W Issak 1 rzuca bohatera w epokę pęknięcia, którym jest Europa roku 1620, kontynent rozdarty wojną trzydziestoletnią, religijną nienawiścią, politycznym interesem i coraz wyraźniejszą zmianą sposobu prowadzenia walki. Miecz nie traci jeszcze znaczenia, honor wciąż brzmi jak słowo z dawnych opowieści, ale pole bitwy zaczyna należeć także do prochu, muszkietów, fortyfikacji i chłodnej kalkulacji dowódców. Właśnie w tę rzeczywistość wchodzi Issak, przybysz z Japonii, wybitny strzelec i człowiek napędzany osobistą misją zemsty.
Pierwszy tom bardzo szybko zdradza, że seria nie zamierza opowiadać historii wojny z dystansu kronikarza. Kazuo Koike, Shinji Makari i Double S wybierają perspektywę awanturniczej epopei, w której jednostka może chwilowo odwrócić bieg starcia, ale nie może oczyścić świata z jego brutalności. Issak pojawia się w Europie jako ktoś obcy kulturowo, moralnie i wojskowo. Nie pasuje do zasad, według których funkcjonują lokalni dowódcy, najemnicy i żołnierze. Ma własny kodeks, własny cel i broń, która od pierwszych scen budzi respekt. To klasyczne ustawienie bohatera z zewnątrz, ale osadzone w realiach rzadko wykorzystywanych w popularnej mandze dostępnej na polskim rynku.
Największym atutem tomu pozostaje sam pomysł. Japoński strzelec w centrum wojny trzydziestoletniej brzmi jak koncept ryzykowny, niemal z pogranicza historycznej fantazji, lecz manga potrafi wydobyć z niego sporo energii. Issak nie jest turystą wrzuconym w egzotyczny kostium epoki. To wojownik, który przybył do Europy z konkretnym zobowiązaniem. Szuka mordercy swojego mistrza, a jego droga prowadzi przez konflikt większy od niego samego. Dzięki temu prywatna vendetta splata się z wielką historią, ale jej nie zastępuje. Wojna pozostaje obecna jako żywioł, nie tylko tło.
Wojna trzydziestoletnia zostaje pokazana przede wszystkim jako przestrzeń chaosu i przemocy. To nie są czasy rycerskiej elegancji, lecz brutalnej praktyki oblężeń, rabunków, najemniczej lojalności i kalkulacji zysków. W takim świecie moralność Issaka działa jak ciało obce. Bohater nie jest naiwny, ale jego przywiązanie do długu, pamięci o mistrzu i osobistej odpowiedzialności kontrastuje z cynizmem ludzi, dla których wojna stała się sposobem zarabiania i przetrwania. Ten kontrast ma duży potencjał, bo pozwala opowiadać nie tylko o starciach, lecz także o odmiennych systemach wartości.
Najciekawsze w Issak 1 jest zderzenie prywatnego kodeksu bohatera z Europą, która w czasie wojny nauczyła się traktować przemoc jak zwykłe narzędzie polityki. Manga działa najlepiej wtedy, gdy nie idealizuje żadnej ze stron konfliktu. Katolicy i protestanci istnieją tu w ramach wielkiej historycznej układanki, ale autorów bardziej interesuje praktyka wojny niż teologiczna debata. Liczy się to, kto ma ludzi, broń, mury, pieniądze i wystarczająco dużo determinacji, by przetrwać kolejne oblężenie.
Pierwszy tom spełnia przede wszystkim funkcję wprowadzenia. Pokazuje Issaka jako człowieka czynu, przedstawia jego niezwykłe umiejętności strzeleckie i stopniowo sygnalizuje ciężar przeszłości. Nie odsłania jeszcze wszystkich kart, co w przypadku otwarcia dłuższej serii jest zrozumiałe. Wątek zemsty pozostaje ważny, ale przez znaczną część tomu ustępuje miejsca obronie twierdzy, relacjom z napotkanymi postaciami i demonstracji tego, jak bardzo bohater zmienia układ sił na polu walki. To podejście buduje oczekiwanie, choć miejscami pozostawia poczucie, że główny konflikt dopiero czeka na pełne uruchomienie.
Dobrze sprawdza się dynamika scen bitewnych. Manga rozumie, że proch nie jest tylko rekwizytem, lecz znakiem przemiany całej epoki. Długa broń Issaka nadaje mu przewagę, ale nie zmienia go w cudotwórcę oderwanego od realiów. Każdy strzał ma znaczenie taktyczne. Każda decyzja może przesunąć równowagę podczas oblężenia. Właśnie tam Issak 1 zbliża się do atrakcyjności klasycznej przygody historycznej. Czytelnik dostaje klarowny cel, rosnące zagrożenie i bohatera, którego kompetencje są widowiskowe, ale wynikają z dyscypliny, nie z magii.
Porównania do Sagi winlandzkiej są zrozumiałe, choć nie zawsze korzystne dla Issak 1. Obie serie korzystają z historii jako sceny dla opowieści o przemocy, zemście i przetrwaniu. Obie stawiają bohatera w świecie, gdzie osobisty kodeks zostaje skonfrontowany z brutalną logiką epoki. Różnica polega na stopniu psychologicznej i graficznej gęstości. Saga winlandzka od pierwszych tomów potrafiła łączyć widowiskowość z mocnym nerwem egzystencjalnym. Issak 1 dopiero buduje podobny ciężar. Ma świetny punkt wyjścia, ale nie osiąga jeszcze tej samej głębi postaci i świata.
To nie znaczy, że manga rozczarowuje. Raczej pokazuje, że jej ambicja wymaga cierpliwości. Issak jest bohaterem atrakcyjnym, ale w pierwszym tomie mocniej działa jako figura niż w pełni odsłonięty człowiek. Jego milczenie, determinacja i umiejętności tworzą aurę tajemnicy, lecz seria musi w kolejnych częściach pogłębić jego wnętrze, jeśli chce uniknąć sprowadzenia go do roli egzotycznego superstrzelca. Podobnie relacje z postaciami pobocznymi potrzebują czasu. Zetta i inni bohaterowie wprowadzają do opowieści ludzką perspektywę, ale na razie pełnią głównie funkcję przewodników po okrucieństwie świata i świadków niezwykłości Issaka.
Warstwa graficzna Double S budzi mieszane odczucia. Sceny akcji potrafią mieć energię, a kadry związane z walką, ruchem kawalerii i napięciem oblężenia czyta się płynnie. Sylwetka Issaka, jego wyposażenie i sposób korzystania z broni dobrze podkreślają odmienność bohatera. Widać także starania, by zachować historyczny charakter kostiumów, uzbrojenia i wojskowej organizacji. Jednocześnie niektórym planszom brakuje ciężaru brudu, chaosu i materialności, których domaga się opowieść o jednym z najbardziej wyniszczających konfliktów Europy. Miasta, tła i przestrzenie bywają zbyt sterylne, zbyt puste, zbyt gładkie.
To istotny zarzut, bo taka historia potrzebuje faktury. Wojna trzydziestoletnia powinna być odczuwalna niemal fizycznie. Błoto, dym, drewno, kamień, porwane tkaniny, zmęczone twarze i zatłoczone przestrzenie mogłyby wzmocnić przekaz równie mocno jak dialogi. Gdy tła robią się oszczędne, manga traci część historycznej sugestywności. Double S potrafi zachwycić pojedynczym ujęciem, ale nie zawsze utrzymuje równy poziom detalu. W efekcie świat Issak 1 bywa bardziej interesujący w założeniu niż w wizualnym nasyceniu.
Mimo tego pierwszy tom ma tempo i czytelną konstrukcję. Oblężenie Fuchsburga dostarcza solidnego napięcia, a obecność Issaka wprowadza do konfliktu element nieprzewidywalności. Autorzy dobrze rozumieją mechanikę opowieści inicjalnej. Trzeba przedstawić bohatera, dać mu cel, pokazać jego wyjątkowość i zostawić czytelnika z poczuciem, że większa intryga dopiero się odsłoni. Pod tym względem tom spełnia swoje zadanie. Cliffhanger i zarys antagonisty skutecznie sugerują, że za pierwszą serią potyczek kryje się szersza opowieść o winie, zemście i lojalności.
Interesujący pozostaje także motyw odwróconego spotkania kultur. Popkultura wielokrotnie opowiadała o Europejczykach trafiających do Japonii, czego najgłośniejszym współczesnym przykładem pozostaje Szogun. Issak wybiera przeciwny kierunek i wysyła Japończyka w sam środek europejskiej wojny religijnej. To pomysł z ogromnym potencjałem, choć pierwszy tom wykorzystuje go jeszcze dość ostrożnie. Są pytania o pochodzenie Issaka, są rozmowy o honorze i niezrozumieniu jego motywacji, ale różnice kulturowe mogłyby zostać mocniej wpisane w codzienne sytuacje, język, obyczaj i wojskową praktykę. Na razie manga częściej korzysta z obcości bohatera jako źródła aury niż jako narzędzia głębszej analizy.
Issak 1 najbardziej przekonuje jako obietnica dużej historycznej epopei, mniej jako tom, który już w pełni realizuje cały swój potencjał.* Ma mocny koncept, atrakcyjnego bohatera, dobrze wybrany moment dziejowy i kilka bardzo udanych scen akcji. Ma też braki, których nie warto przykrywać samym entuzjazmem. Psychologia dopiero się zawiązuje, tła bywają zbyt ubogie, a kulturowe zderzenie zasługuje na większą odwagę.
Jest to jednak początek serii, który potrafi wciągnąć. Issak 1 oferuje czytelnikowi połączenie przygody, historii i zemsty w formule przystępnej, dynamicznej i wystarczająco odmiennej od typowych opowieści samurajskich. Najlepiej wypada tam, gdzie pokazuje, że wojna nie jest romantycznym teatrem chwały, ale systemem mielącym ludzi niezależnie od ich wiary, narodowości i osobistego kodeksu. Issak ze swoją bronią i honorem może chwilowo rozświetlić ten mrok, lecz nie unieważnia jego istnienia.
Pierwszy tom nie jest arcydziełem i nie dorównuje jeszcze najważniejszym mangowym epopejom historycznym. Jest jednak solidnym, obiecującym otwarciem, które znajduje własny punkt zaczepienia w rzadko eksplorowanym fragmencie historii Europy. Jeśli kolejne części pogłębią bohaterów, mocniej wykorzystają różnice kulturowe i nadadzą światu więcej wizualnej szorstkości, Issak może stać się czymś znacznie więcej niż ciekawostką o samuraju na wojnie trzydziestoletniej. Na razie to celny pierwszy strzał. Nie perfekcyjny, ale wystarczająco mocny, by chcieć zobaczyć, dokąd poleci następny.

