Pierwsze pięć tomów Magi zaczyna się niemal jak niewinna zabawa motywami z Baśni tysiąca i jednej nocy, ale bardzo szybko okazuje się, że Shinobu Ohtaka wykorzystuje Aladyna, Alibabę, dżiny i labirynty do opowiedzenia historii znacznie poważniejszej, niż sugeruje początkowa lekkość. Jest humor, jest przygodowy rozmach, są skarby, dziwne stworzenia i magiczne pojedynki, ale obok nich pojawiają się niewolnictwo, bieda, nierówności społeczne, odpowiedzialność władców i pytanie o to, co właściwie daje człowiekowi prawo do przewodzenia innym. Najciekawsze jest to, że manga nie przeskakuje między tymi tonami przypadkowo. Ohtaka potrafi przejść od komediowej sceny do sytuacji bardzo gorzkiej bez wrażenia, że nagle czytamy inną serię.
Aladyn od początku jest bohaterem zbudowanym na kontrastach. Wygląda jak dziecko, zachowuje się czasem jak ktoś kompletnie nieprzystosowany do świata, potrafi skupić uwagę na jedzeniu albo kobiecej urodzie w najmniej odpowiednim momencie, a jednocześnie w sytuacjach naprawdę ważnych wykazuje się zaskakującą dojrzałością. Jego naiwność nie wynika z głupoty, lecz z braku doświadczenia. Ohtaka dobrze wykorzystuje ten element, bo dzięki Aladynowi czytelnik poznaje świat razem z kimś, kto nie przyjmuje jego zasad jako oczywistych. Gdy spotyka niewolników, ludzi żyjących w biedzie albo społeczności podporządkowane silniejszym, nie reaguje zgodnie z normą danego miejsca. Pyta, dlaczego tak jest. Ta prostota myślenia działa czasem skuteczniej niż rozbudowane deklaracje innych postaci. Aladyn patrzy na wiele niesprawiedliwości z pozycji kogoś, kto jeszcze nie nauczył się ich racjonalizować, dlatego nawet bardzo proste pytania potrafią podważyć porządek, który dla innych wydaje się naturalny.
Alibaba na tym tle wypada znacznie bardziej ziemsko. Marzy o bogactwie i poprawie własnego losu, zna ciężar pracy, nierówności oraz konsekwencje decyzji podejmowanych przez możnych. Początkowo widzi w Aladynie przede wszystkim szansę na zdobycie labiryntu, ale ich relacja szybko przestaje być układem opartym na wygodzie. Ohtaka nie tworzy między nimi przyjaźni za pomocą jednego efektownego gestu. Buduje ją poprzez kolejne wybory, drobne zdrady własnego interesu, wzajemne zaufanie i sytuacje, w których obaj muszą pokazać, kim naprawdę są. Alibaba jest przy tym znacznie bardziej podatny na zwątpienie niż Aladyn. Ma ambicję, lecz brakuje mu pewności siebie, a ciężar przeszłości potrafi całkowicie zaburzyć jego ocenę sytuacji. W Balbadzie ten rys staje się szczególnie ważny. Nagle nie jest już tylko sympatycznym chłopakiem podróżującym z niezwykłym dzieckiem, lecz człowiekiem uwikłanym w historię własnego kraju, dzieciństwo spędzone w biedzie i relację z Kassimem. To właśnie tutaj Magi zaczyna wyraźnie oddalać się od prostego modelu przygodowego shōnena.
Morgiana otrzymuje mniej miejsca niż główny duet, ale jej wątek należy do najbardziej przejmujących w pierwszych tomach. Fizyczne uwolnienie z niewolniczych kajdanów nie oznacza automatycznie odzyskania wolności. Ohtaka bardzo wyraźnie pokazuje, jak głęboko może wejść w człowieka system przemocy, jeśli jest narzucany od dzieciństwa. Morgiana potrafi złamać przeciwnika siłą, ale przez długi czas nie potrafi po prostu uwierzyć, że ma prawo podjąć własną decyzję. Jej ciało jest wolne szybciej niż psychika. To podejście nadaje całemu wątkowi znacznie więcej ciężaru niż zwykłe przedstawienie zniewolonej wojowniczki, która po zdjęciu łańcuchów natychmiast staje się pewną siebie bohaterką. Morgiana dopiero uczy się, że nie musi czekać na rozkaz, może komuś odmówić, wybrać własny kierunek i użyć własnej siły według własnej woli. Jej droga jest bardziej wewnętrzna niż przygodowa, ale Ohtaka potrafi wpleść ją w dynamiczną fabułę bez zatrzymywania całej historii.

Labirynty są dobrym przykładem na to, jak sprawnie autorka łączy baśniowość z mechaniką świata. Z początku wyglądają jak klasyczne miejsca próby, w których bohaterowie walczą o skarb, lecz szybko okazuje się, że zdobycie labiryntu ma konsekwencje polityczne. Dżin i metalowe naczynie nie są wyłącznie nagrodą dla poszukiwacza przygód. Stają się narzędziem realnej przewagi, a człowiek posiadający taką moc zaczyna znaczyć więcej niż zwykły wojownik. W tym momencie pojawia się też rola Magich, którzy nie są po prostu potężnymi czarodziejami. Mają wybierać ludzi zdolnych zostać królami, a więc magia od początku zostaje związana z kwestią władzy i odpowiedzialności. To bardzo dobry fundament pod większą historię, ponieważ pozwala uniknąć sytuacji, w której kolejne poziomy mocy istnieją wyłącznie po to, żeby bohaterowie mogli pokonywać coraz silniejszych przeciwników. W Magi siła zawsze zaczyna coś znaczyć dopiero wtedy, gdy wpływa na ludzi, państwa i układ polityczny.
Tomy trzeci i czwarty wyraźnie poszerzają perspektywę. Po zdobyciu labiryntu bohaterowie zostają rozdzieleni, a świat przestaje być wyłącznie tłem dla wspólnej przygody. Aladyn poznaje inne społeczności, Morgiana rozpoczyna własną drogę, a z czasem pojawia się Sindbad, który od razu wnosi do historii zupełnie inną skalę. Nie jest kolejnym wojownikiem czy komicznym kompanem, lecz człowiekiem obciążonym legendą, doświadczeniem i politycznym znaczeniem. Ohtaka wykorzystuje go dobrze, bo jego obecność pozwala pokazać Aladynowi oraz czytelnikowi, że świat jest dużo większy od ich dotychczasowych problemów. Podobnie działa Cesarstwo Kou. Pojawia się jako siła ekspansywna, dysponująca potęgą militarną i ludźmi zdolnymi zdobywać labirynty, co natychmiast zmienia sposób patrzenia na wcześniejsze wydarzenia. Nagle magia nie jest już wyłącznie osobistym darem, lecz zasobem, którym posługują się całe państwa.
Balbad jest miejscem, w którym seria naprawdę odsłania swoje ambicje. Ohtaka pokazuje państwo rozbite przez nierówności, fatalne rządy, biedę i narastającą frustrację społeczną. Brygada Mgły może wyglądać jak klasyczny motyw bandytów okradających bogatych i pomagających biednym, ale jej funkcja jest bardziej skomplikowana. To objaw problemu, a nie jego rozwiązanie. Mieszkańcy Balbadu nie cierpią dlatego, że brakuje im jednego silnego przywódcy, który wszystko naprawi. Cały system jest niewydolny, a decyzje podejmowane przez ludzi znajdujących się wysoko w hierarchii uderzają w tych, którzy nie mają żadnego wpływu na własny los. Alibaba zostaje postawiony w szczególnie niewygodnej pozycji, ponieważ zna oba światy. Pamięta biedę, ale ma też pochodzenie i umiejętności pozwalające mu wejść do gry politycznej. Dzięki temu konflikt nie sprowadza się do prostego przeciwstawienia ludu złym elitom. Alibaba musi zdecydować, czy chce działać jako przyjaciel Kassima, człowiek z ulicy czy ktoś odpowiedzialny za przyszłość całego kraju.
Relacja Alibaby z Kassimem dobrze pokazuje, że Ohtaka nie chce pisać antagonistów wyłącznie po to, by bohater miał kogo pokonać. Kassim wyrasta z krzywdy, gniewu i poczucia, że legalne drogi zostały zamknięte. Jego działania stają się coraz bardziej niebezpieczne, ale źródło buntu jest zrozumiałe. W tym sensie konflikt w Balbadzie działa, bo czytelnik może jednocześnie uznać racje ludzi domagających się zmian i bać się sposobu, w jaki te zmiany są przeprowadzane. Ohtaka nie rozwiązuje problemu jednym przemówieniem ani spektakularnym zwycięstwem. Pokazuje, że polityka wymaga czasu, kompromisów i decyzji, których konsekwencje nie są natychmiast widoczne. Jak na serię, która na początku przedstawiała chłopca z magicznym fletem i jego głodowe wybryki, przejście do takich tematów odbywa się zaskakująco naturalnie.
Judar pojawiający się w piątym tomie jest potrzebny nie tylko jako silny przeciwnik Aladyna. Jego znaczenie wynika z tego, że reprezentuje zupełnie inną odpowiedź na pytanie o rolę Magiego. Aladyn dopiero poznaje własne przeznaczenie i reaguje na cudze cierpienie bardzo emocjonalnie, podczas gdy Judar traktuje konflikt niemal jak rozrywkę. Ich przeciwstawienie nie jest szczególnie subtelne, ale na tym etapie działa bardzo dobrze. Dzięki Judarowi pojawia się sugestia, że sam status Magiego nie gwarantuje moralności ani mądrości. Człowiek posiadający wyjątkową moc może równie dobrze używać jej do wzmacniania chaosu. To dodatkowo komplikuje temat wybierania królów. Jeśli Magi może poprzeć konkretną osobę, a jego wybór wpływa na całe państwa, to kto kontroluje samego Magiego? Ohtaka zaczyna zadawać to pytanie wcześnie i choć pierwszych pięć tomów nie daje jeszcze odpowiedzi, wyraźnie pokazuje kierunek dalszej opowieści.
Humor jest przy tym istotnym elementem całej konstrukcji, bo bez niego pierwsze tomy mogłyby stać się zbyt ciężkie. Aladyn regularnie rozładowuje napięcie swoim apetytem, brakiem wyczucia i fascynacją kobiecymi kształtami, Sindbad potrafi pojawić się w okolicznościach całkowicie niegodnych własnej legendy, a część reakcji bohaterów zostaje celowo przerysowana. Nie każdy żart starzeje się równie dobrze i momentami seria korzysta z humoru typowego dla starszego shōnena, który może dziś irytować bardziej niż bawić, ale większość komediowych fragmentów skutecznie buduje sympatię do postaci. Co ważniejsze, autorka umie w odpowiednim momencie z tego humoru zrezygnować. Gdy pojawia się temat niewolnictwa, śmierci albo odpowiedzialności za ludzi, ton potrafi wyraźnie się zmienić bez robienia z poważnych wydarzeń dekoracji dla gagów.
Warstwa graficzna również dobrze wspiera tę zmienność. Ohtaka potrafi rysować bohaterów w mocno uproszczonej, karykaturalnej formie, by za chwilę przejść do szczegółowego kadru walki albo szerokiego planu miasta. Szczególnie dobrze wypada ruch. Starcia są czytelne, dynamiczne i nie giną w nadmiarze kresek, a różnice w sposobie poruszania się poszczególnych postaci naprawdę da się poczuć. Morgiana walczy inaczej niż Alibaba, Aladyn jeszcze inaczej korzysta z własnej mocy, dzięki czemu potyczki nie sprowadzają się do kolejnych wymian efektownych ataków. Tła i architektura budują natomiast wrażenie świata inspirowanego kulturami Bliskiego Wschodu oraz Azji, ale niebędącego prostą kopią konkretnego miejsca historycznego. Ohtaka czerpie z rozpoznawalnych motywów, lecz przestawia je według potrzeb własnej opowieści.
Pierwsze pięć tomów Magi robi więc coś znacznie ciekawszego niż tylko przedstawienie kolejnej wariacji na temat Aladyna i Alibaby. Znane imiona działają tu jak punkt wejścia, ale cała reszta jest już własną konstrukcją Shinobu Ohtaki. Autorka zaczyna od prostej obietnicy wielkiej przygody i szybko pokazuje, że interesuje ją nie tylko odkrywanie nowych krain, ale również to, jak są one rządzone, kto płaci za ambicje możnych i co dzieje się z ludźmi, którym przez całe życie odbierano prawo wyboru. Najważniejsze postacie mają wyraźne słabości, rozwijają się pod wpływem doświadczeń i często popełniają błędy, których nie da się naprawić jednym bohaterskim gestem. Dzięki temu baśniowa otoczka nie osłabia poważniejszych tematów, tylko pozwala podać je w przystępnej formie. Po pięciu tomach nadal jesteśmy bardzo blisko początku wielkiej historii, ale widać już, że labirynty, dżiny i magiczne pojedynki są tylko jej najbardziej widowiskową warstwą. Pod spodem wyrasta opowieść o władzy, wolności i ludziach próbujących zdecydować, jaki świat chcą po sobie zostawić.

