Postapokaliptyczne historie często zaczynają się od wielkich obietnic. Upadek świata, walka o przetrwanie, potwory, tajemnice i bohaterowie, od których zależą losy ludzkości. Problem w tym, że wiele serii bardzo szybko zużywa te pomysły, zamieniając je w ciąg efektownych, ale pustych starć. Serafin dni ostatnich przez długi czas balansował na granicy takiego zagrożenia. Tomy od szóstego do dziesiątego pokazują jednak, że Kagami Takaya nie zamierza opowiadać wyłącznie o wojnie ludzi z wampirami. Coraz wyraźniej staje się to historia o rodzinie, obsesji, manipulacji i bohaterach desperacko próbujących odnaleźć własne miejsce w świecie, który już dawno przestał być normalny.
Szósty tom działa przede wszystkim jako fundament pod wydarzenia, które eksplodują później. Na pierwszy plan wysuwają się treningi przeklętej broni i relacje między bohaterami. Szczególnie interesująco wypada konfrontacja Yuuichirou z Ashuramaru. Zamiast klasycznej walki o dominację dostajemy coś znacznie ciekawszego – psychologiczną próbę, podczas której demon zagląda w najboleśniejsze wspomnienia chłopaka. To właśnie tutaj najlepiej widać, jak bardzo Yuu różni się od typowych protagonistów shounenów. Nie zwycięża siłą ani gniewem. Próbuje zrozumieć swojego przeciwnika. W świecie pełnym przemocy odpowiada na agresję próbą nawiązania więzi.
Jednocześnie autor coraz mocniej rozmywa granicę pomiędzy dobrem a złem. Wampiry przestają być jednowymiarowymi antagonistami, a ludzkie dowództwo coraz częściej budzi niepokój. Pojawiają się polityczne konflikty, tajemnice dotyczące eksperymentów oraz sugestie, że żadna ze stron nie mówi całej prawdy. To właśnie ten aspekt sprawia, że seria zaczyna nabierać głębi.
Siódmy tom można określić mianem ciszy przed burzą. Drużyna Shinoi rusza do Nagoi, gdzie ma rozpocząć się jedna z najważniejszych operacji wojskowych w całej serii. Kagami poświęca sporo miejsca budowaniu relacji pomiędzy żołnierzami, przedstawia nowe oddziały i pozwala lepiej poznać ludzi z otoczenia Gurena. Nie wszystkim przypadnie do gustu wolniejsze tempo, ale dzięki temu późniejsze wydarzenia mają znacznie większy ciężar emocjonalny.
Warto zwrócić uwagę na Shinyę, który kradnie wiele scen swoją charyzmą i swobodą. To bohater wprowadzający do opowieści odrobinę lekkości, ale jednocześnie coraz wyraźniej pokazujący, że relacje w armii są znacznie bardziej skomplikowane, niż początkowo się wydawało. W tle nieustannie obecny jest również Mika, którego krótkie sceny skutecznie przypominają, że prawdziwe serce tej historii bije gdzieś pomiędzy nim a Yuu.
Ósmy tom przynosi długo wyczekiwaną eksplozję akcji. Operacja w Nagoi rozpoczyna się na dobre, a czytelnik otrzymuje serię widowiskowych starć z wampirzą arystokracją. Szczególnie dobrze wypada konfrontacja z Crowleyem Eusfordem, który błyskawicznie udowadnia, jak ogromna przepaść dzieli ludzi od najpotężniejszych wampirów.
Największą zaletą tych rozdziałów pozostaje jednak praca zespołowa. Drużyna Shinoi wreszcie zaczyna funkcjonować jak prawdziwa jednostka wojskowa, a nie grupa nastolatków przypadkowo wrzuconych na pole bitwy. Każdy członek zespołu otrzymuje moment, by zabłysnąć, a relacje między bohaterami stają się coraz bardziej naturalne. Jednocześnie wojna zaczyna zbierać pierwsze poważne żniwo. Pojawiają się straty, zakładnicy i decyzje, które nie mają dobrych rozwiązań.
Dziewiąty tom należy przede wszystkim do Gurena i Yuu. Bitwa trwa, sytuacja staje się coraz bardziej desperacka, a Crowley okazuje się przeciwnikiem niemal niemożliwym do pokonania. To właśnie tutaj Kagami wreszcie wyjaśnia, dlaczego Yuu darzy swojego przełożonego tak silnym przywiązaniem.
Retrospekcje pokazujące początki ich relacji należą do najmocniejszych fragmentów całej serii. Dzięki nim Guren przestaje być jedynie surowym dowódcą i zaczyna przypominać zastępczego ojca dla chłopaka, który po utracie rodziny desperacko potrzebował kogokolwiek bliskiego. Te sceny dodają emocjonalnego ciężaru wydarzeniom rozgrywającym się na froncie i sprawiają, że decyzje Yuu stają się bardziej zrozumiałe, nawet jeśli bywają skrajnie nierozsądne.
Kulminacją tego etapu historii jest jednak tom dziesiąty. Po wielu rozdziałach oczekiwania Kagami wreszcie doprowadza do pełnoprawnego spotkania Yuu i Miki. I choć teoretycznie wokół nadal trwa wojna, polityczne intrygi oraz walka o przetrwanie, wszystko schodzi na dalszy plan.
To właśnie relacja tej dwójki od początku była emocjonalnym rdzeniem Serafina dni ostatnich. Dziesiąty tom przypomina o tym wyjątkowo skutecznie. Mika, ciężko ranny i wyczerpany, za wszelką cenę próbuje uratować Yuu. Yuu natomiast po raz kolejny pokazuje, że dla niego rodzina jest wartością ważniejszą od rozkazów, ideologii czy nawet własnego bezpieczeństwa.
Sceny pomiędzy nimi należą do najbardziej poruszających w całej mandze. Szczególnie dlatego, że Kagami nie opowiada tutaj wyłącznie o przyjaźni. To historia dwóch ludzi, którzy przez lata byli dla siebie jedynym źródłem ciepła i akceptacji. Świat wielokrotnie próbował ich rozdzielić, ale każda kolejna tragedia tylko wzmacniała tę więź.
Równocześnie seria zaczyna coraz mocniej rozwijać wątki związane z tytułowymi serafinami. Wreszcie pojawiają się konkretniejsze informacje dotyczące eksperymentów, anielskich mocy oraz wydarzeń, które doprowadziły do zagłady świata. To element, który przez długi czas pozostawał jedynie tajemniczym tłem, a teraz zaczyna odgrywać coraz większą rolę.
Największą siłą tomów 6-10 pozostają bohaterowie. Kagami może czasem przesadzać z ekspozycją, niektóre dialogi bywają zbyt patetyczne, a Yuu momentami balansuje na granicy irytującej naiwności, ale trudno odmówić tej historii emocjonalnej szczerości. Gdy bohaterowie walczą o siebie nawzajem, manga naprawdę działa.
Nie można też pominąć pracy Yamamoto Yamato. Rysunki pozostają jednym z największych atutów serii. Dynamiczne walki są czytelne, projekty postaci charakterystyczne, a emocjonalne sceny często robią większe wrażenie dzięki pojedynczym kadrom niż całym stronom dialogów.
Tomy od szóstego do dziesiątego stanowią jeden z najważniejszych etapów Serafina dni ostatnich. To moment, w którym seria przestaje być wyłącznie opowieścią o wojnie z wampirami, a zaczyna opowiadać o ludziach próbujących ocalić siebie nawzajem w świecie, który dawno pogrążył się w ciemności. I właśnie wtedy okazuje się najciekawsza.

