Nieczęsto zdarza się powieść, której główną scenerią jest cmentarz, a mimo to nie opowiada przede wszystkim o śmierci. Peter S. Beagle już swoim literackim debiutem udowodnił, że potrafi znaleźć niezwykłość tam, gdzie inni widzieliby jedynie ciszę i przemijanie. Przytulne miejsce to historia pozornie kameralna, ale kryjąca w sobie zaskakująco dużo refleksji o samotności, miłości i odwadze, by na nowo otworzyć się na życie.
Jonathan Rebeck od niemal dwudziestu lat mieszka na cmentarzu, świadomie odcinając się od świata żywych. Towarzyszy mu wygadany kruk, który zdobywa dla niego jedzenie, oraz duchy zmarłych, z którymi potrafi rozmawiać. Gdy poznaje dwoje nowych mieszkańców nekropolii, Michaela i Laurę, staje się świadkiem rodzącego się między nimi uczucia. Jednocześnie w jego własnym życiu pojawia się pani Klapper, wdowa regularnie odwiedzająca grób męża. Od tej chwili historia zaczyna obracać się wokół dwóch równoległych opowieści o miłości, z których każda musi zmierzyć się z innymi ograniczeniami.
Największą siłą książki pozostaje klimat. Beagle nie tworzy klasycznej historii o duchach ani mrocznej opowieści grozy. Cmentarz staje się miejscem zadumy, rozmów i codzienności, a obecność zmarłych wydaje się czymś naturalnym. Autor pokazuje śmierć bez patosu i taniego dramatyzmu, traktując ją jako kolejny etap istnienia, w którym nadal można kochać, żałować i szukać odpowiedzi na pytania, których nie zdążyło się zadać za życia.
Ogromne wrażenie robi również język powieści. To proza niezwykle elegancka, pełna subtelnego humoru i melancholii. Beagle z łatwością przechodzi od filozoficznych rozważań do lekkich, często bardzo zabawnych dialogów. Szczególnie kruk kradnie wiele scen swoim ciętym językiem i absurdalnym poczuciem humoru, skutecznie przełamując bardziej refleksyjny ton opowieści.
Najciekawsze okazują się jednak relacje między bohaterami. Autor nie buduje napięcia poprzez spektakularne wydarzenia, lecz dzięki rozmowom, emocjom i stopniowym zmianom zachodzącym w postaciach. Jonathan, który od lat ucieka od ludzi, musi ponownie nauczyć się bliskości. Michael i Laura próbują odnaleźć miłość w miejscu, gdzie czas nie płynie już tak jak za życia. Każda z tych historii mówi o tym samym, że największym przeciwnikiem człowieka bardzo często nie jest śmierć, lecz samotność.
Nie każdemu jednak taki sposób prowadzenia narracji przypadnie do gustu. Powieść rozwija się spokojnym rytmem i przez większość czasu opiera się na dialogach oraz rozważaniach bohaterów. Osoby oczekujące dynamicznej akcji czy licznych zwrotów fabularnych mogą odczuć pewien niedosyt. Beagle świadomie rezygnuje z widowiskowości na rzecz atmosfery i emocjonalnej głębi.
Trudno nie podziwiać również dojrzałości tej książki. Tym bardziej zaskakuje fakt, że autor napisał ją jako nastolatek. Już tutaj widać cechy, które później uczyniły go jednym z najważniejszych twórców literackiego fantasy: niezwykłą wrażliwość, umiejętność łączenia baśniowości z codziennością oraz talent do opowiadania o sprawach uniwersalnych bez popadania w banał.
Przytulne miejsce nie jest historią o duchach nawiedzających żywych. To opowieść o ludziach, którzy próbują odnaleźć sens istnienia niezależnie od tego, po której stronie życia się znajdują. Ciepła, melancholijna i pełna cichego uroku, zostawia po sobie znacznie więcej niż tylko wzruszenie. Zostawia pytanie, czy naprawdę żyjemy, dopóki nie odważymy się otworzyć na drugiego człowieka.

