Komiksy

RECENZJA: Tymek i Mistrz. Perpetuum mobile | Magia, która działa najlepiej, gdy coś pójdzie nie tak

Niektóre komiksy próbują być wielką przygodą. Inne chcą wzruszać albo imponować rozmachem świata. Tymek i Mistrz od lat robi coś znacznie trudniejszego, sprawia, że czytelnik po prostu siedzi z głupim uśmiechem na twarzy. Bez przesadnego kombinowania, bez wielkich zwrotów akcji i bez potrzeby udowadniania, że humor musi być cyniczny, żeby działał. Perpetuum mobile po raz kolejny przypomina, jak dobrze funkcjonuje ten baśniowy chaos, w którym magia miesza się z absurdalną logiką, a największe katastrofy zaczynają się zwykle od bardzo złego pomysłu Mistrza.

Szósty tom serii Skarżyckiego i Leśniaka trzyma się dobrze znanej formuły krótkich, epizodycznych historii. Tymek i jego nieco roztargniony Mistrz mierzą się z kolejnymi wyzwaniami, które w teorii brzmią jak klasyczne baśniowe zadania. W praktyce wszystko szybko wymyka się spod kontroli. Próba stworzenia perpetuum mobile zamienia się w spór o rzeczy oczywiste, ratowanie królewny okazuje się kompletnie zbędne, a pomoc niedźwiedziowi z koszmarami nabiera zaskakująco ciepłego wymiaru. To właśnie w tym ciągłym podważaniu schematów tkwi siła tych opowieści.

Humor działa tu na kilku poziomach. Z jednej strony mamy proste, sytuacyjne gagi, które trafiają bezpośrednio i bez komplikacji. Z drugiej pojawia się bardziej subtelna warstwa, lekko ironiczna, czasem wręcz metatekstowa, bawiąca się konwencją baśni i fantasy. Skarżycki potrafi wyciągnąć komizm z rzeczy najprostszych, z języka, z nieporozumień, z dosłownego traktowania powiedzeń. To humor, który nie próbuje być na siłę inteligentny, a przez to często trafia celniej niż bardziej wyszukane żarty.

Bohaterowie pozostają niezmiennie największym atutem serii. Mistrz, który teoretycznie powinien wszystko wiedzieć, a praktycznie często błądzi, oraz Tymek, który niby jest uczniem, ale niejednokrotnie okazuje się rozsądniejszy od swojego nauczyciela. Ich relacja to klasyczny układ mistrz uczeń, odwrócony w sposób, który nadaje historii lekkości i dynamiki. Do tego dochodzi galeria postaci pobocznych, od królów po urzędników czarodziejstwa, którzy równie często są źródłem problemów, co ich rozwiązaniem.

Strona graficzna Leśniaka to już właściwie znak rozpoznawczy serii. Lekka, cartoonowa kreska, wyraźna karykatura, żywe kolory i doskonałe wyczucie rytmu planszy. Kadry są czytelne, dynamiczne i pełne detali, które same w sobie potrafią być źródłem żartu. To styl, który idealnie współgra z treścią, podkreślając jej absurd i baśniowy charakter, zamiast próbować go realistycznie tłumaczyć.

Warto też zwrócić uwagę na to, jak dobrze ta seria radzi sobie z utrzymaniem świeżości. Po tylu tomach łatwo byłoby popaść w powtarzalność, a jednak kolejne historie wciąż potrafią zaskoczyć pomysłem albo drobnym odwróceniem oczekiwań. Nie wszystkie epizody mają identyczną siłę, ale całość pozostaje równa i przede wszystkim bardzo przyjemna w odbiorze.

Tymek i Mistrz. Perpetuum mobile nie próbuje być czymś więcej, niż jest. To komiks, który ma bawić, odprężać i przypominać, że nawet najprostsze historie mogą działać, jeśli są dobrze opowiedziane. I robi to skutecznie. Bo czasem najlepsza magia to ta, która nie zmienia świata, tylko poprawia humor.

Aiden z Tego Świata

Uwielbiam podróże. Z książką, z komiksem, z mangą.
Na łonie natury najlepiej się odbiera. Dodam, że filmem i grą też nie gardzę.
I też da się je użytkować w dziczy!