Trylogia Niezapominajka Kerstin Gier ma w sobie ten rodzaj uroku, który nie próbuje udawać wielkiej, ciężkiej fantastyki. To historia lekka, zabawna, romantyczna i pełna magicznych drobiazgów, ale jednocześnie napisana z taką swobodą, że bardzo łatwo dać się jej porwać. Po Trylogii czasu i Trylogii snów autorka znów wraca do tego, co wychodzi jej najlepiej: do opowieści o zwyczajnych nastolatkach, którym nagle rzeczywistość zaczyna pękać pod stopami.
W pierwszym tomie, Czego nie widać w świetle, poznajemy Quinna i Matildę. On jest popularny, pewny siebie i pozornie całkowicie niedostępny dla kogoś takiego jak ona. Ona jest spokojną dziewczyną z bardzo religijnej, momentami dusznej rodziny, miłośniczką fantasy i kimś, kogo Quinn długo właściwie nie zauważa. Wszystko zmienia się po jego wypadku. Chłopak zaczyna widzieć rzeczy, których nie powinno być: mówiące posągi, dziwne istoty, przejścia do innego świata. A jedyną osobą, której może o tym powiedzieć, okazuje się właśnie Matilda.
Ten pierwszy tom działa jak otwieranie drzwi do świata, którego jeszcze nie rozumiemy. Nie wszystko zostaje wyjaśnione od razu, a niektóre zasady Kręgu bywają początkowo trochę mgliste, ale właśnie ta niewiedza buduje przyjemne napięcie. Najmocniej wypada jednak relacja bohaterów. Quinn i Matilda nie zakochują się nagle, nie wpadają od razu w melodramat, tylko powoli uczą się siebie nawzajem. Jest w tym dużo uroku, nieporadności i humoru, dzięki czemu ich więź wydaje się naturalna.
Drugi tom, Co zostało utracone, jest pod wieloma względami jeszcze lepszy. Świat Kręgu staje się wyraźniejszy, magia częściej wychodzi na pierwszy plan, a kolejne tajemnice zaczynają układać się w większą całość. Quinn coraz lepiej rozumie swoje zdolności, ale im więcej odkrywa, tym bardziej widać, że każda odpowiedź otwiera następną zagadkę. Matilda natomiast przestaje być tylko pomocniczką w jego historii. Jej dociekliwość, odwaga i upór sprawiają, że bez niej Quinn bardzo szybko pogubiłby się w tym wszystkim.
W tej części bardzo dobrze widać, że Gier lubi bawić się konwencją. Są tu portale, tajne stowarzyszenia, sfinks, dziwne istoty i nowe niebezpieczeństwa, ale wszystko zostaje podane z lekkością, która bardziej przypomina cozy fantasy niż mroczną opowieść o końcu świata. Nie chodzi tu o strach, tylko o przygodę, tajemnicę i przyjemność odkrywania. To książka, którą czyta się z uśmiechem, nawet gdy bohaterowie wpadają w coraz większe kłopoty.
Finałowy tom, Co spaja świat, domyka trylogię w sposób ciepły, romantyczny i satysfakcjonujący. Quinn wie już, że Matilda jest dla niego kimś najważniejszym, ale oczywiście autorka nie pozwala im spokojnie myśleć tylko o szkolnym balu. Na horyzoncie pojawia się rytuał Gwiezdnych Wrót, czarne elfy, wyrocznia, która znika w najgorszych możliwych momentach, oraz przeciwnicy, którzy sprawiają, że stawka robi się naprawdę wysoka.
Trzeci tom ma dużo akcji, sporo humoru i kilka naprawdę udanych scen, w których widać, jak bardzo bohaterowie dojrzeli od początku serii. Matilda nie jest już tylko dziewczyną z sąsiedztwa, która przypadkiem została wciągnięta w magiczną aferę. Quinn również przestaje być wyłącznie tym przystojnym, popularnym chłopakiem z problemami. Oboje stają się parą, która działa razem, kłóci się, wspiera i podejmuje decyzje, bo wie, że uczucie nie zwalnia z odpowiedzialności.
Nie wszystko w tej trylogii jest idealne. Pierwszy tom miejscami rozkręca się wolniej, finał mógłby dostać odrobinę więcej przestrzeni, a część wątków bywa rozwijana bardziej skrótowo, niż by się chciało. Rodzina Matildy czasem balansuje na granicy przesady, choć trzeba przyznać, że bywa przy tym zabawnie nieznośna. Mimo tego całość ma w sobie ogromną lekkość i wdzięk.
Największą siłą Niezapominajki jest to, że Kerstin Gier nie zapomina, dla kogo pisze. To młodzieżowa fantastyka pełna ciepła, ironii, romantycznego napięcia i magicznych absurdów. Nie próbuje być brutalna ani przesadnie poważna. Zamiast tego daje czytelnikowi świat, do którego chce się wracać, bo jest dziwny, zabawny, trochę chaotyczny i bardzo sympatyczny.
To trylogia o tym, że magia często zaczyna się tam, gdzie ktoś wreszcie naprawdę nas zauważa. W świetle zwykłego dnia Quinn i Matilda mogliby się minąć bez większego znaczenia. Dopiero to, czego nie widać na pierwszy rzut oka, splata ich losy i prowadzi do historii, którą czyta się z dużą przyjemnością.
Niezapominajka jest jak dobra, słodka herbata wypita pod kocem, kiedy za oknem dzieje się coś dziwnego. Ciepła, zabawna, momentami ekscytująca i bardzo łatwa do polubienia.


