Śmierć Czyngis-chana nie przynosi Imperium Mongolskiemu spokoju. Wręcz przeciwnie, odsłania wszystkie pęknięcia, które za życia wielkiego wodza pozostawały przykryte jego autorytetem. Trzeci i czwarty tom Wiedźmy z Jurty pokazują, że największe zagrożenie dla imperium nie musi przychodzić z zewnątrz. Wystarczą ambicje książąt, rywalizacja rodów, małżeństwa zawierane wbrew woli kobiet i dworskie układy, w których jeden gest potrafi zmienić los całych społeczności. Tomato Soup coraz wyraźniej odchodzi przy tym od opowieści o młodej uczonej szukającej miejsca w obcym świecie i buduje coś znacznie szerszego. To już nie tylko historia Fatimy. To opowieść o imperium obserwowanym od strony tych, których oficjalne kroniki najczęściej pozostawiały na marginesie.
Po śmierci Czyngis-chana tron przypada Ugedejowi, choć to Tołuj wydaje się człowiekiem dysponującym większą siłą i politycznym znaczeniem. Już samo to rozstawienie figur wystarcza, by napięcie rosło właściwie od pierwszych stron. Władza w mongolskim imperium nie opiera się wyłącznie na formalnym tytule. Liczą się wpływy, poparcie rodzin, pozycja żon, lojalność podbitych ludów i zdolność do wykorzystywania chwilowej przewagi. Tomato Soup bardzo dobrze pokazuje tę nieustanną płynność układu sił. Tutaj nikt nie może być pewien swojej pozycji, nawet jeśli jeszcze chwilę wcześniej wydawała się niezachwiana.
Najciekawsza pozostaje jednak perspektywa kobiet. Fatima trafia na dwór, gdzie spotyka Töregene, szóstą żonę kagana, i właśnie ta relacja staje się jednym z najważniejszych elementów nowych tomów. Obie pochodzą z innych światów i znalazły się w imperium z innych powodów, ale łączy je gniew wobec systemu, który traktuje kobiety jak narzędzia polityki. Töregene nie jest bierną małżonką czekającą na decyzje mężczyzn. Ma własne ambicje, własny sposób myślenia i świadomość tego, jak funkcjonuje władza. Jej obecność nadaje mandze zupełnie nową energię.
Właśnie dzięki temu Wiedźma z Jurty coraz bardziej przypomina polityczną opowieść prowadzoną zza zasłon pałacowych komnat. Małżeństwa nie są tu romantycznymi związkami, lecz elementami strategii. Żony kaganów potrafią być zakładniczkami interesów własnych rodów, ale jednocześnie uczą się wykorzystywać swoje położenie. Jedne budują wpływy, inne szukają możliwości zemsty, jeszcze inne próbują po prostu przetrwać. Historia imperium rozgrywa się więc nie tylko na polach bitew, ale również między kobietami, które oficjalnie nie powinny mieć żadnej władzy.
Bardzo dobrze wypada również sposób, w jaki autorka unika prostego podziału na bohaterki dobre i złe. Niektóre postacie dokonują rzeczy okrutnych, a chwilę później pokazują przywiązanie, troskę albo gotowość do poświęcenia. Ktoś, kogo łatwo uznać za antagonistę, może mieć cele bardziej złożone, niż początkowo się wydaje. Nawet pragnienie zbudowania lepszego porządku nie chroni tutaj przed podejmowaniem decyzji prowadzących do przemocy.
To ważne również dla samej Fatimy. Jej pragnienie zemsty coraz częściej zderza się z faktem, że ludzie, których chce pomścić, sami należeli do świata podbojów, niewolnictwa i podporządkowywania innych. Tomato Soup nie pozwala więc na wygodną moralną prostotę. W świecie zbudowanym przez zdobywców niemal każdy jest jednocześnie czyjąś ofiarą i uczestnikiem systemu krzywdzącego innych.
Fatima pozostaje jednak postacią bardziej obserwującą niż działającą. To jedna z cech serii, która może budzić mieszane uczucia. Jej wiedza, znajomość języków i zdolność rozumienia różnych kultur wielokrotnie stawiają ją w centrum wydarzeń, ale nie zawsze przekładają się na bezpośrednią sprawczość. Często to polityka dzieje się wokół niej, a ona przede wszystkim analizuje, słucha i wyciąga wnioski.
Z jednej strony może brakować sytuacji, w których bohaterka rzeczywiście wykorzystuje swoją wiedzę do samodzielnego rozwiązywania problemów. Z drugiej właśnie taka perspektywa dobrze pasuje do charakteru tej opowieści. Fatima jest niewolnicą i cudzoziemką w sercu ogromnego imperium. Jej wpływ nie może być oczywisty ani spektakularny. Musi wyrastać powoli, z pozycji zdobywanej dzięki inteligencji, językom i zdolności dostrzegania rzeczy, których inni nie zauważają.
Czwarty tom przynosi w tej kwestii szczególnie ważny moment. W ręce Fatimy trafiają Elementy, księga, której od dawna poszukiwała. Nie jest to jedynie kolejny przedmiot napędzający fabułę. Dla bohaterki wiedza od początku stanowiła formę wolności i możliwość odzyskania części kontroli nad własnym życiem. Posiadanie takiego tekstu nabiera więc znaczenia zarówno osobistego, jak i symbolicznego. W świecie, gdzie władzę mierzy się liczbą wojowników i podporządkowanych ludów, Fatima nadal wierzy, że prawdziwą przewagę może dawać wiedza.
Bardzo ciekawie wypada również historyczne zaplecze obu tomów. Tomato Soup imponuje dbałością o szczegóły związane z mongolską polityką, religią, handlem i funkcjonowaniem dworu. Pojawiają się chrześcijańskie tradycje obecne wśród części mongolskich elit, różnice kulturowe między podbitymi ludami oraz przedmioty przemieszczające się wraz z kupcami przez ogromne obszary imperium. Wszystko to sprawia, że świat nie wygląda jak dekoracja dopisana do historii Fatimy. Ma własny rytm, zależności i wewnętrzną logikę.
Seria bardzo dobrze pokazuje również, jak trudnym organizmem było Imperium Mongolskie. To ogromne terytorium zamieszkane przez ludzi mówiących różnymi językami, wyznających odmienne religie i funkcjonujących według innych zwyczajów. Utrzymanie tego wszystkiego pod jedną władzą wymaga czegoś więcej niż militarnej przewagi. Potrzebne są kompromisy, handel, administracja oraz ciągłe negocjowanie relacji między zwycięzcami i podbitymi.
Trzeci i czwarty tom jeszcze mocniej odsuwają więc serię od klasycznej przygodowej mangi. Tempo nie zawsze jest szybkie, a akcja rozwija się przede wszystkim poprzez rozmowy, zmianę sojuszy i polityczne decyzje. Dla osób oczekujących dynamicznej historii może być to problem. Jeżeli jednak potraktować Wiedźmę z Jurty jako komiksową kronikę narodzin nowego porządku po śmierci Czyngis-chana, kolejne tomy stają się niezwykle interesujące.
Pewnym utrudnieniem pozostaje warstwa graficzna. Charakterystyczne okrągłe twarze i uproszczone projekty postaci mają swój urok, ale przy coraz większej liczbie kobiet związanych z dworem zaczynają utrudniać orientację. Niektóre bohaterki są do siebie podobne, a ich pozycje i relacje wymagają większego skupienia. Przy opowieści tak mocno opartej na politycznych zależnościach może to być problem.
Dochodzi do tego kontrast między poważnym charakterem wydarzeń a lekkim, miejscami wręcz komediowym stylem rysunku. Zdrady, otrucia, przymusowe małżeństwa oraz walka o władzę bywają przedstawione za pomocą twarzy, które trudno od razu skojarzyć z dramatem historycznym. Nie każdemu takie zestawienie przypadnie do gustu. Jednocześnie trzeba przyznać, że właśnie dzięki tej graficznej lekkości manga zachowuje własną tożsamość i nie zamienia się w kolejną monumentalną kronikę historyczną.
Wiedźma z Jurty w tomach trzecim i czwartym coraz wyraźniej pokazuje, czym naprawdę chce być. Nie opowieścią o jednej genialnej bohaterce, która dzięki wiedzy zmienia świat, lecz historią o tym, jak wiedza pozwala znaleźć miejsce w świecie zdominowanym przez władzę, przemoc i interesy wielkich rodów. Fatima nie zawsze kieruje wydarzeniami, ale znajduje się coraz bliżej ich centrum i coraz lepiej rozumie reguły gry.
Największą siłą tych tomów pozostaje kobieca perspektywa na historię Imperium Mongolskiego. Tomato Soup nie dopisuje kobiet do wielkich wydarzeń. Pokazuje, że one już tam były, tylko historia znacznie częściej zapamiętywała imiona ich mężów. Trzeci i czwarty tom rozwijają serię w bardzo ciekawym kierunku. Jest mniej przygodowo, więcej politycznie, a osobista historia Fatimy coraz mocniej splata się z wydarzeniami mogącymi zdecydować o przyszłości całego imperium. Nie wszystko jest równie przejrzyste, a bohaterka nadal mogłaby częściej sama nadawać wydarzeniom kierunek, lecz historyczna dokładność, niejednoznaczni bohaterowie i rosnące znaczenie kobiet sprawiają, że Wiedźma z Jurty staje się coraz bardziej wyjątkową mangą historyczną.

