Wojny pokoleniowe rzadko zaczynają się od spraw naprawdę poważnych. Czasem wystarczy bałagan, spóźniony powrót do domu albo jedno zdanie wypowiedziane niewłaściwym tonem. Krzysztof Otorowski właśnie z takich drobnych starć buduje komiks Jak upilnować wnuczka, opowieść o relacji, w której troska miesza się z irytacją, a wychowywanie działa w obie strony.
Punktem wyjścia jest dobrze znany układ. Starsza pani próbuje zapanować nad niesfornym wnuczkiem, który marzy przede wszystkim o świętym spokoju i życiu na własnych zasadach. Szybko okazuje się jednak, że babcia wcale nie zamierza pełnić roli spokojnej strażniczki porządku. Sama jest zadziorna, pomysłowa i zdecydowanie nie cierpi nudy.
Najlepsze w tym komiksie jest odwrócenie ról. Babcia nie tylko pilnuje wnuczka, lecz również sama staje się źródłem chaosu. Otorowski nie przedstawia starości jako czasu wycofania i biernego przyglądania się światu. Jego bohaterka ma energię, charakter i potrzebę działania. Wnuczek z kolei nie jest wyłącznie chodzącym problemem wychowawczym. To nastolatek próbujący zdobyć odrobinę niezależności i przekonany, że dorośli nie rozumieją jego świata.
Humor wynika głównie z ich podobieństwa. Oboje są uparci, oboje chcą postawić na swoim i oboje potrafią ignorować rozsądek. Dzięki temu ich codzienne starcia przypominają pojedynek równorzędnych przeciwników, a nie jednostronną lekcję dobrego wychowania.
Album ma luźną, epizodyczną konstrukcję. Kolejne sceny opierają się na drobnych konfliktach, nieporozumieniach i próbach przechytrzenia drugiej strony. Nie każdy żart zaskakuje, ale komiks najlepiej wypada wtedy, gdy babcia porzuca rolę odpowiedzialnej opiekunki i pokazuje własną skłonność do psot.
Pod humorystyczną warstwą kryje się również opowieść o samotności i potrzebie bliskości. Bohaterowie potrafią działać sobie na nerwy, lecz właśnie dzięki wspólnej codzienności oboje czują się potrzebni. To komiks o przywiązaniu, które najczęściej objawia się narzekaniem, zaczepkami i ciągłym sprawdzaniem cudzej cierpliwości.
Prosta, ekspresyjna kreska dobrze współgra z charakterem historii. Ważniejsze od szczegółowych teł są mimika, gesty i odpowiednio poprowadzona puenta. Otorowski sprawnie wykorzystuje reakcje bohaterów, bo często jedno spojrzenie mówi tu więcej niż rozbudowany dialog.
Jak upilnować wnuczka to lekki i sympatyczny album o relacji między dwojgiem ludzi, którzy są do siebie znacznie bardziej podobni, niż chcieliby przyznać. Nie udaje wielkiego traktatu o rodzinie, ale trafnie pokazuje, że troska może przybierać formę sprzeczki, a różnica wieku nie daje nikomu monopolu na rozsądek. Najzabawniej robi się wtedy, gdy przestaje być jasne, kto właściwie kogo pilnuje.

