Maui nie wchodzi do opowieści jak dostojny bóg, który zasiada na tronie i czeka na modlitwy śmiertelników. On od razu coś podnosi, łowi, przesuwa, kradnie albo próbuje przechytrzyć siły starsze od świata. W legendach zebranych przez Williama Drake’a Westervelta jest bohaterem nieustannie w ruchu, półbogiem, który nie przyjmuje rzeczywistości takiej, jaka jest. Jeżeli niebo znajduje się zbyt nisko, należy je unieść. Jeżeli słońce biegnie zbyt szybko, trzeba je schwytać. Jeżeli ogień pozostaje tajemnicą, trzeba wydrzeć ją bogom. Maui nie tyle żyje w świecie, ile bez przerwy próbuje go poprawiać, nawet jeśli przy okazji sprowadza na siebie i innych kolejne nieszczęścia.
Maui. Półbóg oceanów nie jest jednak klasyczną, płynną opowieścią o życiu jednego bohatera. To przede wszystkim zbiór legend, ich wariantów, powtórzeń i lokalnych przekształceń, które przez stulecia krążyły pomiędzy wyspami Polinezji. Westervelt skupia się głównie na tradycji hawajskiej, ale regularnie porównuje ją z przekazami pochodzącymi z Nowej Zelandii, Tahiti, Tonga czy Wysp Cooka. Dzięki temu czytelnik nie poznaje jednej wersji Mauiego, lecz całą rodzinę jego literackich i mitologicznych wcieleń.
To największa wartość tej książki, ale zarazem jej najpoważniejsza trudność. Autor nie zawsze oddziela narrację od komentarza. Zdarza się, że rozpoczyna jedną historię, po czym przerywa ją, by przywołać podobny motyw z innej wyspy, wyjaśnić różnicę w imionach albo wskazać możliwe pokrewieństwo pomiędzy wersjami mitu. Później wraca do głównego wątku, choć czasami trudno już pamiętać, w którym miejscu właściwie go zostawił. To książka bardziej przypominająca mitologiczne archiwum niż uporządkowany zbiór opowieści.
Nie oznacza to jednak, że lektura jest pozbawiona uroku. Przeciwnie, kiedy uda się przyzwyczaić do stylu Westervelta, kolejne legendy odsłaniają świat o niezwykłej wyobraźni. Maui korzysta z magicznego haka wykonanego ze szczęki przodkini, wyławia z oceanu wyspy, wyrusza po ogień, unosi sklepienie niebieskie i próbuje spowolnić słońce. Nie są to jedynie efektowne przygody potężnego herosa. Każda z nich tłumaczy jakiś element rzeczywistości. Kształt lądu, ruch ciał niebieskich, pochodzenie ognia, zmienność pogody albo obecność określonych roślin i zwierząt.
W tym sensie Maui jest bohaterem głęboko związanym z codziennym doświadczeniem ludzi zamieszkujących wyspy. Ocean nie stanowi dla nich dekoracji, lecz źródło pożywienia, drogę, zagrożenie i granicę świata. Słońce wyznacza rytm pracy, deszcz decyduje o przetrwaniu, a ogień zmienia możliwości całej wspólnoty. Maui ingeruje właśnie w te siły, które kształtują ludzkie życie. Jego wielkość nie polega wyłącznie na sile, ale na tym, że podejmuje walkę z naturą w imieniu tych, którzy sami nie mogliby tego zrobić.
Jednocześnie nie jest postacią jednoznacznie szlachetną. Bywa porywczy, bezwzględny, próżny i nieprzewidywalny. W zależności od wersji legendy może być dobroczyńcą ludzkości, sprytnym oszustem, nieodpowiedzialnym młodzieńcem albo istotą gotową zapłacić cudzym cierpieniem za własną moc. Te sprzeczności są fascynujące, ponieważ pokazują, że dawni bohaterowie nie musieli mieścić się w prostym podziale na dobrych i złych. Maui jest zmienny jak ocean, z którym pozostaje związany. Potrafi ocalić człowieka, ale potrafi też działać z pychy i narazić innych na śmierć.
Szczególnie interesujące są opowieści o jego pragnieniu pokonania śmierci. Maui nie zadowala się zdobyciem sławy, siły czy boskich narzędzi. Próbuje sięgnąć po coś znacznie większego, możliwość uwolnienia ludzi od przemijania. To właśnie w tych legendach jego postać nabiera najbardziej tragicznego wymiaru. Półbóg, który potrafił podporządkować sobie słońce i ocean, przegrywa w starciu z granicą, której nie może przekroczyć. Im więcej Maui potrafi, tym boleśniej wybrzmiewa fakt, że nie wszystko można zdobyć sprytem, odwagą albo siłą.
Westervelt pokazuje również, jak trudno ustalić jedną, spójną genealogię bohatera. Maui ma różnych rodziców, różnych braci i różne miejsca narodzin, zależnie od tego, z której wyspy pochodzi opowieść. Czasem występuje jako jeden z kilku braci noszących to samo imię, czasem jest dzieckiem istoty boskiej, innym razem kimś znacznie bliższym śmiertelnikom. Początkowo może to irytować, zwłaszcza czytelnika przyzwyczajonego do uporządkowanych mitologii, ale z czasem właśnie ta zmienność okazuje się jedną z najciekawszych cech książki.
Nie istnieje bowiem jeden Maui. Istnieje Maui hawajski, maoryski, tahitański i tongijski. Każda wspólnota dopasowuje go do własnego krajobrazu, historii i doświadczeń. Ten sam bohater wyławia inne wyspy, mierzy się z innymi bóstwami i otrzymuje nieco odmienne cechy. Nie jest to wada przekazu, lecz świadectwo jego żywotności. Opowieści nie zostały zamknięte w jednym kanonie. Przemieszczały się razem z ludźmi, ulegały zmianom i przejmowały lokalne szczegóły.
Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że język i konstrukcja książki mogą stanowić barierę. Westervelt pisał na początku dwudziestego wieku, a jego sposób przedstawiania materiału bywa suchy, powtarzalny i akademicki. Niektóre historie pojawiają się po kilka razy w lekko zmienionej formie. Autor czasem przytacza warianty, które różnią się zaledwie pojedynczym szczegółem, co przy dłuższej lekturze potrafi nużyć. W dodatku komentarze porównujące polinezyjskie wierzenia z chrześcijaństwem czy innymi religiami zdradzają epokę, w której powstało opracowanie.
Mimo tego książka zachowuje ogromną wartość. Daje dostęp do opowieści, które w polskich publikacjach pojawiają się rzadko, a jeśli już, to zwykle w mocno skróconej i uproszczonej formie. Tutaj Maui nie jest jedynie sympatycznym bohaterem popkultury. Jest istotą złożoną, niebezpieczną, czasem okrutną, a jednocześnie zdolną do czynów zmieniających porządek świata. Westervelt przywraca mu dzikość, wielkość i niejednoznaczność, które łatwo zgubić w nowoczesnych adaptacjach.
Maui. Półbóg oceanów najlepiej czytać powoli. Nie jako powieść, którą trzeba pochłonąć od początku do końca, lecz jako zbiór, do którego można wracać po jedną albo dwie legendy. Wtedy powtórzenia mniej przeszkadzają, a różnice pomiędzy wersjami zaczynają fascynować. To książka dla czytelników zainteresowanych mitologią, dawnymi wierzeniami i sposobami, w jakie ludzie tłumaczyli sobie otaczający świat.
Nie jest to pozycja łatwa ani szczególnie przystępna, ale potrafi wynagrodzić cierpliwość. Za każdym razem, gdy Maui zarzuca hak w ocean, wspina się ku słońcu albo próbuje oszukać śmierć, widać w nim coś więcej niż legendarnego herosa. Widać ludzkie pragnienie przekraczania granic, zdobywania wiedzy i zmieniania rzeczywistości. Maui pozostaje półbogiem właśnie dlatego, że jego moc jest boska, ale ambicje, błędy i marzenia pozostają boleśnie ludzkie.

