Słowiańskie demony, wiedźmy, strzygi i wilkołaki od dawna przestały być w świecie Broma największym zagrożeniem. Unka Odya już w poprzednich tomach sugerowała, że prawdziwe niebezpieczeństwo kryje się gdzie indziej. W trzeciej odsłonie swojej serii mówi to już całkowicie wprost. Najstraszniejsze potwory nie wychodzą z lasu ani bagien. Noszą ludzkie twarze, zajmują stanowiska władzy i doskonale wiedzą, jak wykorzystywać innych.
To właśnie ten motyw staje się osią fabularną Broma 3. Maria coraz lepiej odnajduje się w rzeczywistości pełnej nadnaturalnych istot, ale jej problemy wcale nie stają się prostsze. Wręcz przeciwnie. Świat wiedźm okazuje się znacznie bardziej skomplikowany, niż mogło się wydawać, a na horyzoncie pojawiają się nowe konflikty, sekrety i zależności, które mogą wpłynąć na los wielu bohaterów.
Jednocześnie Odya nie zapomina o tym, co od początku było największą siłą serii: bohaterach. Trzeci tom nie jest opowieścią opartą na widowiskowych pojedynkach czy spektakularnych zwrotach akcji. To przede wszystkim historia relacji, emocji i ludzi próbujących odnaleźć swoje miejsce w świecie pełnym chaosu.
Najwięcej zyskuje tutaj sama Maria. Jej rozwój należy do najmocniejszych elementów albumu. Bohaterka dojrzewa, podejmuje coraz trudniejsze decyzje i zaczyna rozumieć, że nie wszystkie konflikty da się rozwiązać przy pomocy magii czy dobrych intencji. To właśnie dzięki niej seria nabiera coraz większej głębi, stopniowo wychodząc poza ramy fantastycznej przygody.
Równie interesująco wypadają wątki poboczne. Szczególnie ten dotyczący przyjaciela Broma zmagającego się z depresją. Odya porusza ten temat z dużą wyczuciem, unikając uproszczeń i taniego dramatyzmu. Dzięki temu nadnaturalna otoczka nie przesłania ludzkich problemów, lecz wręcz pozwala spojrzeć na nie z nowej perspektywy.
Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że Brom 3 pełni przede wszystkim funkcję tomu przejściowego. To część mocno skupiona na rozbudowie świata, rozwijaniu relacji i ustawianiu kolejnych elementów układanki. Niektórym czytelnikom może przez to brakować bardziej wyrazistego punktu kulminacyjnego czy samodzielnej historii zamykającej się w ramach jednego albumu.
Ale właśnie dzięki temu czuć, że seria zmierza w konkretnym kierunku. Poszczególne wątki nie są przypadkowe. Odya cierpliwie buduje fundamenty pod wydarzenia, które najpewniej wybrzmią dopiero w kolejnych tomach.
Pod względem narracyjnym autorka po raz kolejny pokazuje bardzo dobre wyczucie komiksowego medium. Dialogi są naturalne, tempo opowieści dobrze wyważone, a relacje między bohaterami wypadają wiarygodnie. Chemia między postaciami pozostaje jednym z największych atutów całej serii. To właśnie dzięki niej nawet spokojniejsze fragmenty czyta się z zainteresowaniem.
Warstwa graficzna może budzić bardziej mieszane odczucia. Charakterystyczna, oszczędna kreska Unki Odyi nie próbuje olśniewać detalem ani rozmachem. Skupia się przede wszystkim na bohaterach, emocjach i czytelności narracji. Są plansze, które znakomicie budują atmosferę i napięcie, choć zdarzają się również kadry mniej efektowne, sprawiające wrażenie bardziej funkcjonalnych niż zapadających w pamięć.
Nie zmienia to jednak faktu, że styl Odyi pozostaje rozpoznawalny i dobrze służy opowiadanej historii. To komiks, który nie próbuje imponować wizualnym fajerwerkiem, lecz konsekwentnie wykorzystuje obraz jako narzędzie narracyjne.
Największą zaletą Broma 3 jest dojrzałość. Seria zaczynała jako atrakcyjna mieszanka słowiańskiej fantastyki i młodzieżowej przygody, ale z każdym tomem coraz śmielej mówi o samotności, odpowiedzialności, przemocy i ludzkich słabościach.
To nie jest jeszcze najmocniejsza odsłona cyklu. Bardziej przypomina spokojny oddech przed kolejną burzą. Tyle że jest to oddech bardzo potrzebny. Pozwala bohaterom wybrzmieć, rozwinąć się i przygotować grunt pod wydarzenia, które dopiero nadejdą.
Po zamknięciu albumu pozostaje przede wszystkim jedno uczucie, frustracja wynikająca z konieczności czekania na dalszy ciąg. A to zwykle najlepszy dowód na to, że autorce udało się zrobić coś dobrze.



