Słowiańszczyzna przeżywa w ostatnich latach prawdziwy renesans. Powstają powieści fantasy, komiksy, gry, a nawet seriale czerpiące z dawnych wierzeń. Tyle że bardzo często korzystają one z gotowych motywów, traktując Babę Jagę, Kościeja czy rusałki jako efektowne ozdobniki. Tymczasem Baśnie wschodniosłowiańskie Iwony Czapli przypominają, skąd właściwie te postacie się wzięły i dlaczego przez setki lat rozpalały wyobraźnię mieszkańców Europy Wschodniej. To nie jest książka, która próbuje uwspółcześniać folklor. Wręcz przeciwnie. Pozwala mu przemówić własnym głosem.
Autorka zebrała kilkadziesiąt baśni i podań wywodzących się z tradycji Słowian Wschodnich. Spotkamy tu całą galerię dobrze znanych postaci. Jest Baba Jaga, jest Kościej Nieśmiertelny, są rusałki, żmije, czarty, upiory i cała masa stworzeń, które później na różne sposoby przeniknęły do popkultury. Największą zaletą tego zbioru nie jest jednak liczba fantastycznych bohaterów, lecz możliwość zobaczenia ich w naturalnym środowisku, zanim stały się ikonami współczesnej fantastyki.
Czytając te opowieści bardzo szybko można zauważyć, że nie powstały po to, żeby zaskakiwać skomplikowaną fabułą. Większość bazuje na dobrze znanych schematach. Bohater wyrusza w drogę, przechodzi próby, otrzymuje pomoc od tajemniczego starca albo staruszki, walczy z siłami zła i wraca odmieniony. Wiele motywów powtarza się regularnie, ale właśnie na tym polega urok folkloru. Te historie przez pokolenia były przekazywane ustnie, zmieniały się, mieszały i obrastały kolejnymi wariantami. Nie szukałbym więc tutaj literackiej oryginalności, tylko zapisu sposobu myślenia ludzi sprzed setek lat.
I właśnie pod tym względem książka wypada najlepiej. Z tych baśni wyłania się świat bardzo prosty moralnie, ale jednocześnie niezwykle ciekawy kulturowo. Dobro jest nagradzane, pycha i chciwość kończą się źle, odwaga popłaca, a spryt często okazuje się cenniejszy od siły. Jednocześnie można dostrzec wiele elementów, które dziś budzą refleksję. Role kobiet i mężczyzn są jasno określone, małżeństwo bywa nagrodą za bohaterstwo, a świat funkcjonuje według zasad, które współczesnemu czytelnikowi mogą wydawać się bezwzględne. To jednak nie wada. Wręcz przeciwnie. Dzięki temu zbiór staje się ciekawym dokumentem dawnej mentalności.
Podoba mi się również to, że autorka nie próbuje wygładzać języka za wszelką cenę. Oczywiście całość została dostosowana do współczesnego odbiorcy, ale zachowano charakterystyczny rytm opowieści i pewną stylizację, dzięki której naprawdę można odnieść wrażenie, jakby ktoś snuł te historie przy ognisku albo w chłopskiej chacie podczas długiego zimowego wieczoru. Momentami pojawiają się archaizmy, lecz nie są na tyle uciążliwe, by utrudniały lekturę.
Nie bez znaczenia pozostaje również wydanie. Ilustracje świetnie wpisują się w klimat książki i sprawiają, że całość nabiera baśniowego charakteru. Nie dominują nad tekstem, ale skutecznie budują atmosferę. W tego typu publikacjach ma to spore znaczenie, bo przecież wyobraźnia zawsze była integralną częścią ludowych opowieści.
Nie jest to jednak książka pozbawiona wad. Po przeczytaniu kilkunastu czy kilkudziesięciu baśni z rzędu zaczyna dawać o sobie znać pewna powtarzalność. To naturalna cecha folkloru, ale mimo wszystko można odczuć zmęczenie podobnymi konstrukcjami fabularnymi. Zdecydowanie lepiej dawkować sobie tę lekturę niż próbować pochłonąć ją w dwa wieczory.
Druga rzecz, której naprawdę mi zabrakło, to bogatsze opracowanie. Chętnie przeczytałbym, z jakiego regionu pochodzi dana baśń, kiedy została spisana, jakie istnieją jej warianty albo czym różni się od podobnych opowieści funkcjonujących w innych częściach słowiańskiego świata. Takie komentarze uczyniłyby tę publikację jeszcze ciekawszą i pozwoliły spojrzeć na nią nie tylko jako zbiór baśni, ale również jako wartościowe źródło wiedzy o kulturze.
Mimo tego uważam, że Baśnie wschodniosłowiańskie spełniają swoje zadanie znakomicie. To książka dla ludzi, którzy chcą zajrzeć głębiej niż tylko do współczesnych interpretacji słowiańskich mitów. Nie dostaniemy tutaj widowiskowej akcji ani literackich fajerwerków. Dostaniemy za to opowieści, które przez wieki kształtowały wyobraźnię całych pokoleń.
Jeżeli interesuje Was słowiański folklor, dawne wierzenia albo po prostu lubicie odkrywać korzenie historii, z których później wyrastały współczesne legendy i fantasy, trudno o lepszy punkt wyjścia. To książka, do której warto wracać od czasu do czasu. Najlepiej po jednej lub dwóch baśniach naraz. Właśnie wtedy ich magia działa najmocniej.

