O Stanach Zjednoczonych napisano już chyba wszystko. Albo przynajmniej tak się wydaje. Dlatego do „Dziwnych stanów Ameryki” podchodziłem z pewną rezerwą, zastanawiając się, czy da się jeszcze powiedzieć coś nowego o kraju, który od dekad dominuje popkulturę, media i wyobraźnię ludzi na całym świecie. Okazało się jednak, że Martyna F. Zachorska nie próbuje opowiadać historii Ameryki od początku do końca. Zamiast tego wybiera trzynaście zjawisk, które na pierwszy rzut oka wydają się zwykłymi ciekawostkami, a później pokazuje, jak wiele mówią o samym społeczeństwie.
Największą siłą tej książki jest właśnie sposób prowadzenia narracji. Autorka bierze coś, co większość z nas kojarzy z filmów, seriali albo internetu, i rozkłada to na czynniki pierwsze. Konkursy małych miss, megakościoły, Taylor Swift, Florida Man, tradwives, patriotyzm, amerykańska kuchnia czy obsesja na punkcie pozwów sądowych przestają być internetowymi memami i zaczynają układać się w znacznie większą opowieść o historii, polityce i kulturze Stanów Zjednoczonych.
Podobało mi się, że Zachorska nie ogranicza się do wyliczania faktów. Za każdym razem stara się odpowiedzieć na pytanie „dlaczego?”. Skąd wzięły się dziecięce konkursy piękności? Dlaczego megakościoły wyglądają bardziej jak koncerty niż miejsca kultu? Czemu amerykański patriotyzm przybiera tak specyficzne formy? I dlaczego niektóre zjawiska, które z europejskiej perspektywy wydają się absurdalne, w USA są czymś zupełnie normalnym? Dzięki temu książka nie jest zbiorem ciekawostek, ale próbą zrozumienia mechanizmów stojących za nimi.
Autorka pisze bardzo lekko i przystępnie. To jedna z tych publikacji popularnonaukowych, które można czytać dla czystej przyjemności, a przy okazji wynosi się z nich sporo wiedzy. Widać ogromny research, ale nie ma poczucia, że czytelnik jest zasypywany datami czy akademickimi analizami. Wręcz przeciwnie – kolejne rozdziały czyta się niemal jak dobrze napisane reportaże lub rozbudowane felietony.
Nie oznacza to jednak, że książka jest pozbawiona wad. W kilku miejscach miałem wrażenie, że niektóre tematy aż proszą się o rozwinięcie. Każdy z trzynastu rozdziałów mógłby właściwie stać się osobną książką. Kiedy robi się naprawdę interesująco, autorka często przechodzi już do kolejnego zagadnienia. Pozostaje więc lekki niedosyt, szczególnie jeśli ktoś interesuje się amerykańską kulturą nieco bardziej niż przeciętny czytelnik.
Momentami wyczuwalny jest też bardziej publicystyczny ton. Nie przeszkadzał mi on szczególnie, ale osoby oczekujące klasycznego reportażu mogą zauważyć, że autorka chętnie komentuje opisywane zjawiska i prowadzi czytelnika przez własną interpretację. Dla mnie akurat dobrze współgrało to z lekkim stylem całej książki.
Najbardziej spodobało mi się to, że „Dziwne stany Ameryki” skutecznie rozprawiają się ze stereotypami. Pokazują, że za wieloma obrazami znanymi z popkultury stoją skomplikowane procesy społeczne, historyczne i polityczne. To książka, która nie wyśmiewa amerykańskich dziwactw, ale próbuje wyjaśnić, skąd się wzięły i dlaczego wciąż mają tak ogromny wpływ nie tylko na samych Amerykanów, ale również na resztę świata.
To bardzo udana, lekka i jednocześnie wartościowa lektura. Nie wyczerpuje tematu, ale świetnie zachęca do dalszego zgłębiania kolejnych zagadnień. Jeśli interesuje Was amerykańska popkultura, społeczeństwo albo po prostu lubicie książki, które w przystępny sposób tłumaczą złożone zjawiska, „Dziwne stany Ameryki” będą naprawdę dobrym wyborem.

