Postapokalipsa zazwyczaj zaczyna się od końca człowieka. Heart Gear Tsuyoshiego Takakiego zadaje jednak znacznie ciekawsze pytanie: co dzieje się później? Co pozostaje po ludzkości, kiedy wojny ucichną, miasta zamienią się w ruiny, a ostatnie ślady naszej cywilizacji zaczną obrastać piaskiem? Odpowiedź autora jest zaskakująco ciepła. Bo choć świat Heart Gear powstał na gruzach globalnej katastrofy, nie jest historią o zagładzie. To opowieść o rodzinie, pamięci i poszukiwaniu własnego miejsca w świecie.
Punkt wyjścia wydaje się znajomy. Dwieście lat po wojnie, która niemal całkowicie unicestwiła ludzkość, Ziemię zamieszkują głównie Geary – inteligentne maszyny stworzone przez człowieka. Wśród nich żyje Roue, prawdopodobnie jedna z ostatnich ludzi na planecie. Dziewczynę wychowuje Zett, robot pełniący rolę opiekuna, ojca i przyjaciela. Ich spokojna codzienność zostaje jednak brutalnie przerwana przez pojawienie się Chrome’a oraz tajemniczego bojowego Geara, który niszczy dotychczasowy świat bohaterki.
To właśnie pierwszy tom pokazuje największą siłę serii. Takaki bardzo szybko udowadnia, że nie interesuje go wyłącznie widowiskowa akcja. Owszem, walki są dynamiczne, a starcia robotów imponują rozmachem, ale równie ważne pozostają pytania o naturę człowieczeństwa. Czym właściwie jest dusza? Czy maszyna może mieć własne marzenia? Czy świadomość zależy od biologii, czy od zdolności do odczuwania więzi?
Najbardziej fascynujące jest to, jak bardzo ludzkie okazują się roboty. Geary nie są bezdusznymi automatami wykonującymi polecenia. Mają własne osobowości, lęki, poczucie humoru i cele. Chrome, mimo że skrywa w sobie niezwykle niebezpieczną bojową formę, przypomina bardziej zagubionego nastolatka niż idealną maszynę wojenną. Z kolei Zett od pierwszych stron budzi autentyczną sympatię, stając się sercem całej opowieści.
Drugi tom rozwija ten motyw jeszcze mocniej. Roue i Chrome ruszają w podróż do Heaven Land, miejsca, które może pozwolić przywrócić Zetta do życia. Sama wyprawa szybko zamienia się jednak w pretekst do poznawania kolejnych zakamarków tego niezwykłego świata. Takaki bardzo sprawnie przeplata przygodę z refleksją, dzięki czemu kolejne spotkania z nowymi Gearami nie są jedynie przystankami na mapie, ale okazją do zadawania kolejnych pytań o sens istnienia.
Szczególnie interesująco wypada wątek Walhalli – gigantycznego koloseum zarządzanego przez Wodana. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak klasyczny turniejowy arc rodem z shōnenów. Autorowi udaje się jednak nadać temu motywowi głębszy wymiar. Walczące tam Geary nie rywalizują dla chwały ani nagród. Wiele z nich zostało stworzonych wyłącznie do walki i po upadku ludzkości utraciło swój pierwotny cel. Arena staje się więc miejscem, gdzie próbują odnaleźć sens własnego istnienia.
To właśnie w takich momentach Heart Gear przypomina najlepsze dzieła science fiction. Za efektowną akcją kryją się filozoficzne pytania. Robot-kamerzysta marzący o tworzeniu sztuki, strażnik mostu uwięziony przez własne programowanie czy maszyny szukające nowej tożsamości po utracie swoich funkcji pokazują, że Takakiemu zależy na czymś więcej niż prostym przygodowym widowisku.
Nie oznacza to jednak, że seria jest pozbawiona typowo shōnenowych rozwiązań. Wręcz przeciwnie. Chrome bardzo szybko okazuje się wojownikiem o niemal nieograniczonym potencjale, pojawiają się coraz silniejsi przeciwnicy, a niektóre sceny walk zostały wyraźnie zaprojektowane z myślą o efektowności. Na szczęście autor zachowuje rozsądne proporcje. Widowisko nie przytłacza opowieści, lecz stanowi jej naturalne uzupełnienie.
Ogromnym atutem mangi pozostaje również warstwa wizualna. Takaki imponuje dbałością o szczegóły mechanicznych konstrukcji. Każdy Gear ma własny charakterystyczny wygląd, a projekty robotów są niezwykle pomysłowe. Jeszcze większe wrażenie robią sceny akcji. Walki są dynamiczne, czytelne i pełne energii. Autor doskonale rozumie, jak budować ruch na statycznej planszy. Niektóre sekwencje rzeczywiście wyglądają jak kadry z wysokobudżetowej animacji zatrzymane na papierze.
Jednocześnie świat przedstawiony nie ogranicza się do pustynnych ruin. Choć postapokaliptyczne pustkowia dominują krajobraz, kolejne lokacje mają własną tożsamość i atmosferę. Dzięki temu podróż Roue i Chrome’a rzeczywiście sprawia wrażenie wielkiej wyprawy przez nieznany świat.
Największym sukcesem pierwszych dwóch tomów pozostaje jednak sama relacja głównych bohaterów. Roue jest młoda i momentami naiwna, ale nigdy nie staje się irytująca. Chrome z kolei nieustannie próbuje zrozumieć samego siebie. Ich wzajemna więź rozwija się naturalnie i stanowi emocjonalny fundament całej historii. To właśnie dzięki niej czytelnik angażuje się w ich podróż.
Heart Gear bardzo łatwo byłoby zaszufladkować jako kolejną mangę o robotach walczących na ruinach świata. To byłoby jednak spore uproszczenie. Tsuyoshi Takaki stworzył historię, która pod mechanicznymi pancerzami ukrywa niezwykle ludzkie serce. Opowieść o samotności, przywiązaniu, przeznaczeniu i potrzebie odnalezienia celu. A przede wszystkim przypomnienie, że człowieczeństwo nie musi być zapisane w DNA. Czasem wystarczy pamiętać o kimś, kogo się kocha.

