Komachi Takamura wierzy, że świat powinien działać według prostych zasad: słabszym trzeba pomagać, zło należy powstrzymywać, a sprawiedliwość musi mieć ostatnie słowo. Problem w tym, że piekło najwyraźniej prowadzi własną księgowość moralną i nie zamierza czekać, aż człowiek naprawdę coś zrobi. Enra z piekła rodem zaczyna się więc od przewrotnego pomysłu: dziewczyna, która żyje niemal jak chodzący kodeks etyczny, zostaje uznana za przyszłą wielką grzesznicę. Chie Shimada bierze ten absurdalnie wdzięczny punkt wyjścia i buduje na nim lekkie, zabawne shōjo z piekielnym konkursem, demonami, powolnie rozwijającą się relacją i pytaniem, czy o człowieku można wydać wyrok, zanim naprawdę zdążył zawinić.

Punktem wyjścia jest pomysł naprawdę udany. Komachi Takamura całe życie kieruje się zasadami. Wychowana przez prawników, wierzy w sprawiedliwość, przestrzeganie prawa i pomaganie słabszym. Tym większym szokiem okazuje się dla niej wiadomość, że według Zwoju Króla Piekieł w przyszłości stanie się jedną z największych grzesznic. Problem polega na tym, że nie została oskarżona za to, co zrobiła, lecz za to, co dopiero ma zrobić. To przewrotne założenie od razu nadaje historii ciekawy kierunek i stawia pytanie o to, czy przyszłość rzeczywiście jest z góry przesądzona.
Pierwszy tom skupia się przede wszystkim na przedstawieniu świata i bohaterów. Autorka sprawnie tłumaczy zasady funkcjonowania piekieł, wprowadza Enrę oraz buduje relację między nim a Komachi. Choć fabuła rozwija się dość spokojnie, trudno narzekać na nudę. Co chwilę pojawiają się nowe sytuacje, krótkie historie związane z potencjalnymi grzesznikami oraz humor, który dobrze równoważy fantastyczne elementy. Szczególnie podoba mi się to, że osoby trafiające pod ocenę piekła nie są jednowymiarowymi złoczyńcami. Każda z nich ma własne motywacje, własne słabości i powody swoich decyzji. Dzięki temu świat przedstawiony nie dzieli ludzi wyłącznie na dobrych i złych.
Największą siłą serii pozostaje jednak duet głównych bohaterów. Komachi jest typową bohaterką shōjo, ale nie irytuje swoją naiwnością. Jej upór i przekonanie o własnej niewinności wynikają z charakteru, a nie z fabularnej wygody. Enra natomiast początkowo wydaje się kolejnym aroganckim, pewnym siebie demonem, jednak szybko okazuje się postacią znacznie bardziej interesującą. Ich wzajemne docinki, nieporozumienia i stopniowo rodząca się więź są prowadzone bez niepotrzebnego pośpiechu, dzięki czemu relacja rozwija się naturalnie.

Drugi tom wyraźnie przyspiesza tempo. Do historii dołączają kolejni synowie króla piekieł, rywalizacja o tron nabiera rozpędu, a świat przedstawiony zaczyna wydawać się znacznie większy niż sugerował początek serii. Sama fabuła staje się bardziej dynamiczna, pojawia się więcej zaskoczeń, a Enra przestaje być wyłącznie pewnym siebie kandydatem do tronu. Coraz wyraźniej widać, że kontakt z Komachi wpływa na jego sposób myślenia, co dodaje tej relacji wiarygodności i sprawia, że chce się obserwować ich dalsze losy.
Jednocześnie manga nie zapomina o swoim głównym przesłaniu. Kolejne epizody przypominają, że ludzkich wyborów nie da się ocenić wyłącznie przez pryzmat prostych kategorii dobra i zła. Autorka pokazuje, że za błędami często stoją emocje, okoliczności i trudne decyzje, dzięki czemu nawet poboczne historie mają w sobie coś więcej niż tylko funkcję wypełniaczy między głównymi wydarzeniami.
Od strony graficznej trudno mieć większe zastrzeżenia. Kreska Chie Shimady jest bardzo estetyczna, pełna ekspresji i doskonale wpisuje się w stylistykę shōjo. Bohaterowie są łatwi do odróżnienia, emocje czytelne, a projekty demonów i piekielnych postaci mają odpowiednio fantastyczny charakter. Szczególnie dobrze wypadają sceny komediowe, w których mimika bohaterów potrafi wywołać szczery uśmiech.
Oczywiście nie jest to manga, która redefiniuje gatunek. Korzysta z wielu dobrze znanych schematów romansów shōjo i momentami wyraźnie je powiela. Jednak nadrabia to sympatycznymi bohaterami, ciekawym pomysłem na świat oraz lekką atmosferą. Drugi tom pokazuje zresztą, że seria dopiero się rozkręca i ma jeszcze sporo do zaoferowania.
Enra z piekła rodem to bardzo udane połączenie romansu, komedii i fantastyki. Nie próbuje być przesadnie mroczna mimo piekielnej tematyki, zamiast tego stawia na sympatycznych bohaterów, sprawnie rozwijaną relację oraz świat, który chce się poznawać dalej. Po dwóch tomach trudno jeszcze mówić o czymś wybitnym, ale zdecydowanie jest to seria, która z każdym kolejnym rozdziałem nabiera rozpędu i skutecznie zachęca, by sięgnąć po następne części.

