Graham Masterton przez lata przyzwyczaił czytelników do horrorów pełnych brutalności, makabry i nadnaturalnych zagrożeń, ale Trauma okazuje się książką nieco inną niż wiele jego najbardziej znanych powieści. To historia, która nie próbuje straszyć wyłącznie potworami czy krwawymi scenami. Największy niepokój rodzi się tutaj z codzienności, psychicznego wyczerpania i świadomości, że są rzeczy, których nie da się po prostu usunąć ani wymazać, nawet jeśli zawodowo zajmuje się sprzątaniem po śmierci.
Bonnie Winter wykonuje pracę, której większość ludzi nie byłaby w stanie nawet sobie wyobrazić. Sprząta miejsca zbrodni, samobójstw i tragicznych wypadków. Usuwa ślady krwi, rozkładu i ludzkich dramatów, próbując przywrócić normalność tam, gdzie wydarzyło się coś strasznego. To już samo w sobie tworzy świetny punkt wyjścia dla horroru. Masterton bardzo umiejętnie pokazuje psychiczne obciążenie takiego zawodu i stopniowe wypalanie człowieka, który każdego dnia styka się z cudzym cierpieniem.
Najmocniejszym elementem książki pozostaje atmosfera. Autor nie rzuca czytelnika od razu w wir nadnaturalnych wydarzeń, lecz bardzo powoli buduje poczucie dyskomfortu. Dziwne gąsienice odnajdywane w miejscach brutalnych morderstw, południowoamerykańskie legendy, coraz bardziej niepokojące wizje i narastające zmęczenie Bonnie sprawiają, że granica między rzeczywistością a obłędem zaczyna się zacierać. I właśnie to działa tutaj najlepiej. Przez długi czas nie wiadomo, czy bohaterka rzeczywiście styka się z czymś nadprzyrodzonym, czy może po prostu psychicznie nie wytrzymuje ciężaru własnego życia.
Masterton bardzo sprawnie łączy horror psychologiczny z dramatem obyczajowym. Bonnie nie walczy wyłącznie z niewytłumaczalnym zagrożeniem, ale także z rozpadającym się życiem prywatnym. Bezrobotny mąż, problemy wychowawcze z synem, finansowe zmęczenie i poczucie samotności sprawiają, że bohaterka coraz bardziej przypomina osobę balansującą na granicy załamania. Dzięki temu wypada wiarygodnie i znacznie bardziej ludzko niż typowe postacie horrorów.
Dużym atutem książki jest również jej realizm. Trauma często bardziej przypomina thriller psychologiczny niż klasyczny horror. Nawet najbardziej brutalne sceny nie są tu najważniejsze. Strach wynika raczej z poczucia osaczenia, psychicznego zmęczenia i świadomości, że pewne obrazy zostają z człowiekiem na zawsze. Masterton pokazuje, że największe koszmary nie zawsze rodzą się z demonów i klątw, ale z tego, co ludzie robią sobie nawzajem.
Nie oznacza to jednak, że książka całkowicie rezygnuje z charakterystycznej dla autora grozy. Wątki związane z legendami i tajemniczymi stworzeniami wprowadzają do historii odpowiednią dawkę niepokoju, a kilka scen naprawdę potrafi wywołać dyskomfort. Jednocześnie jest to jedna z bardziej stonowanych powieści Mastertona. Osoby oczekujące nieustannego horrorowego szaleństwa mogą poczuć lekki niedosyt, bo autor zdecydowanie mocniej stawia tutaj na klimat i psychologię niż na intensywne straszenie.
To jednak działa na korzyść książki. Trauma jest historią duszną, momentami przygnębiającą i bardzo ludzką. Masterton przypomina, że najgorsze rzeczy często czają się nie w ciemnych lasach czy nawiedzonych domach, ale w zwykłych mieszkaniach, rodzinnych problemach i psychice ludzi, którzy zbyt długo próbują ignorować własne cierpienie.

