i własne miejsce w tym dziwnym podziemnym porządku. Szczególnie zapadają w pamięć te bardziej groteskowe, stworzone z pomysłem i lekkim upodobaniem do makabry. Dzięki nim świat przedstawiony zyskuje wyrazistość, a czytelnik coraz chętniej zagląda za kolejne drzwi, nawet jeśli przeczuwa, że za nimi nie czeka nic dobrego.
Lucy jako bohaterka dobrze pasuje do tej historii. Nie jest idealna, nie zawsze postępuje właściwie, czasem działa impulsywnie i zbyt szybko ufa własnym emocjom. Dzięki temu wypada wiarygodnie. Jej odwaga nie polega na braku strachu, lecz na tym, że mimo strachu idzie dalej. To opowieść o dziewczynie, która musi zbyt szybko dorosnąć, bo świat nie zostawia jej wyboru.
Pod całą fantastyczną warstwą kryją się tematy trochę cięższe, ale podane w sposób przystępny dla młodszego czytelnika. Samotność, strata, wykorzystywanie słabszych, poczucie wykluczenia i pytanie o to, jak daleko można się posunąć, żeby odzyskać kogoś bliskiego. Dixen nie moralizuje, ale pozwala tym sprawom wybrzmieć między kolejnymi scenami ucieczki, pościgu i odkrywania zasad ukrytego świata.
Tempo powieści jest szybkie, momentami wręcz filmowe. Kolejne wydarzenia następują po sobie sprawnie, a autor bardzo umiejętnie dawkuje informacje o Agencji, Poszukiwaczach i miejscu, do którego trafiają zgubione rzeczy. Nie wszystko zostaje wyjaśnione od razu, co działa na korzyść pierwszego tomu. Czuć, że Droga przez mrok jest początkiem większej historii i że wiele tajemnic dopiero czeka na odsłonięcie.
Nie jest to jednak książka wyłącznie dla młodszych czytelników. Owszem, jej ton, dynamika i konstrukcja są bardzo przystępne, ale starsi odbiorcy również mogą znaleźć tu sporo przyjemności. Zwłaszcza jeśli lubią urban fantasy z mrocznym pomysłem, wyrazistymi potworami i bohaterami, którzy odkrywają drugi świat ukryty pod zwyczajnością.
Warto docenić również to, że autor nie przesadza z grozą. Agencja Perdido. Droga przez mrok ma momenty niepokojące, ale nie przytłacza. To raczej mrok przygodowy, taki, który pobudza wyobraźnię i sprawia, że zaczynamy podejrzliwie patrzeć na znikające drobiazgi. Klucze, zabawki, stare pamiątki, wszystko nagle może mieć swoją tajemniczą dalszą drogę.
Victor Dixen stworzył początek serii, który działa dokładnie tak, jak powinien: wciąga, nie odsłania wszystkich kart i zostawia apetyt na więcej. To powieść pełna straszydeł, sekretów i niebezpiecznych przejść, ale jej prawdziwe serce bije w historii Lucy, która wyrusza w mrok nie po przygodę, lecz po odpowiedź na najważniejsze pytanie swojego życia.
Agencja Perdido. Droga przez mrok to bardzo udane urban fantasy dla czytelników, którzy lubią historie z dreszczykiem, tajemnicze organizacje i światy ukryte tuż obok naszego. Mroczna, dynamiczna, pełna wyobraźni i przyjemnie niepokojąca. Po tej lekturze naprawdę trudno nie zastanowić się, dokąd trafiają wszystkie rzeczy, które znikają nam bez śladu.

