Uwaga: tekst zawiera spoilery dotyczące fabuły, postaci, zakończenia oraz niektórych tajemnic świata The Blood of Dawnwalker. Nie zdradzam wszystkich szczegółów, ale jeżeli nie ukończyliście gry i chcecie samodzielnie odkrywać jej sekrety, warto wrócić tutaj później.
Historia Coëna i Brencisa dostała własne zakończenie, ale już przed premierą The Blood of Dawnwalker Rebel Wolves jasno dawało do zrozumienia, że Sangora ma być dopiero początkiem znacznie większej opowieści. Po ukończeniu gry widać zresztą, że twórcy bardzo świadomie rozdzielili te dwie rzeczy. Konflikt stanowiący podstawę pierwszej części można domknąć, zobaczyć konsekwencje swoich decyzji i zakończyć najważniejsze lokalne historie, a jednocześnie natknąć się na wystarczająco dużo wskazówek sugerujących, że Coën wszedł właśnie na drogę znacznie dłuższą niż trzydzieści dni spędzonych w Kotlinie Sangorskiej.
Od premiery pojawiło się już sporo informacji o tym, co Rebel Wolves zamierza robić dalej. Część dotyczy dalszego wsparcia pierwszej gry, część kolejnej odsłony, a jeszcze inne pozwalają spojrzeć znacznie dalej, bo studio otwarcie mówi o Dawnwalkerze jako sadze rozciągniętej na różne epoki, kontynenty i kultury. Warto jednak rozdzielić to, co rzeczywiście potwierdzili twórcy, od informacji, które zaczęły żyć własnym życiem po premierze, oraz od tropów pozostawionych w samej grze.
Dalsze wsparcie The Blood of Dawnwalker
Pierwsza gra nie musi zostać porzucona natychmiast po premierze. W materiałach dotyczących planów rozwoju pojawiają się mniejsze dodatki i dalsze wsparcie popremierowe, choć na razie nie ma podstaw, żeby oczekiwać pełnoprawnego fabularnego rozszerzenia na skalę osobnej kampanii. Z dostępnych informacji wynika raczej, że najbliższe dodatki mogą obejmować mniejsze porcje zawartości, nowe przedmioty, zadania albo kolejne elementy rozwijające istniejącą grę.
To rozróżnienie jest istotne, ponieważ określenie DLC bardzo szybko zaczęło być interpretowane jako zapowiedź dużych dodatków fabularnych. Na obecnym etapie nie traktowałbym tego jako rzeczy potwierdzonej. Rebel Wolves ma przed sobą zarówno dalszą pracę nad pierwszą częścią, jak i rozpoczęcie kolejnego pełnoprawnego rozdziału sagi, więc znacznie bardziej prawdopodobne wydaje się stopniowe rozwijanie obecnej gry mniejszymi aktualizacjami.
Sama The Blood of Dawnwalker ma zresztą kilka obszarów, które mogłyby przyjąć taką zawartość bez potrzeby ponownego otwierania zakończonego konfliktu z Brencisem. Sangora jest pełna postaci i historii funkcjonujących trochę obok głównego wyścigu z czasem, więc pojedyncze dodatkowe zadania czy niewielkie rozwinięcia istniejących mechanizmów pasowałyby do konstrukcji gry znacznie lepiej niż dopisywanie po fakcie drugiego finału.
Prace nad kolejnym Dawnwalkerem już się zaczynają
Najważniejszą informacją po premierze jest jednak to, że Rebel Wolves nie czeka z planowaniem kolejnej odsłony. Jakub Szamałek, dyrektor narracyjny studia, poinformował już o poszukiwaniu głównego scenarzysty, który ma współtworzyć następny rozdział sagi. Sam sposób sformułowania ogłoszenia nie pozostawia większych wątpliwości: studio myśli już o tym, co nastąpi po pierwszej grze.

Nie oznacza to oczywiście, że pełna produkcja znajduje się na zaawansowanym etapie. Rekrutacja osoby stojącej wysoko w strukturze zespołu scenariuszowego wskazuje raczej, że twórcy znajdują się bardzo wcześnie w całym procesie i dopiero budują fundament kolejnego projektu. Na następną grę przyjdzie więc zapewne poczekać znacznie dłużej niż na pierwsze popremierowe dodatki do obecnej części.
Najważniejsze jest jednak coś innego. The Blood of Dawnwalker nie okazało się jednorazowym eksperymentem Rebel Wolves, którego przyszłość zależała wyłącznie od tego, czy po premierze uda się znaleźć pomysł na ciąg dalszy. Ogólny kierunek został wyznaczony znacznie wcześniej i obejmuje coś znacznie większego niż bezpośrednią kontynuację wydarzeń z Sangory.
Dawnwalker ma być sagą rozciągniętą na wiele epok
Rebel Wolves jeszcze przed premierą pierwszej części mówiło wprost, że kolejne gry nie będą trzymały się XIV wieku ani Kotliny Sangorskiej. Coën ma podróżować przez różne okresy historyczne, kraje i kultury, a każda kolejna odsłona otrzyma własne miejsce akcji, postacie i konflikt. To być może najciekawszy element całego pomysłu na serię. Wędrowiec Świtu jest istotą żyjącą zupełnie inaczej niż zwyczajny człowiek (inaczej też niż standardowy wrakir, sugerują informacje z gry). Już pierwsza gra sygnalizuje, że jego starzenie i funkcjonowanie nie podlegają normalnym ludzkim ograniczeniom, więc twórcy mogą wykorzystać Coena jako stały punkt świata zmieniającego się wokół niego przez całe stulecia.

Daje to możliwości znacznie większe niż zwykła zmiana mapy pomiędzy częściami. Coën może obserwować upadek państw, zmianę religii, narodziny nowych kultur, rozwój technologii i stopniowe zanikanie świata, w którym sam dorastał. Człowiek poznany w XIV wieku może kilkaset lat później istnieć już wyłącznie jako nazwisko zapisane w starej kronice, podczas gdy dla Coena pozostanie konkretną osobą, którą kiedyś znał. Pierwsza część nabiera przez to dodatkowego znaczenia. Poznajemy bohatera bardzo młodego, niedoświadczonego i dopiero uczącego się tego, czym właściwie się stał. Jeżeli Rebel Wolves rzeczywiście przeprowadzi go przez kolejne stulecia, będziemy mogli obserwować nie tylko zmieniający się świat, ale również człowieka stopniowo oddalającego się od realiów, które go ukształtowały.
Każda część ma opowiadać zamkniętą historię
Jednocześnie studio nie chce budować sagi poprzez urywanie kolejnych opowieści w połowie. Rebel Wolves zaznaczało przed premierą, że The Blood of Dawnwalker będzie samodzielną historią i konflikt Coena z Brencisem otrzyma właściwe zakończenie. Po ukończeniu gry trudno się z tym nie zgodzić. Poszczególne wątki mogą zakończyć się zupełnie inaczej w zależności od naszych wyborów, ale sama Sangora nie zostaje porzucona w oczekiwaniu na sequel, który dopiero wyjaśni, kto wygrał.
Tak samo mają wyglądać następne części. Każda z nich ma dostać własną historię, nowych antagonistów i konkretny finał, podczas gdy ponad poszczególnymi grami będzie rozwijał się znacznie większy wątek związany z Coenem oraz naturą świata. To rozsądna konstrukcja, szczególnie przy serii, której kolejne części mogą dzielić lata produkcji. Można ukończyć jednego Dawnwalkera i dostać pełną opowieść, zamiast kończyć trzydziesto- czy pięćdziesięciogodzinną grę komunikatem mówiącym w praktyce „ciąg dalszy nastąpi za pięć lat”. Jednocześnie bardziej uważni gracze mają znajdować elementy prowadzące do większej historii całej sagi.
Coën dotrze aż do XXI wieku
Najbardziej zaskakującą częścią planów Rebel Wolves pozostaje teaser pokazany podczas Summer Game Fest 2026. Coën pojawia się w nim w zupełnie innych realiach niż te znane z pierwszej części. Zamiast średniowiecznej Sangory widzimy współczesność i świat XXI wieku. Twórcy od razu zaznaczyli jednak, że nie była to zapowiedź miejsca akcji drugiej części. Teaser miał pokazać znacznie odleglejszy kierunek całej sagi i zasugerować, dokąd ostatecznie zmierza historia Coena. Pomiędzy XIV wiekiem a współczesnością może więc zmieścić się wiele osobnych gier i okresów historycznych.
To również wyklucza jeden z bardziej oczywistych pomysłów: seria nie ma opierać się na podróżach w czasie. Coën nie zostanie przeniesiony z Sangory do współczesnego miasta jakimś zaklęciem ani portalem. Kolejne części mają po prostu rozgrywać się później. Bohater będzie żył dalej, podczas gdy wokół niego będą mijały kolejne epoki.
Właśnie ta różnica robi z pomysłu Rebel Wolves coś znacznie ciekawszego niż zwykłą zabawę zmieniającymi się dekoracjami. Jeżeli Coën rzeczywiście przeżyje kilka stuleci, współczesny świat nie będzie dla niego kolejnym poziomem gry. Będzie miejscem zbudowanym na szczątkach wszystkiego, co znał wcześniej.
Wilkołaki i inne istoty mogą odegrać większą rolę
Pierwsza część pozostawia jeszcze jeden interesujący trop dotyczący przyszłości świata. Wrakiry nie są jedynymi nadnaturalnymi istotami, których obecność sugeruje The Blood of Dawnwalker. W grze pojawia się również wątek związany z rasą przypominającą wilkołaki, a przynajmniej z istotami bardzo mocno odpowiadającymi temu wyobrażeniu. Nie jest on rozwinięty na tyle, żeby można było już dokładnie opisać ich historię, społeczeństwo czy miejsce w hierarchii świata, ale trudno potraktować go wyłącznie jako przypadkowy element tła.
To oczywiście nie oznacza, że druga część będzie opowiadała o wojnie Wędrowca Świtu z wilkołakami. Rebel Wolves niczego takiego nie zapowiedziało. Sama obecność tego wątku pokazuje jednak, że świat serii nie został zbudowany wyłącznie wokół ludzi i wrakirów. Jeżeli kolejne odsłony rzeczywiście mają przenosić Coena do innych krajów i kultur, naturalne wydaje się stopniowe odkrywanie następnych nadnaturalnych społeczności, które mogą mieć własne zasady, historię i stosunek do wrakirów.
Właśnie konflikt z taką rasą mógłby stanowić ciekawy motor jednej z przyszłych części. Pierwszy Dawnwalker rozpoczyna się od pozornie prostego podziału, w którym wrakiry wydają się oczywistym zagrożeniem, a później konsekwentnie go komplikuje. Podobny zabieg można byłoby zastosować przy wilkołakach: najpierw przedstawić je jako przeciwników, a dopiero później odsłaniać powody konfliktu i zależności sięgające znacznie dalej niż jedna lokalna wojna.
Jest to na razie spekulacja wynikająca z tropów pozostawionych w samej grze, nie informacja o fabule sequela. Warto jednak o niej pamiętać, szczególnie że Rebel Wolves zapowiada nowe miejsca, antagonistów i historie. Jeżeli saga ma rzeczywiście rosnąć przez kolejne epoki, trudno oczekiwać, żeby wrakiry pozostały jedyną rasą nadnaturalną mającą własne interesy.
Co z wyborami z pierwszej części?
Tutaj zaczyna się obszar, w którym informacje są znacznie mniej pewne. W sieci pojawiły się doniesienia sugerujące możliwość przenoszenia zapisów oraz konsekwencji decyzji pomiędzy kolejnymi odsłonami. Przy konstrukcji The Blood of Dawnwalker taki pomysł byłby niezwykle interesujący, bo zakończenia poszczególnych historii potrafią się od siebie mocno różnić.
Nie traktowałbym jednak na obecnym etapie przenoszenia zapisów jako równie mocno potwierdzonego elementu serii co przeskoki pomiędzy epokami czy pozostanie przy Coenie. W dostępnych oficjalnych wypowiedziach Rebel Wolves bardzo wyraźnie opisuje ogólną konstrukcję sagi, ale znacznie mniej konkretnie mówi o technicznym przenoszeniu decyzji pomiędzy grami.
A szkoda byłoby coś takiego przesądzać, bo sam pomysł ma ogromny potencjał. Decyzja podjęta w XIV wieku nie musi oznaczać, że po kilkuset latach spotkamy żyjącego jeszcze człowieka, któremu kiedyś pomogliśmy. Znacznie ciekawsze mogłyby być długofalowe konsekwencje: istnienie konkretnego rodu, zmieniona legenda, inne zapisy w kronikach, przetrwanie pewnej organizacji albo zupełnie inna pamięć o wydarzeniach w Sangorze.
Przy moich własnych przejściach pierwszej części szczególnie chętnie zobaczyłbym, jak twórcy poradziliby sobie właśnie z tym. Zakończenia potrafią różnić się nie tylko losem jednej postaci, lecz całych wątków, więc pełne przenoszenie decyzji byłoby ambitnym przedsięwzięciem. Dopóki jednak Rebel Wolves nie opisze tego mechanizmu dokładniej, rozsądniej potraktować go jako ciekawą możliwość niż obietnicę.
Co właściwie wiadomo o drugiej części?
Na razie znacznie więcej wiadomo o całej sadze niż o jej bezpośredniej kontynuacji. Studio rozpoczęło przygotowania do następnego rozdziału i poszukuje osób, które będą go współtworzyć, ale nie znamy miejsca akcji, okresu historycznego, antagonisty ani fabularnego punktu wyjścia.
Nie wiadomo również, jak duży odstęp czasowy oddzieli kolejną grę od pierwszej. Rebel Wolves ma właściwie pełną swobodę. Następna część może rozgrywać się kilkadziesiąt lat później albo wykonać znacznie większy skok. Oficjalna koncepcja serii pozwala na jedno i drugie.
W tym miejscu właśnie takie tropy jak obecność istot przypominających wilkołaki stają się szczególnie interesujące. Konflikt z Brencisem został zamknięty, więc kontynuacja nie potrzebuje kolejnego wrakirzego władcy próbującego powtórzyć jego rolę. Nowy kraj i nowa epoka mogą równie dobrze oznaczać zupełnie inną nadnaturalną społeczność, z którą Coën będzie musiał wejść w konflikt albo znaleźć sposób współistnienia.
Pewne wydaje się przede wszystkim to, że Coën pozostaje osią całego projektu. Pierwsza część była historią jego narodzin jako Wędrowca Świtu, ale przyszłe gry mają wykorzystać potencjał bohatera żyjącego wystarczająco długo, żeby przeprowadzić odbiorcę przez zupełnie różne okresy historyczne.
Sangora jest końcem pierwszej historii, nie całej opowieści
Po zakończeniu The Blood of Dawnwalker takie podejście wydaje mi się znacznie ciekawsze niż tradycyjne przygotowanie bezpośredniego sequela. Nie potrzebuję ponownego ratowania Sangory pięć lat później ani Brencisa powracającego z jakiegoś powodu tylko dlatego, że był rozpoznawalnym antagonistą pierwszej części. Ta historia dostała swoją przestrzeń i finał.
Znacznie bardziej interesuje mnie zobaczenie, jak Coën zmieni się po kolejnych dziesięcioleciach i z czym zetknie się poza znanym mu światem. W Sangorze nadal jest chłopakiem próbującym uratować rodzinę, który bardzo szybko zostaje zmuszony do zrozumienia własnej natury oraz rzeczywistości znacznie większej, niż wcześniej przypuszczał. Wiemy już jednak, że Rebel Wolves patrzy na niego w perspektywie całych stuleci, a pierwsza gra sugeruje przy okazji, że wrakiry są tylko jednym z elementów większego nadnaturalnego porządku.

Na razie najbliższym krokiem będzie zapewne dalsze wsparcie pierwszej gry, podczas gdy studio zacznie budować kolejny rozdział. Pełnoprawna kontynuacja znajduje się jeszcze daleko, a informacji o jej konkretnej fabule właściwie nie mamy. Znacznie więcej wiemy za to o ambicji stojącej za całą serią.
The Blood of Dawnwalker zaczęło od jednego regionu w XIV-wiecznych Karpatach, kilku wrakirów oraz trzydziestu dni walki o rodzinę. Jeżeli Rebel Wolves zrealizuje zapowiedzianą koncepcję, za kilka części możemy patrzeć na tego samego Coena w świecie oddalonym od Sangory o setki lat, spotykającego kolejne istoty, kultury i konflikty, dla których wydarzenia pierwszej gry będą już tylko odległą historią.
I właśnie dlatego najbardziej ciekawi mnie dzisiaj nie samo pytanie, gdzie będzie rozgrywał się Dawnwalker 2. Znacznie ważniejsze jest to, jak duży okaże się świat, którego Sangora była zaledwie pierwszym odsłoniętym fragmentem, oraz ile z człowieka poznanego w XIV wieku pozostanie w Coenie, kiedy w końcu dotrze do XXI stulecia.










