Blue przez całą serię próbowała udowodnić, że kolor jej skrzydeł nie przesądza o tym, kim jest. Finał Królestwa Kwarcu przewrotnie odbiera jej nawet ten komfort. Nie chodzi już o cudze podejrzenia, religijne dogmaty czy społeczne uprzedzenia, lecz o moc, która naprawdę może zmienić ją w coś przerażającego. Piąty tom stawia bohaterkę dokładnie w miejscu, którego najbardziej się obawiała: pomiędzy pragnieniem ochrony bliskich a świadomością, że właśnie ona może stać się dla nich największym zagrożeniem. BOMHAT prowadzi ten konflikt bez taryfy ulgowej, lecz równocześnie próbuje zamknąć w jednym tomie tak wiele wątków, że finał momentami zwyczajnie nie nadąża za własnymi pomysłami.
Śmierć Steele nie jest tutaj jedynie kolejnym dramatycznym wydarzeniem. Blue musiała własnoręcznie zabić osobę, którą podziwiała i która stanowiła dla niej jeden z najważniejszych punktów odniesienia. To doświadczenie bardzo szybko zamienia żałobę w potrzebę działania. Bohaterka chce walczyć, chce pomścić Steele, a przede wszystkim przestać pozostawać bezsilna wobec ludzi manipulujących Królestwem Kwarcu. W jej zachowaniu pojawia się coraz więcej desperacji, a coraz mniej miejsca na rozsądek. Zemsta na Dantem oraz udział w turnieju stają się tylko kolejnymi etapami prowadzącymi ją coraz głębiej w stronę mocy, której nie potrafi już bezpiecznie kontrolować.
Sam turniej dobrze pokazuje, jak bardzo świat przedstawiony od początku był podporządkowany interesom możnych. Pozornie chodzi o ustalenie przyszłości królestwa oraz zachowanie równowagi pomiędzy najstarszymi rodami, ale młodzi Celes kolejny raz zostają wykorzystani jako narzędzia cudzych ambicji. Religia, polityka i magia splatają się tutaj w jeden mechanizm sprawowania kontroli. Wcześniejsze tomy sugerowały już, że oficjalna wersja historii Królestwa Kwarcu jest co najmniej podejrzana. Teraz BOMHAT odsłania kolejne fragmenty prawdy dotyczącej bogini, kryształu oraz samych podstaw funkcjonowania państwa. Problem polega na tym, że robi to wyjątkowo szybko.
Blue tymczasem coraz bardziej przypomina żywioł, a nie uczennicę próbującą znaleźć swoje miejsce w świecie. Jej ciemność nie jest już tylko efektowną mocą kontrastującą z anielską estetyką otoczenia. Zaczyna pochłaniać wszystko i wszystkich, a korzystanie z niej pozostawia ślad również w psychice dziewczyny. Bardzo dobrze działa tutaj wizualna konsekwencja całej serii. Im mocniejsza staje się Blue, tym mniej przypomina figurę pasującą do uporządkowanego, świetlistego Królestwa Kwarcu. BOMHAT od początku opierało ten świat na mocnym przeciwstawieniu bieli i czerni, światła oraz mroku, boskości i demonizmu. Finał pokazuje, jak fałszywy był ten podział.
Najciekawiej wypada jednak relacja Blue z Cassianem. Przez długi czas książę był dla niej kimś niemal idealnym. Jako jeden z niewielu dostrzegł w niej coś więcej niż czarne skrzydła i społeczne piętno. Nic więc dziwnego, że dziewczyna uczyniła z jego uznania jeden z fundamentów własnej wartości. Piąty tom coraz mocniej podważa jednak szczerość tej relacji. Cassian potrzebuje Blue, ale niekoniecznie oznacza to, że troszczy się o nią w sposób, w jaki ona chciałaby wierzyć. Im więcej wychodzi na jaw na temat jego planów i prawdziwego obrazu królestwa, tym wyraźniej widać, że wcześniejsze poczucie bezpieczeństwa Blue mogło być częścią znacznie większej manipulacji.
Ważną przeciwwagę stanowi Killian, który zdecydowanie szybciej dostrzega niebezpieczeństwo związane z zależnością Blue od księcia. Nie chodzi tylko o zazdrość czy prosty konflikt między bohaterami. Killian widzi, że dziewczyna gotowa jest poświęcić samą siebie, by spełnić oczekiwania człowieka, którego idealizowała przez lata. Dzięki temu jej podróż do Hellmos i poszukiwanie fragmentu czarnego słońca nabierają podwójnego znaczenia. To kolejna misja mająca uratować innych, ale równocześnie kolejny krok ku samozniszczeniu.
I właśnie tutaj najbardziej widać największą wadę finału. Materiału wystarczyłoby spokojnie na kilka kolejnych tomów. Turniej, starcie z Dantem, dalsze odkrywanie natury Blue, prawda o bogini, rola Cassiana, los Killiana, czarne słońce oraz polityczne podstawy Królestwa Kwarcu dostają bardzo mało przestrzeni. Zdarzenia następują po sobie gwałtownie, czasem zanim poprzednie zdążą naprawdę wybrzmieć. Szczególnie bolesne jest to przy emocjonalnych stratach. Bohaterowie odchodzą, dochodzi do przełomowych odkryć i pojawiają się decyzje, które powinny całkowicie zmieniać dynamikę historii, ale seria musi niemal natychmiast przejść dalej.
Nie znaczy to, że zakończenie jest pozbawione sensu. Kierunek, w którym zmierza Blue, został przygotowany dużo wcześniej. Jej czarne skrzydła, lęk otoczenia, zdolność pochłaniania, obsesja użyteczności i nieustanne pragnienie udowodnienia własnej wartości od początku prowadziły do konfrontacji z pytaniem, czy można posługiwać się destrukcyjną mocą i pozostać sobą. Finał pozostaje więc tematycznie spójny. Problemem nie jest sam pomysł, lecz ilość miejsca przeznaczona na jego realizację.
Warstwa graficzna do samego końca pozostaje ogromnym atutem mangi. BOMHAT znakomicie wykorzystuje monumentalność anielskich sylwetek, ozdobne stroje, architekturę królestwa i groteskowe formy mroku. Szczególnie transformacje Blue robią wrażenie, ponieważ piękno rysunku zaczyna wręcz kłócić się z tym, co dzieje się z bohaterką. W serii pełnej religijnej symboliki właśnie obraz najskuteczniej przekazuje rozpadającą się granicę między świętością a potwornością.
Królestwo Kwarcu kończy się więc w sposób pasujący do jego ponurej natury, ale zdecydowanie zbyt gwałtowny. Nie wszystkie pytania otrzymują odpowiedzi, nie wszystkie postacie dostają należne im domknięcie, a niektóre wielkie odkrycia pojawiają się właściwie chwilę przed końcem. Pozostaje wyraźne poczucie, że świat, który BOMHAT stworzyło, miał jeszcze sporo do opowiedzenia.
Mimo tego finał nie przekreśla wcześniejszych tomów. Blue pozostaje bohaterką tragiczną w znacznie ciekawszym sensie niż sugerowało początkowe przeciwstawienie czarnych skrzydeł i świetlistych Aniołów. Przez całe życie próbowała przekonać innych, że nie jest potworem. Ostatecznie musi zmierzyć się z dużo trudniejszym pytaniem: co zrobić, kiedy rzeczywiście nosi się w sobie coś zdolnego zniszczyć cały świat. I nawet jeśli Królestwo Kwarcu nie dostało wystarczająco wiele miejsca, żeby doprowadzić wszystkie swoje pomysły do pełnego finału, właśnie ten konflikt sprawia, że historia Blue zostawia po sobie więcej niż tylko niedosyt.

