Nie każda książka musi opowiadać historię. Czasem wystarczy, że uchwyci sposób patrzenia na świat. Księga kotów jest właśnie takim literackim drobiazgiem. To nie powieść ani zbiór opowiadań, lecz bardzo osobisty zapis wieloletniej fascynacji Ursuli K. Le Guin zwierzętami, które od zawsze wymykały się prostym definicjom. Autorka nie próbuje wyjaśniać kotów. Zamiast tego z ogromną czułością obserwuje ich codzienność i zaprasza czytelnika do świata, w którym mruczenie, milczenie i spojrzenie znaczą więcej niż najdłuższe rozmowy.
Już sam układ książki pokazuje, że nie jest to publikacja, którą czyta się od deski do deski jednym tchem. Obok wierszy pojawiają się krótkie eseje, humorystyczne listy, komiks, ilustracje, rysunki, zabawne filozoficzne rozważania i wspomnienia o kotach, które przez lata towarzyszyły pisarce. Wszystkie te elementy tworzą mozaikę, w której najważniejsza jest nie fabuła, lecz atmosfera.
Pisarka dostrzega rzeczy, które większość właścicieli kotów intuicyjnie czuje, ale rzadko potrafi ubrać w słowa. Potrafi z pozornie zwyczajnego przeciągnięcia się na parapecie stworzyć niemal filozoficzną refleksję, a z leniwego spojrzenia kota wydobyć jednocześnie humor i tajemnicę. Nigdy jednak nie popada przy tym w przesadną egzaltację. Jej teksty są lekkie, pełne ciepła i subtelnej ironii.
Szczególnie urokliwie wypada Sztuka bunditsu, czyli żartobliwa wariacja na temat medytacji inspirowanej… sposobami układania się kotów. To właśnie w takich fragmentach najlepiej widać charakterystyczne poczucie humoru autorki. Le Guin bawi się konwencją, ale jednocześnie doskonale rozumie swoich futrzastych bohaterów. Podobnie jest z fikcyjną korespondencją między kotami czy krótkim komiksem. To drobiazgi, które wywołują uśmiech, zamiast próbować za wszelką cenę być błyskotliwe.
Bardziej wzruszającą stronę książki odkrywamy pod koniec, gdy autorka opowiada o kotach, które towarzyszyły jej przez całe życie. Te krótkie wspomnienia pokazują, jak ważną rolę odgrywały w jej codzienności. Nie są jedynie sympatycznymi anegdotami, lecz zapisem prawdziwych więzi, budowanych przez lata wspólnego życia. Dzięki nim Księga kotów zyskuje dodatkowy wymiar i staje się czymś znacznie bardziej osobistym niż tylko literacką zabawą.
Nie jest to jednak książka dla każdego. Osoby oczekujące klasycznej biografii, rozbudowanych esejów czy literackiej analizy kociej natury mogą poczuć niedosyt. To publikacja niewielka, fragmentaryczna i bardzo kameralna. Jej siła tkwi właśnie w tych krótkich formach, które najlepiej smakują czytane powoli, między codziennymi obowiązkami, najlepiej z kotem śpiącym gdzieś w pobliżu.
Na uwagę zasługuje również wydanie. Ilustracje, szkice i fotografie doskonale uzupełniają tekst, sprawiając, że książkę równie chętnie się ogląda, jak czyta. Wszystko utrzymane jest w lekkim, ciepłym tonie, idealnie oddającym charakter tej publikacji.
Księga kotów nie próbuje udowodnić, że koty są niezwykłe. Ursula K. Le Guin zakłada, że każdy, kto kiedykolwiek dzielił z nimi dom, już o tym wie. Pozostaje jej jedynie pokazać, jak wiele piękna, humoru i tajemnicy można odnaleźć w codziennym życiu z tymi nieprzewidywalnymi stworzeniami. To niewielka książka, ale pełna czułości, inteligentnego humoru i miłości do zwierząt, której nie da się udawać.

