Najciekawsze w Przeminęło z wiatrem nigdy nie było to, że Scarlett O’Hara kocha niewłaściwego mężczyznę. Tak naprawdę Margaret Mitchell napisała historię o kimś znacznie bardziej bezwzględnym niż romantyczna bohaterka. O kobiecie, która przeżyła koniec swojego świata i postanowiła już nigdy więcej nie być bezbronna. Pierre Alary doskonale to rozumie. Jego komiksowa adaptacja nie próbuje konkurować z legendą filmu ani zastępować powieści. Zamiast tego wydobywa z tej historii coś, co przez dekady bywało przykrywane przez wielki romans Rhetta i Scarlett: opowieść o przetrwaniu.
Druga część adaptacji rozpoczyna się tam, gdzie kończy się wojna secesyjna, ale dla bohaterów nie oznacza to żadnego szczęśliwego zakończenia. Wręcz przeciwnie. Południe leży w ruinie, dawne fortuny przepadły, a ludzie próbują odnaleźć się w rzeczywistości, której nie rozumieją. To właśnie tutaj Scarlett przechodzi najciekawszą przemianę. Dziewczyna wychowana w świecie przywilejów i społecznych rytuałów zamienia się w kobietę gotową zrobić niemal wszystko, by ocalić Tarę i zapewnić sobie bezpieczeństwo.
I właśnie dlatego tak trudno ją jednoznacznie ocenić. Scarlett potrafi być egoistyczna, manipulacyjna i ślepa na potrzeby innych. Jednocześnie trudno nie podziwiać jej determinacji. W świecie, który oczekuje od kobiet pokory, cierpliwości i podporządkowania, ona wybiera działanie. Nie chce być ozdobą salonów. Chce zarządzać majątkiem, podejmować decyzje i zarabiać pieniądze. W pewnym sensie jest bohaterką wyprzedzającą własną epokę, choć jednocześnie pozostaje więźniem własnych obsesji.
To zresztą jedna z największych zalet tej historii. Mitchell stworzyła postać, która przez ponad osiemdziesiąt lat nie straciła swojej złożoności. Scarlett nie jest wzorem do naśladowania ani klasyczną bohaterką emancypacyjną. Jest człowiekiem pełnym wad, ale właśnie dlatego pozostaje tak fascynująca.
Równie interesująco wypada Rhett Butler. W tej części opowieści Alary poświęca mu znacznie więcej miejsca, dzięki czemu jeszcze lepiej widać wszystkie sprzeczności tej postaci. Cynik, oportunista i prowokator okazuje się człowiekiem dużo bardziej wrażliwym, niż sam chciałby przyznać. Jego relacja ze Scarlett pozostaje osią całej opowieści, ale siła tego wątku nie wynika z romantycznych uniesień. To historia dwojga ludzi, którzy przez lata mijają się emocjonalnie o kilka kroków. Gdy jedno jest gotowe, drugie jeszcze nie rozumie własnych uczuć. Gdy drugie wreszcie dojrzewa, jest już za późno.
Alary bardzo dobrze oddaje również historyczne tło wydarzeń. Wojna secesyjna nie jest tu wyłącznie dekoracją dla melodramatu. W tle nieustannie obecne są społeczne napięcia, odbudowa Południa, narodziny nowego porządku, kwestia praw czarnoskórych mieszkańców oraz cień organizacji takich jak Ku Klux Klan. Komiks nie zamienia się wprawdzie w historyczny wykład, ale wystarczająco mocno pokazuje, że bohaterowie funkcjonują w świecie przechodzącym gwałtowną transformację.
Ogromne wrażenie robi warstwa graficzna. Pierre Alary nie próbuje realistycznie kopiować filmowych ikonografii ani słynnych kadrów z ekranizacji. Tworzy własną wizję tej historii. Szczególnie dobrze wypadają emocje bohaterów. Wystarczy spojrzenie, gest czy grymas twarzy, by zrozumieć więcej niż z całej strony dialogów. Jednocześnie zmienia się także kolorystyka. Znikają cieplejsze, bardziej romantyczne barwy pierwszej części, a ich miejsce zajmują przygaszone odcienie ziemi, kurzu i popiołu. To subtelny, ale bardzo skuteczny sposób pokazania świata, który utracił swoją dawną pewność siebie.
Na pochwałę zasługuje również sam proces adaptacji. Przełożenie tak monumentalnej powieści na język komiksu zawsze wiąże się z koniecznością skrótów. Alary wykonał jednak ogromny research i wyraźnie czuć jego szacunek zarówno do materiału źródłowego, jak i historycznego kontekstu. Oczywiście niektóre poboczne wątki musiały zostać uproszczone lub ograniczone, ale duch oryginału pozostał nienaruszony.
Największą siłą Przeminęło z wiatrem pozostaje jednak coś innego. To historia ludzi, którzy nie potrafią zaakceptować końca własnego świata. Scarlett walczy o Tarę, bo wierzy, że dzięki temu odzyska utracone życie. Ashley nie umie odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Rhett doskonale rozumie, że dawny porządek umarł, ale nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca w nowym. Każda z tych postaci próbuje ocalić coś, czego ocalić się już nie da.
Dlatego komiks Alary’ego działa nie tylko jako adaptacja klasycznej powieści. To również bardzo udana opowieść o ludziach zmuszonych żyć po końcu własnej epoki. A takich historii, niezależnie od czasu i miejsca, nigdy nie brakuje.



